Bottom [cesarze antylansu]


Sprawa niniejszego wywiadu mi i Markowi, który w Bottom obsługuje wiosło ciągnęła się niemiłosiernie. Miesiącami czekałem na odpowiedzi, a kiedy je uzyskałem, sam przeciągnąłem publikację o kolejny miesiąc. Takie życie kureskie, jak to śpiewała pewna prawilna mordeczka z poznańskich Jeżyc… Tematyka rozmowy dotyka w dużej mierze ostatniego materiału zespołu zatytułowanego „Psychofilia”, od którego premiery minął już prawie rok. Z tego, co wiem ze strony zespołu idzie nowe, a zatem można się spodziewać, że za jakiś czas chłopaki zapodadzą nową porcję hałasu, a tymczasem zapraszam lektury frywolnej pogawędki ze wspomnianym Markiem Bielawskim, który dość wylewnie wyłożył, co mu w duszy gra.

 Bottom istnieje już ponad 20 lat. Co sprawia, że wciąż chce Wam się bawić w tworzenie tego hałas i że warto jest to robić?

Czołem. Nuda hahaha… A poważniej- co innego mamy robić, skoro to najważniejsze hobby każdego z nas chyba? Sprzęt, tworzenie, próby, koncerty… Taka sytuacja :) Aha, no i jeszcze się nie pozabijaliśmy, choć czasem jest blisko haha.

Dwa lata temu obchodziliście swoje 21-lecie. Jak udała się impreza i co sprawiło, że zdecydowaliście się przyświętować z okazji nieokrągłej rocznicy? ;)

Rok wcześniej część z nas miała noworodki w domu. Nie było czasu, ani chęci na organizowanie XX urodzin. Jednak trochę czasu to wymaga, a głowa była zajęta jednak czymś innym. Stwierdziliśmy więc, że zrobimy „oczko”. A o to, czy się udało, to chyba gości należałoby zapytać. A było ich dość dużo, więc zakładam, że wyszli ukontentowani. Ćwierćwiecze postaramy się już zrobić w terminie haha.

Skoro już jesteśmy przy podsumowywaniu pewnego etapu działalności, powiedz dla których chwil warto było bawić się w ten zespół przez 20 lat? Chodzi mi nie tylko o miejsca, w których zagraliście, ludzi, których spotkaliście, ale też o konkretne sytuacje i przygody, które były z graniem w zespole związane? Takie akcje, które będziesz opowiadał wnukom siedząc przy kominku w bujanym fotelu ;)

Hm… Pytanie, ile ten wnuk będzie miał haha. Trzeba będzie dobrać opowieść do wieku haha. A poza tym… Zakładam, że wnuk to się będzie pojawiał na naszych koncertach jeszcze haha. A dla których chwili było warto? Dużo ich, ale i liczę na to, że kolejne przed nami. Ciężko wymienić te konkretne. Najważniejsi są chyba Ci wszyscy ludzie, których spotkaliśmy. Czasem się śmieję, że w który zakątek Polski nie pojadę i gdziekolwiek będę potrzebował pomocy, to ktoś znajomy gdzieś względnie blisko jest. Czasem znany z koncertów, czasem z trade’ów, czasem z jeszcze innego, zespołowego „przyczynku”. Tak więc, nie opowiem Ci tych wszystkich opowieści, bo trochę miejsca by to zajęło, a i tak w większości związane jest to z tymi wszystkimi zajebistymi ludźmi, których mieliśmy okazję poznać.

Wydaliście ostatnio nową płytę zatytułowaną „Psychofilia”, stosunkowo niedługo po wydaniu „Hipokracji”. Co wpłynęło na takie przyspieszenie twórcze? Czy dwudziestka na karku uaktywniła w Was nowe pokłady energii? ;) W wywiadzie dla Violence wspomnieliście także, że nie zamierzacie zwalniać tempa i za 2-3 lata będzie kolejna płyta. Jak rozumiem, nowe numery się robią?

To nie tak. Materiały powstają praktycznie w tym samym tempie. Sęk w tym, kiedy się pojawiają haha. Materiał z „Maszkarady” czekał trzy lata na wydanie, a tworzony był i tak z pięć lat przed wydaniem. Okres od „Deklaracji Morderców” do „Maszkarady”, czyli te 5 lat pomiędzy 2006-2011, to też czas, kiedy to rodziły się dzieci, kiedy ktoś miał inne zajęcia, kiedy wiele się działo w życiu każdego z nas. Był to okres dość niespokojny ogólnie rzecz biorąc, ale niekoniecznie w tym złym znaczeniu. Teraz zwyczajne dużo się ustabilizowało, więc szybciej jesteśmy w stanie się zebrać na nagranie i wydanie, bo w kwestii tworzenia wiele się nie zmieniło. Tak- nowe numery się robią cały czas. Tempa nie zamierzamy zwalniać, a nawet delikatnie przyśpieszymy, że tak enigmatycznie napiszę haha.

