Bottom „Psychofilia” [CD 2017]


Pod koniec kwietnia Wojtek z Deformeathing Prod. wydał kolejny materiał chłopaków z Bottom. Odnoszę wrażenie, że pomimo bardzo długiego stażu na scenie (22 lata!) nadal pozostaje zespołem z głębokiego podziemia, a sporo osób za sprawą „Psychofilii” zetknie się z tą nazwą po raz pierwszy. Nie wiem w czym upatrywać przyczyn tego stanu rzeczy – może to być po prostu pech, a może bardzo eklektyczny charakter wykonywanej przez Bottom muzyki nie jest w stanie do końca przekonać ani hardcore`owców, ani metalowców. Po przesłuchaniu nowej płyty jednak upatruję największe szanse dotarcia do serc grindcore`owców.

Tak jak wspomniałem, Bottom zawsze poruszał się na pograniczu hardcore/metal i osobiście ciężko mi było określić przeważające proporcje. W przypadku najnowszej płyty mam z tym jeszcze większy problem, bo w chwili obecnej w muzyce Bottom najwięcej słyszę wpływów grindcore`a. Najprawdopodobniej jednak sam sobie ten problem tworzę, bo właściwie nie jest tu potrzebne dookreślanie zawartości cukru w cukrze. Najważniejsze, że twórczość formacji ewoluuje w dobrą stronę. Po raz kolejny mamy do czynienia z zawodowo wyciosanymi riffami, które łamią ciekawe rozwiązania rytmiczne za sprawą bardzo dobrze wykręconej sekcji. W odniesieniu do poprzednich materiałów zespołu, na „Psychofilii” o wiele więcej jest fragmentów blastowanych, przez co album po prostu sprawia wrażenie bardzo szybkiego i dynamicznego. Jednak i pod tym kątem jest tu spore zróżnicowanie, ponieważ uświadczyć możemy tu sporo zwolnień, a nawet kawałki które nazwałbym stonowanymi na tle reszty (np. brzmiący jak wyjęty z którejś płyty Nasum czy Rotten Sound „Memorabilis”). Same tempa opierają się na wielu „biegach”, a ich zmiany pojawiają się z dużą częstotliwością. Oczywiście wszystko to należy zapisać in plus, bo w związku ze zwartymi strukturami kawałków nic się nie dłuży, a epizody dźwiękowe kończą się dokładnie tam, gdzie mają się skończyć. Brzmieniowo dorzuciłbym więcej „gnoju”, ale i tak jest git.

Wokalnie też się tu sporo dzieje – nadal na wierzch wysuwa się charakterystyczny wokal Gigola, którego barwa od dawien dawna przypomina mi nieodparcie Astka z Frontside, a wtóruje mu Ojciec znany m.in. z Ojca Dyktatora czy Fetora. Jego partie z kolei opierają się głównie na wysokich skrzekach, choć przydarzają się też growle, a i nawet gdzieniegdzie przypomina mu się jak przyświniaczyć tu i ówdzie („Lunatycy”).

Od początku historii Bottom ich twórczości towarzyszą teksty w rodzimym języku. Jest to całkiem słuszny kierunek, choć wydaje mi się, że potencjał z nim związany nie zostaje do końca przez zespół wykorzystany. Mam na myśli to, że teksty są dobrane i osadzone w sposób, który nie wpływa dodatnio na chwytliwość kawałków, a pozostaje w tym zakresie bardziej wartością neutralną. Podejrzewam, że dałoby się to tak ogarnąć, żeby pewne frazy tekstów lepiej zapadały w pamięć, bo generalnie teksty nie są artykułowane w sposób niezrozumiały, choć zdaję sobie też sprawę, że rozplanowanie liryków w naszym języku nie jest takie proste.

Reasumując, „Psychofilia” Bottom to najlepszy materiał w dorobku tego zespołu i jak najbardziej warto po niego sięgnąć. Zespół poszedł na nim w kierunku grindcore`a, co jak najbardziej wyszło mu na dobre. Wydaje się, że chłopaki się w tym nurcie bardzo dobrze czują, natomiast samej muzie doładował on zakres dynamiki i agresji, a także podrasował charakter kapeli.

Bottom: https://www.facebook.com/Bottom1995/

Deformeathing Prod.: https://deformeathing.com

 

 


Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

NO COMMENTS

Leave a Reply