Breakdown Of Sanity [penis w księdze rekordów Guinessa]


Breakdown Of Sanity to całkiem utalentowane muzykanty z krainy sera, zegarków i banków. Zetknąłem się z nimi już dobre parę lat temu przy okazji płyty „Mirrors”, która stylistycznie oscylowała w klimatach zbliżonych do starszych dokonań Parkway Drive. Później trochę straciłem ich z zasięgu wzroku i w związku z koncertem, który zespół ten zagra niebawem w Poznaniu zapoznałem się dogłębniej z ich ostatnią płytą „Perception”. Płyta jak najbardziej godna rekomendacji, a sam zespół jednym z lepszych, jakie w tym gatunku funkcjonują w Europie. O tym i o tamtym udało się pogadać z imć Christopherem, który w Breakdown Of Sanity zajmuje się wiosłowaniem i śmieszkowaniem.  

Jaka była Twoja pierwsza myśl, kiedy obudziłeś się dziś rano?

BOS / Chris: Nie jestem nawet pewien, czy mój mózg jest w stanie myśleć rano xD. Potrzebuję dużo czasu, aby się ogarnąć i zacząć normalnie funkcjonować, ale chyba było to coś w stylu „kurwa, czy mam wystarczająco dużo czasu, aby złapać pociąg do pracy?!” :D

Wasz ostatni album nosi nazwę „Perception”. Co możesz powiedzieć o odzewie, jaki otrzymujecie do tej pory? Czy jesteś w pełni zadowolony z tego nagrania?

Tak, odzew na „Perception” był po prostu świetny! Mieliśmy tak bardzo pozytywne opinie na temat tego albumu, że nie mogliśmy być bardziej zadowoleni! Ale to również utrzymuje poziom wysokiej presji w stosunku do albumu, który będzie następny…

Jakie są obecnie Twoje ulubione utwory z „Perception”?

Jest to chyba „Crumble” i „The Gift”.

Wzięliście udział w dość dużej trasie Impericon Progression. Jakie wrażenia temu towarzyszyły? Czy czułeś tremę grając przed publicznością większą niż zwykle? Z którym zespołem, który towarzyszył Wam na tej trasie mieliście najlepszy kontakt?

Ten wyjazd był morderczy! Naprawdę wspaniale spędziliśmy czas na tej trasie, a towarzystwo z innych zespołów było potężne! Myślę, że sama duża publiczność nie sprawiła, że byliśmy bardziej podenerwowani. Bardziej trasa sama w sobie, bo wszyscy normalnie pracujemy w ciągu dnia i traktujemy to jako hobby. Inne zespoły robią to niemal cały rok i dla nich jeżdżenie w trasy jest normalną rzeczą. Zajęło nam więc trochę czasu, aby zaaklimatyzować się do tour-życia, ale inne zespoły zachowywały się świetnie w stosunku do nas, więc nerwowość dość szybko zniknęła. Najlepszy kontakt mieliśmy chyba z Caliban, także dlatego, że dzieliliśmy Nightlinera z nimi i są to naprawdę świetne i zabawne chłopaki :).

Jesteście dość rozpoznawalnym zespołem na scenie metalcore. Czy udaje się wam, w odniesieniu do tego, zaoszczędzić trochę pieniędzy z koncertów, merchu, sprzedaży płyt? Albo przynajmniej cała działalność wychodzi Wam na zero?

Nie udaje się zarobić w ten sposób w ogóle, haha! Do roku wstecz nie mieliśmy na tym żadnych pieniędzy. Teraz to się opłaca bardziej, ale przede wszystkim dzięki sprzedaży CD i merchandise, ponieważ kiedy jeździsz na koncerty vanem, to wtedy większość idzie na koszty wynajęcia samochodu, paliwa, hoteli, jedzenia i tak dalej. Ale w większości przypadków pieniądze, które zainwestowaliśmy zwracają się, czasem nawet w nadwyżce. I to jest ok dla nas ;)

Biorąc pod uwagę odzew na Wasze dokonania, jak oceniasz obecną popularność metalcore`a?

Cóż, myślę, że metalcore jest w tej chwili bardziej popularny niż kiedykolwiek (choć zależy to od definicji terminu „metalcore” … Nie jestem zbyt dobry w tym :)). Widząc zespoły jak Parkway Drive, Bring Me The Horizon, August Burns Red etc., ich przedostanie się do „normalnych” rankingów muzyczny oraz sukcesy, które odnoszą poza granicami metalu pokazują, że uznanie wobec tej sceny staje się coraz większe i większe. Ale oceniając to tylko na podstawie feedbacku na naszą działalność jest to dość trudne. Przynajmniej to pokazuje nam, że ludzie lubią naszą muzykę i tylko to się liczy dla mnie – nieistotna jest dla mnie kondycja sceny ^^.

Czy macie w swoim rodzinnym mieście wielu zagorzałych fanów Breakdown Of Sanity? Czy zdarza ci się wyjść na ulicę i zobaczyć osobę w koszulce swojego zespołu?

Tak, istnieje tutaj kilku die hard fanów tutaj, przynajmniej „tutaj” i zdarza się czasem, że widzę ludzi chodzących w t-shirtach lub bluzach BOS, co wywołuje u mnie uśmiech za każdym razem :). Ale to nie jest aż tak entuzjastyczne jak wtedy, gdy jedziemy na jakiś koncert za granicą.