Jest nowa płyta, jest też nowy wydawca. Wcześniej wydawaliście swoje materiały niezależnie. Czy w poprzednich latach zabrakło szczęścia do znalezienia chętnych wydawców na poprzednie krążki czy zbytnio ich nie szukaliście i raczej takie było założenie, że sami wydacie?

W poprzednich latach, jak pisałem wcześniej, nie było do tego wszystkiego głowy. Było nagrane, poleżało, więc ktoś w pewnym momencie się za to wziął, wytłoczył, wydrukował i poszło. Teraz pojawił się Wojtek, które te aspekty ogarnął i pewno ogarniał będzie nadal, jeśli nakład Mu jako tak schodzi haha.

Na ile odciążył Was fakt, że promocją i wydaniem zajął się wspomniany wyżej Wojtek z Deformeathing? Jak doszło do tego dealu i jak przebiega współpraca?

Ściągnął z Nas wszelkie działania odnośnie samego plastiku, co już nam w dużej mierze pomaga. Ponadto, jesteśmy „cesarzami antylansu”, jak to kiedyś pewien Andrzej (pozdro Muflon) powiedział i w sumie miał rację. Teraz lansem, znaczy promocją w dużej mierze zajął się właśnie Wojtek. A jak doszło? Jak w większości na polskich scenie. Znamy się prywatnie już długo. Jak wrócił do wydawania, to wpadł na koncert. Na kolejnym, na który wpadł, już wszystko obgadaliśmy i tak się zaczęła ta owocna współpraca.

Czy „Psychofilię” traktujesz jako nowe otwarcie w dotychczasowej działalności zespołu? Czy pod jakimś względem jest to z Twojej perspektywy materiał przełomowy?

Nie. Osobiście nie podchodzę od niej, jak do nowego otwarcia, ani też nie traktuję jej jako materiału przełomowego. Traktuję jako pewną konsekwencje tego, gdzie to wszystko zmierzało… W sumie dalej zmierza… Znasz nas bardzo długo, więc można powiedzieć, że pewne rzeczy przybrały pewien kierunek już jakiś czas temu. Mam nadzieję, że kierunek będzie kontynuowany, bo do celu jeszcze nie dotarliśmy.

Skąd taki zdecydowany zwrot w kierunku grindcore`a? Wcześniej zdarzały się u Was elementy grindu, ale pełniły raczej rolę dopełniacza, podczas gdy obecnie te wpływy zaczynają dominować.

Potrzeba chwili, a i konsekwencja, o której powiedziałem przed chwilą. Z dopełnienia stały się czynnikiem dominującym, bo tego wymagał nasz nastrój, że tak napiszę. Podczas tworzenia okazywało się, że idzie wkurw metal haha. Stąd też rezygnacja z wszelkich ozdobników i śmiesznych wkrętów. Był klimat na surowiznę.

Jak myślisz, czy muzyka, jaką zawarliście na „Psychofilii” i zwrot, o którym wspomniałem w poprzednim pytaniu zadecydował o Waszym udziale w tegorocznej edycji Obscene Extreme? Jak wspominasz tę imprezę? Urządziliście sobie grubą imprezę czy raczej obserwowaliście sobie te wszystkie pokurwieństwa „na spokojnie”?

Nie, nie… Nasz udział został potwierdzony po jednym wysłanym kawałku haha. Trochę późno, w stosunku do zamykania składu, wyszła płyta i to wszystko odbyło się na wariata. Przecież dostaliśmy propozycję na ostatni wolny slot. No i nawet przez myśl Nam nie przeszło, żeby odmówić. Byliśmy tam cztery dni, bo przecież jeszcze dwójka z Nas grała z Psychoneurosis. A impreza… Powiem tak… Ile to ja kapel chciałem zobaczyć hahaha…

Jak doszło do tego, że zasiliłeś Psychoneurosis? Widziałem, że ostatnio trzasnęliście trasę z Herida Profunda. Jak się zgadaliście i czy w miłej atmosferze przebiegała ta wycieczka? :) Napotkaliście na jakieś ciekawe przygody, sytuacje podbramkowe?

