„Ale to już było…”, czyli tyrada o złodziejach riffów

Ostatnio miałem przyjemność grać ze swoim zespołem wspólny koncert z radomską formacją Means Of Control (pozdrawiam swoją drogą). Właśnie sytuacja z tego gigu poniekąd zainspirowała mnie do napisania poniższego artykułu. Mianowicie, kiedy chłopaki w pewnym momencie rozpoczynali jeden ze swoich numerów, odniosłem wrażenie że zagrają cover Brutal Truth „Birth Of Ignorance”, ponieważ pierwsze jego takty były łudząco podobne do w/w numeru. Nie od dziś wiadomo, że ciężka muzyka jest pełna zapożyczeń, a im bardziej się w niej siedzi czy im więcej się w jej obrębie płyt przesłucha, tym częściej zwraca się na to uwagę. Postanowiłem zatem zebrać trochę jaskrawych przykładów kawałków, w których pewne riffy są właściwie identyczne.

Czego jest to dowodem? Wydaje się, że niezbyt często zdarza się, że jakaś kapela świadomie zrzyna od drugiej (choć i takiej opcji nie można wykluczyć). Czasami jest to na pewno intencjonalnie wpleciony dla zabawy cytat. Tak naprawdę rozwój muzyki i ogromna liczba kompozycji działa ograniczająco na kreatywność i oryginalność w tym gatunku. Tym bardziej, że muzyka zespołów metalowych oparta jest najczęściej na takim samym instrumentarium, a w samym procesie kompozycyjnym wykorzystuje się podobne skale. Naturalną koleją rzeczy był fakt, że zespoły obracające się w ramach podobnych stylistyk i konwencji, a przy tym wykorzystujące podobne rozwiązania zaczęto porównywać ze sobą i stąd też wzięło się zjawisko „odpowiedników” innych kapel. Kilka przykładów na szybko? The Dead Goats jest rodzimym tribute to Entombed/Dismember, Blaze Of Perdition walczy (z powodzeniem) z przyklejoną parę lat temu łatką Watain, Hate najpierw był „polskim Deicide, teraz „tańszym Behemothem”, natomiast taki Frontside wyraźnie nawiązuje stylistycznie do najznamienitszych przebojów zespołu Piersi. Chwała Swarogowi, że przynajmniej nonkonformistyczny Nekromer w zaparte idzie swoją własną drogą i nie ulega wszelkim próbom zaszufladkowania. Tego typu w/w przykłady można mnożyć. Niektórym to pomaga,  innych wkurwia, niektórych pogrąża, a jeszcze następnym koło chuja lata. Niezależnie od tego, gatunki się na tyle przenikają i inspirują wzajemnie, że niejednokrotnie nie chodzi o żaden plagiat, a jedynie o sytuację, w której w dwóch głowach zaświtał podobny układ dźwięków. Tyle tytułem wstępu, lecimy dalej.

Zaczniemy od gatunku zwanego metalcorem, który jest dosyć wdzięcznym polem do odnajdywania wszelkich podobieństw. Już w samym wykorzystaniu znienawidzonego przez wielu elementu zwanego „breakdownem” tkwi pod tym kątem olbrzymi potencjał. Nie ma jednak większego sensu się nad nimi rozwodzić, bo nie dość, że jest tego mrowie, a i byłoby to najzwyczajniej w świecie nudne. Jak powszednie wiadomo, pewne zespoły funkcjonujące w obrębie tego stylu wyraźnie nawiązują bądź nawiązywały do starego, melodyjnego death metalu. Jednym z bardziej jaskrawych przykładów jest zespół The Black Dahlia Murder, przy którego płycie „Unhallowed” trzeba być naprawdę głuchym, żeby nie dopatrzyć się inspiracji „Slaughter Of The Soul” wiadomo kogo. I choć w przypadku tego zespołu nie zwróciłem uwagi na identyczne riffy, to taki Heaven Shall Burn ma na koncie całkiem ciekawą zrzynkę z Carcass i Dismember (vs HSB). W przypadku riffu z „Collection By Blood” pierwotnie wykonanego przez Szwedów dokonała się swego rodzaju incepcja, bo poza HSB niezwykle podobny zagrało później Parkway Drive w numerze „Boneyards”. Sami Australijczycy również stali się odniesieniem dla muzyki innych zespołów. Mam tu na myśli Obey The Brave, który na swojej debiutanckiej płycie wyraźnie nawiązał w kawałku „Self-Made” do „Five Months”, a w przypadku wstępu do „Live And Learn” delikatnie nasuwają się skojarzenia z „Karmą”. Kolejnym bardzo zabawnym przykładem jest Trivium, który w numerze „A Gunshot To The Head Of Trepidation” epicko zerżnął w pierwszym riffie z „Blinded By Fear”, a w drugim z „In Dying Days” repertuaru As Blood Runs Black. Jestem prawie pewien, że i solowe przejście po tych dwóch riffach gdzieś słyszałem, ale nie mogę teraz skojarzyć. Calibanowi też zdarzyło się parę razy powielić bicia, wystarczy zestawić początek „I Rape Myself” (jeden z debilniejszych tytułów swoją drogą) z „Meaning Of Tragedy” As I Lay Dying czy „Beloved and the Hatred” ze starą hc/metalową załogą ze Stanów – Grimlock i numerem „Ritual Of Steel” (w tym momencie pozdrowienia dla Tomka z Indication :)). Tyle na razie z metalcore`a, choć wiadomo że to studnia bez dna. Przechodząc do death metalu, wrzucę jeszcze po drodze black metalowców z Aura Noir, którzy w swojej pieśni „The One Who Smite” wykorzystali pewien legendarny motyw oraz Dropkick Murphys, robiących ukłon w stronę Bathory :).