Wasze teksty dotykają między innymi podatności współczesnego społeczeństwa na trendy kreowane przez media. Jak myślisz, na ile w dzisiejszych czasach ludzie opierają się o wpływy z zewnątrz? Czy nie odnosisz wrażenia, że stopniowo wypierają i zastępują one niezależne myślenie oraz zdolność krytycznego postrzegania rzeczywistości?

Na pewno! Myślę, że na większość ludzi wpływają przede wszystkim media. Są one wszechobecne, a ludzie są od nich naprawdę uzależnieni, od kiedy każdy ma smartfona. Bycie krytycznym nie jest wygodne, dlatego myślę, że większość ludzi lubi iść na łatwiznę i formuje swoje opinie na podstawie tego, co myślą wszyscy i to tak naprawdę je tworzy. Chodzi o rozrywkę, nie o fakty. To naprawdę niepokojące.

Zastanawiacie się również w swoich tekstach na temat tego, czym jest tak naprawdę świat, w którym żyjemy, przywołujecie konstrukt Boga, ale dopuszczacie również możliwość, że porządek kosmiczny może wynikać z czegoś innego. Jakie są twoje osobiste poglądy na ten temat? Na ile odkrycia nauki, kosmos i kwestie metafizyczne wpływają na Twoją percepcję świata?

Wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej religijni z uwzględnieniem zdrowego rozsądku. Osobiście nie lubię religii, jakie znamy, nauka jest dla mnie o wiele bardziej ważna! Ale tego jest tak dużo, że nadal nie wiemy zbyt wiele i jest masa tematów, które nie zostały jeszcze odkryte przez naukę. Powiedzieć, że nic w tym nie ma, patrząc na szerszy kontekst byłoby aroganckie, bo faktem jest, że po prostu nie wiemy. Nie da się tego stuprocentowo udowodnić w żadną ze stron. Pojęcie „boga” może oznaczać wszystko. Nie zrozumcie mnie jednak źle odnośnie religii. Są ludzie, którzy mogą dużo skorzystać dużo w związku z „duchowymi” sprawami. Dopóki religia nie wpływa negatywnie na osobę w jego zachowaniu lub na innych ludzi, to nie mam z tym problemu! ^^ Tak długo, jak ludzie mogą żyć razem i szanować siebie nawzajem bez względu na to, w jakiego boga wierzą, wtedy wszystko jest ok. Ale nie ma zbyt wielu ludzi, którzy są do tego zdolni…

Szwajcaria słynie z wyjątkowej polityki obronnej. Każdy z was był zobowiązany do odbycia szkolenia wojskowego? Czy dużo ludzi w Szwajcarii posiada broń w domu?

No tak, rzeczywiście trzeba iść do wojska, ale istnieje wiele sposobów, aby tego uniknąć. Byłem tam i w zależności od przydzielonej funkcji masz broń lub nie (chyba, że powiesz, że chcesz służyć bez broni). Broń jest albo przechowywana w domu albo w budynkach wojskowych magazynów. Właściwie nie wiem, ile broni może być w domach Szwajcarów… Myślę jednak, że zapewne zbyt wiele ^^.

Jak oceniasz poziom polityki w swoim kraju? Wydaje się, że Szwajcaria jest dość dobrze zarządzana. W Polsce politycy są postrzegani głównie jako sprzedajne dziwki, istnieje wiele podziałów – przede wszystkim widoczna jest ciągła walka pomiędzy stroną prawą i lewą, którym ciężko kiedykolwiek znaleźć kompromis. Polityka jest również źródłem frustracji społecznej. Jak jest z tym w Szwajcarii?

Haha, sprzedajne dziwki brzmią bardzo dobrze xD. Szwajcaria zapewne wydaje się taka na zewnątrz i zapewne jest nieco lepiej zarządzana niż inne kraje, ale tutaj też jest taka sama, ciągła walka pomiędzy prawicą i lewicą, a kompromisy są bardzo rzadkie! Mam wrażenie, że polityka nie polega na poszukiwaniu rozwiązań dla ludzi, tylko dla samych polityków i tego, kto zostanie wybrany ponownie. Ale tak naprawdę nienawidzę polityki, więc porozmawiajmy może o jakichś riffach, zbyt głośnych perkusistach lub niedosłyszących nagłośnieniowcach? haha

Nie róbmy im reklamy ;). Gdybyś miał do końca życia nosić koszulkę, na której jest jedno słowo, jakie byś wybrał?

Haha o cholera! Mógłbym ją wyprać od czasu do czasu? xD Chyba po prostu słowo „muzyka”, bo to gówno prowadzi przez wszystko, bez względu na to, jaki jest jej gatunek! Muzyka jest po prostu super i to chyba jedyna rzecz, która przetrwa wszystko!

Dzięki za wywiad :) Co chciałbyś dodać na zakończenie tego wywiadu?

Cóż, dziękuję! Może powinienem dodać jakiś kawał po tych kilku poważnych tematach… Nie … A może? … Ok – mój penis był w księdze rekordów Guinessa …. Dopóki nie wyrzucili mnie z księgarni xD (rozjebał haha – przyp. Kwiecio)


Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

NO COMMENTS

Leave a Reply