Z Sonią znamy się jakoś od połowy lat 90-tych ubiegłego wieku. Jeszcze jak istniało Psycho, to dzieliliśmy salki. Potem Sonia odpuścił. Jakoś w którymś tam roku XXI wieku, na jakiejś imprezie, czy w innej sytuacji, rzuciłem Sonii, że jak będzie chciał zamienić kapcie na cięższe buty i znowu pohałasować, to niech dzwoni. No i pod koniec 2016 roku zadzwonił, a ja słowa dotrzymałem. Nagraliśmy materiał na split z Agathocles, który to właśnie ujrzał światło dzienne dzięki Selfmadegod, a potem zaczęliśmy grać koncerty. Pierwszy się odbył na mini trasce promującej bottomową „Psychofilię”. Taki test na własnych śmieciach. Logistycznie proste, bo przecież trzecią osobą w Psycho jest Jasiu, z którym gram na co dzień w Bottom, a który przecież walił w skóry też w ostatnim, przedagonalnym składzie Psycho. Wyszło chyba dobrze. Potem Obscene Extreme, koncert z Agathocles w Belgii i wspomniana traska z Herida Profunda, czyli koncerty w Polsce, Niemczech i Holandii. Wycieczka zajebista, bo to miłe, młode chłopaki są… no za wyjątkiem Jędrasa (gitarzysta HP), bo może miły, ale stary hahaha. A poważniej… bardzo dobrze było. Wiadomo, że to była wesoła wycieczka. Trochę kilometrów było do zrobienia, ale… daliśmy rade. Nic szczególnego, w sensie sensacyjnego się nie wydarzyło. Teraz czekamy na koncerty w 2018 roku, a tutaj już kilka zaplanowanych jest, zarówno w Polsce, jak i poza. A nie… czekaj… o jednej sytuacji mogę opowiedzieć. Na koncercie w Eindhoven, na bas wszedł Jędras z Heridy, który nigdy żadnej próby z nami nie zagrał, a większość materiału słyszał dzień wcześniej na koncercie w Poznaniu hahaha. Nie pytaj, dlaczego tak się stało hahahaha. Mogę tylko powiedzieć, że kończył razem z garami hahaha.

Czy myślisz, że grindcore w naszym kraju odbije się w przyszłości czy raczej to już równia pochyła? Chyba już nie ma możliwości powrotu klimatu sprzed kilkunastu lat, kiedy to takie nazwy jak Squash Bowels, Parricide, Dead Infection, Neuropathia czy Ass To Mouth regularnie dewastowały z gracją rodzime meliny. Nie widać obecnie zbyt wielu godnych ich zastępców, a i sama liczba kapel decydujących się na granie gxc nie nastraja optymistycznie.

Nie wiem, czy jestem odpowiednim adresatem tego pytania, ale skoro padło… Nie wiem też, czy możemy mówić o równi pochyłej, bo przecież nigdy u nas nie było takiego hype’u, jak chociażby u naszych południowych sąsiadów. Zakładam, że masz na myśli np. Grind Tour De Pologne chociażby. Weź poprawkę, że niekoniecznie wiele się zmieniło na scenie GC. Dużo się zmieniło ogólnie w mentalności szarego słuchacza muzyki. Internet zmienił wiele, ale temat już tak oczywisty, że nie ma co klepać. Ponadto, mam wrażenie, że już pogrzebałeś te kapele, a część przecież nadal oficjalnie istnieje hahaha…, a i też mamy kilka reinkarnacji, takich jak Meat Spreader chociażby, w którym zebrała się białostocka śmietanka towarzyska, czy np. Norylsk. Młode kapele też powstają, vide wrocławski Torched. Zakładam, że jak w końcu materiał się ukaże, to pozamiata. Ponadto, masz wspomnianą wcześniej Heridę Profundę. Nie sposób też nie wspomnieć o Straight Hate i Nuclear Holocaust. Jasne, może nie ma nikogo na miarę wspomnianych, choć część jest nowa, więc trzeba dać im czas, przy czym trzeba wziąć poprawkę, że te nowsze kapele trafiają na inny czas, inną „świadomość”, inne otoczenie.

Mamy początek 2018 roku. Jakie płyty zrobiły w tym okresie na Tobie największe wrażenie? Czy po wielu latach styczności z muzyką, jest ona dla Ciebie wciąż tak samo ekscytująca jak to  było na początku?