Gdzieś tam po drodze przewijały się nazwy At The Gates i Carcass. Ci pierwsi jak się okazuje inspirowali nie tylko metalcore`owców, ale nawet bracia Hoffman – koledzy z zespołu obrazoburczego pogromcy wiewiórek, Glenna Bentona z Deicide połasili się na jeden z ich riffów, którym rozpoczęli album „Insineratehymn”. „Slaughter Of The SoulATG oraz „Massive Killing CapacityDismember także w pewnych fragmentach do siebie nawiązują (tu i tu). Co ciekawe, obie płyty zostały wydane w tym samym roku, ale obiektywnie skupina Tompy już stała co najmniej poziom wyżej pod względem aranżacyjnym, brzmieniowym i wykonawczym ponad swoimi ziomalami.

at the gates

Co do Carcass, znaleźli się szaleńcy, którzy odnaleźli podobieństwo riffu z „Death Certificate” w „Last Resort” Papa Roach, ale to już wyższa szkoła abstrakcyjnej jazdy. Ponadczasowe dźwięki stworzyli także panowie z Entombed – riff znany z „Wreckage” stał się później podstawą „Purify” Metalliki, a początek „Premature Autopsy znalazł swoje odzwierciedlenie w „Hammer Smashed Face” Cannibal Corpse.  Z kolei rodacy z Behemoth na płycie „Demigod” nie tylko musieli się zmierzyć z porównaniami do Nile, jak również ze sprawą rzekomo ukradzionego riffu z „Conquer All” pierwotnie zagranego przez Anthrax. Mniej oczywisty przykład to nagrany na wcześniejszy album „Zos Kia Cultus” kawałek „As Above So Below”, który brzmi momentami trochę jak „Summoning Redemption” Morbid Angel. A słyszeli wy w ogóle patent wymyślony przez Black Sabbath w kawałkach Atheist i Autopsy?

No i rzecz zakończymy na grindcorze. Każdy szanujący się miłośnik tej odmiany hałasu (no bo przecież nie muzyki) musi znać TEN sztandarowy riff oparty na czterech dźwiękach. Zapewne to nie Ulcerous Phlegm zagrało go po raz pierwszy, bo prawda jest taka, że wykonywały go już setki kapel. Miałem nawet kiedyś taką rozrywkę, że liczyłem sobie zespoły, u których usłyszałem ten riff. Dużo tego było. Nawet wspomniany na samym początku Means Of Control miał go w jednym ze swoich numerów. Najbardziej jednak wryła mi się w pamięć interpretacja Mortician. Zawsze kojarzyły mi się także ze sobą pierwsze sekundy dwóch zajebistych grindowych płyt – Dead Infection „A Chapter Of Accidents” oraz Haemorrhage „Morgue Sweet Home”. A ostatnio również wynalazłem motyw z zapomnianego już warszawskiego Grossmembera w utworze fińskiego Vorum.

To to by było na tyle dzisiaj. Jeśli nadal myślicie, że odkryjecie Amerykę i zbawicie świat swoim rzępoleniem na Defilu, to lepiej idźcie się zabić, bo urodziliście się kilkadziesiąt lat za późno i wszystko już było :*. Będę miał teraz sporo zabawy z podlinkowywaniem tych wszystkich kawałków. Życzcie mi wytrwałości, a ja ze swojej strony mam nadzieję, że fajnie się bawiliście. Jeśli macie jeszcze jakieś inne fajne przykłady podwędzonych zagrywek w zanadrzu, to śmiało podsyłajcie, może kiedyś zrobię kontynuację tego tekstu. Strzałka gitara buźka pa nara.

Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

1 COMMENT

Leave a Reply