Banisher „Oniric Delusions” [CD 2016]


Banisher wraz ze swoim nowym albumem wykonał bardzo znaczący krok do przodu. Nie twierdzę, że „Scarcity” była złą płytą, ale w porównaniu z najnowszym dokonaniem, wypada na pewno słabiej. Na pierwszy rzut ucha słychać, że duże postępy zespół poczynił pod kątem brzmienia. Jest ono głębsze i lepiej dopieszczone, bez popadania w zbytnie jego przesterylizowanie. Dzięki temu, całość brzmi naturalnie, ciepło, a zarazem nowocześnie. Kompozycje, jakie znalazły się na „Oniric Delusions” są w mojej ocenie najbardziej dojrzałymi w dorobku tej formacji. Ze względu na charakter poprzednich materiałów, Banisher z reguły kojarzył mi się z utworami, w których dzieje się dużo, ale nie zawsze z nich coś konkretnego wynika. Czasem brakowało mi w nich jakiegoś punktu zaczepienia, powietrza czy elementu, który poruszy mnie czymś więcej niż techniką wykonania. Bo co do tego ostatniego aspektu, nigdy nie miałem wątpliwości, że Hubert Więcek jest przechujem gitarowym i choć w przeszłości czasami odnosiłem wrażenie, że przekombinowywał niektóre fragmenty swojej twórczości, tak bardzo podoba mi się jego wplatanie progresywnych akcentów do struktur kawałków. Na najnowszej płycie brzmią one wyjątkowo przekonująco i są bardzo umiejętnie zintegrowane z całością. Solówki pełną tutaj rolę przyjemnego, chwytliwego przerywnika, który wpuszcza sporo powietrza i rozładowuje napięcie. Również pod względem temp, rozplanowania podziałów i akcentów, kompozycje brzmią inteligentnie i zaawansowanie, ale bez przeginania pałki. Płyta jest na tyle różnorodna w swoim charakterze, że w jej wielu fragmentach muzyka znacząco odbiega od standardowych ram death metalu. Ale nie obawiajcie się, że Banisher stracił kontakt z bazą – lwią część „Oniric Delusions” stanowią agresywnie napierające do przodu, często rozpędzone na blaście riffy, ciekawie połamane tempa i ogólnie ostra rockowa jazda bez trzymanki. Podczas podróży przez ten materiał przychodzą mi na myśl style grania reprezentowane przez trzy kapele, mianowicie Beyond Creation, Rivers Of Nihil i The Faceless. Znaczącym atutem nowego Banishera jest też nowy wokalista- dysponujący świetną, wyrazistą barwą growlu, dzięki któremu muzyka tej formacji nabrała potężniejszego charakteru. Samo rozplanowanie tekstów, akcentowanie fraz i dopasowanie ich do muzyki zostało przeprowadzone z odpowiednim rozmysłem i walnie przyczynia się do ogólnej rytmiczności płyty.  Reasumując, nie mam się do czego doczepić. Przyznam, że się bardzo miło zaskoczyłem i jak nie wracałem za bardzo do poprzednich materiałów tej kapeli, tak teraz za sprawą tego krążka to się na pewno zmieni.

Banisher na FB: https://www.facebook.com/banisherofficial/

Deformeathing Prod na FB: https://www.facebook.com/Deformeathing/


NO COMMENTS

Leave a Reply