O kurcze…. Pytanie trudne, bo było tego trochę w tym roku, przy czym czasu na słuchanie coraz mniej i teraz, podczas czytania różnych podsumowań, łapię się na tym, że wielu płyt nie słyszałem, a sporej części nie dałem też zbyt dużo czasu. Z drugiej strony, skoro nie zażarło na początku, to może szkoda czasu…? Skoro jednak miałbym wymienić, to najczęściej słuchane były nowe płyty Mastodon, The Arson Project, Get The Shot, Benigted, Bowel Fuck, , Krigblast, Cannibal Corpse, Dying Fetus, Phobia, epka Expulsion, Dyscarnate, Mutoid Man, Obituary, Redemptor, Power Trip, Pestifer… się jednak trochę uzbierało.

W jednym z ostatnich wywiadów wspomniałeś, że we wcześniejszych latach więcej graliście na imprezach hc/punkowych, jednak w pewnym momencie scena ta straciła zainteresowanie Waszym zespołem. Da się wyczytać między wierszami, że powód tego stanu rzeczy odbieracie jako kuriozum. Co było więc tego przyczyną?

Może nie kuriozum, ale powód był tak głupi, że mi ręce opadły, jak się już dowiedziałem, o co chodzi. Za dużo plotek, za dużo głupich „decydentów”, zbyt wiele niedomówień, a wystarczyło pomyśleć, albo zapytać o pewne kwestie. Nie ma co wracać. Sytuacja wygląda już na normalną. Koncerty się pojawiły. W czerwcu 2018 gramy na punkowym feście. Było, minęło. Będzie lepiej.

Jak oceniasz obecny klimat polityczny w naszym kraju? Śledzisz go na bieżąco czy raczej starasz się od tego odcinać?

Z racji pracy zawodowej muszę, aczkolwiek bardziej interesuje mnie, jak ta polityka wpływa na gospodarkę oraz na postrzeganie jej przez zagranicę, że tak napiszę. Nie ma więc możliwości odcięcia, aczkolwiek staram się pomijać kwestie, których nie potrzebuję w pracy, oraz te, które mają mniejszy wpływ na moje życie. Niestety, w sytuacji obecnej, nie ma ich za dużo kurwa mać hahaha.

Czy wśród Twoich znajomych dyskutujących o polityce zauważasz zacietrzewienie wynikające z podziału na prawicę i lewicę? Jak odbierasz to powszechne sortowanie ludzi i przypinanie różnego rodzaju pogardliwych łatek – nieważne czy komuchów, lewaków, ruskich agentów czy ograniczonych katozjebów, pisiorów i faszystów? Zjawisko to pojawia się po obu stronach barykady i choć raczej trzymam się od niego jak najbardziej z boku, to od długiego czasu mnie ono zastanawia, bo pojawia się nawet w rozmowach towarzyskich. Czemu to Twoim zdaniem służy i jakie cele przyświecają ludziom, którzy w ten sposób się do siebie odnoszą? Czy nie jest tak, że czarno-białe postrzeganie świata jest po prostu prostsze i dlatego większość ludzi pada tego ofiarą?

No pewnie, że tak jest. Wziąć poprawkę jeszcze należy na tych, którym zależy, aby tak świat był postrzegany. Przy takim podziale, gdzie nie ma ludzi „szarych”, prościej jest nimi manipulować, bo tylko trzeba okiełznać „dwa kolory”. Poza tym, prościej jednych nastawić agresywnie przeciwko drugim. Wśród znajomych przeważa zdecydowanie „czerń”, jeśli mogę wybrać kolor moich znajomych, choć też wielu „szarych” jest. Staram się nie otaczać ludźmi, przy których nóż się w kieszeni otwiera haha. Oczywiście, każdemu daję szansę, ale jeśli widzę, że trafiam na beton, to nie zamierzam go kruszyć. Od lat wychodzę z założenie, że ignorancja jest lepsza i zdrowsza, niż zacietrzewienie.

Jak Twoim zdaniem, w kontekście wspomnianego wcześniej tak popularnego frywolnego obrzucania gównem, kondycja wolności słowa i wolności artystycznej? Z jednej strony mamy to całe polityczne bagienko, które niejako daje przyzwolenie na mieszanie się nawzajem z błotem za poglądy i napuszcza ludzi na siebie, a z drugiej tę moralizatorską gorliwość i świętojebliwość, przez którą marnuje się pieniądze podatników, aby badać czy przypadkiem wizerunek godła nie został sprofanowany przez grafika albo jako dowód na winę oskarżonego rapera podaje się jego teksty, w których nawija o tym, że ktoś się rozjebał na psach. Trochę nie potrafię się w tym czasem odnaleźć.

Nie znam przypadku tego rapera, więc nie wiem, o czym mówisz (wkurwiony dzieciak witam konsumenta – przyp. K.). Przypadek Behemotha oczywiście już tak. Odpowiem może tak. Nie ma czegoś takiego, jak granica w sztuce, i jak cenzura w sztuce. Nie ma i być nie może. Jeśli by się dało, to powinno się jej prawnie zakazać. I nie ma czegoś takiego, jak uczucia religijne itp. To abstrakcja. Poza tym, sztuka ma prawo urażać, zniesmaczać, zohydzać itp. W niej właśnie, w sztuce, jest na to miejsce. To co się teraz dzieje, jest paranoją, polityczną paranoją, jednakże trzeba też zauważyć, że sądy jeszcze potrafią „myśleć”. Często jest dużo szumu, a kończy się…Ciszą, albo uniewinnieniem. Nic się nie dzieje. Ok, biorę poprawkę na to, iż kto wie, czy obecnie panująca władza nie rozpoczyna właśnie okresu, w którym szum nie skończy się ciszą, ale z drugiej strony wiem, że Polacy jednak bardzo cenią sobie to, co odzyskali w 1989 roku i wydaje mi się, że jednak w pewnym momencie nastąpi opór. Byle stało się to przy urnach wyborczych, a nie na ulicy.

Wróćmy do przyjemniejszych tematów. Z tego, co widziałem na fotach, które wrzucasz od czasu do czasu, konsekwentnie powiększasz swoją kolekcję CD. Czy jednak cały czas korzystasz z tego formatu? Z pewnością również używasz formatów cyfrowych. Jak byś je porównał i jakie znaczenie ma dla Ciebie fizyczny nośnik? Co z taśmami i winylami? Masz również i do nich sentyment?

Cały czas tylko cd. Formatów cyfrowych prawie w ogóle. Okazjonalnie. Jak tylko coś mi się podoba i jest do zdobycia względnie prosto, to staram się kupić. Od jakiegoś czasu korzystam też z discogs, więc ze zdobyciem danego materiału jest prościej, ale pytanie, po jakich kosztach. Czasem koszty transportu powodują, że czekam na lepszą okazję. A jakie znaczenie? Ja muszę mieć całość, a nie jakieś pliczki. Ja lubię „trzymać w rękach muzykę”. Wkładka, wszelka treść na nich zawarta, wygląd samego cd. Mam fioła na punkcie pozdrowień hahaha. Zaczęło się dawno temu od kaset, wiadomo. Czcionka czasem ledwo widoczna, ale trzeba było dokładnie przejrzeć. Tam też szukało się innych kapel haha. Jakoś przez to wracam do tych starych czasów. Jak weźmiesz którykolwiek materiał Bottom do ręki, to znajdziesz tam również rozbudowane pozdrowienia. A jak na płycie nie ma, albo są bardzo zdawkowe, to jestem rozczarowany haha. To wszystko ma dla mnie znaczenie. Spora część ludzi ma na to wywalone, ale jest też spora, która jednak zwraca na to uwagę. Kaset nie ruszam, a to, że teraz jest jakiś durny renesans pominę milczeniem. Jak wiem, że nakłady są małe i bardziej chodzi o „bajer”, ale nie widzę w tym logiki (choć część ludzi już nie widzi w cd). Winyle… no tutaj strasznie walczę ze sobą. Póki co, omijam szerokim łukiem, bo zakładam, że poszedłbym z torbami, gdybym się wkręcił, aczkolwiek coraz częściej rozważam, że może tylko te tytuły najważniejsze, najlepsze, kultowe… hahaha. No jest ból. Najgorsze jest to, że materiał Psycho wyjdzie też na winylu, a wtedy pierwszy pojawi się w kolekcji… no i się może zacząć haha.

No i na koniec- czego byś sobie życzył w nadchodzącym 2018? Czy przyszłość Bottom na następny rok zapowiada się pomyślnie?

Zdrówka przede wszystkim. Najważniejsze. Reszta do pochytania. A przyszłość Bottom?? Wiemy, co przed nami w nadchodzących miesiącach. Co dalej? Zobaczymy. Czy będzie pomyślnie, to się okaże. Na pewno chcielibyśmy dotrzeć z koncertami tam, gdzie Nas jeszcze nie było i wolno zaczynamy to realizować. Plany coraz ciekawsze. Fajnie byłoby zajrzeć do np. Trójmiasta, Białegostoku, bo tam nas jeszcze nie było, a czy się uda… Trochę czasu jeszcze jest.
Dzięki Kwiecio za pytania, a i za mnogość pytań w jednym haha. Pozdrowionka!

foto: Rafał Kotylak, youtube.com, materiały prasowe


NO COMMENTS

Leave a Reply