Brutal Assault 2016


DAi??ugo nam zeszAi??o z tAi?? relacjAi??. W koAi??cu siAi?? udaAi??o i macie przed sobAi?? obszerny pamiAi??tnik dotyczAi??cy ostatniej edycji Brutal Assault. Sami siAi?? nie spodziewaliAi??my, A?e wyjdAi?? nam 22 strony w Wordzie, ale najwyraA?niej lubimy pisaAi?? dAi??ugo, rozwlekle i na raty. Takie A?ycie. Ai??Cieszymy siAi?? jednak, A?e w koAi??cu udaAi??o siAi?? nasze myAi??li i wraA?enia przelaAi?? na literki. Raport jest dwuczAi??Ai??ciowy, najsampierw oddajmy gAi??os Marshallowi:

Tegoroczna, 21-sza edycja festiwalu Brutal Assault, byAi??a dla mnie pierwszAi?? po edycji 13-stej z 2008-mego roku. MinAi??Ai??o dobre 8 lat, ja siAi?? zmieniAi??em, tak i zmieniAi?? siAi?? festiwal, bo w koAi??cu ai??zThe more things change the more they stay the sameai???.

Czy to wydarzenie zmieniAi??o siAi?? na lepsze? Jest to kwestia subiektywna, moA?na na ten temat dyskutowaAi??, ale na pewno faktem jest A?e festiwal urA?sAi?? rozmiarami do naprawdAi?? duA?ego wydarzenia. W roku 2008 byAi?? to juA? caAi??kiem spory festiwal,Ai?? goAi??ciAi??y na nim duA?e nazwy i gromadziAi?? naprawdAi?? sporo fanA?w. W tym roku sprawiaAi?? wraA?enie jakby dobijaAi?? powoli do granicy swej przepustowoAi??ci, jeA?eli chodzi o iloAi??Ai?? ludzi jakAi?? moA?e pomieAi??ciAi??. JeA?eli kolejne edycje majAi?? odbywaAi?? siAi?? w tym jakA?e klimatycznym miejscu, jakim jest twierdza Josefov, na prawdAi?? niewiele wiAi??cej ludzi powinno mieAi?? moA?liwoAi??Ai?? zakupienia biletu, w stosunku do tego jak byAi??o w tym roku – przez wiAi??kszoAi??Ai?? czasu teren festiwalu jak i miasteczko wokA?Ai?? niego byAi??y po prostu zatAi??oczone. Co prawda teren festiwalu jak zauwaA?yAi??em z roku na rok jest rozszerzany o co raz wiAi??ksze i nieznane dotAi??d przestrzenie a pomimo tego, efektu przeludnienia nie da siAi?? nie zauwaA?yAi??. BA wciAi??A? pozostaje jednym z bardziej kameralnych festiwali w porA?wnaniu do takich jak np. francuski Hellfest, czy niemiecki Wacken i nie wykluczone A?e to jest wAi??aAi??nie aspekt ktA?ry ciAi??gle przyciAi??ga wiAi??cej ludzi.

DzieAi?? 1

Dla mnie doAi??wiadczenia z A.D. 2008 byAi??y jak najbardziej pozytywne, a w tym roku nie spodziewaAi??em siAi?? zebraAi?? innych. Na festiwal dotarAi??em z ekipAi?? Kwiecia, ktA?rego coAi?? zatrzymaAi??o i dotarAi?? do nas pA?A?niej, co w pewnym sensie daAi??o mi okazjAi?? do niezaleA?nego zapoznania siAi?? z nowymi mordami. CaAi??a trasa byAi??a mocno integracyjna, a kierowca okazaAi?? siAi?? bardzo wytrzymaAi??y, ostro cisnAi??c furAi?? aA? dotarliAi??my na miejsce. PrzyjechaliAi??my rankiem, pierwszego dnia festiwalu, a z miejscem do zaparkowania samochodu juA? byAi??o krucho. ZostawiliAi??my samochA?d najbliA?ej twierdzy jak tylko siAi?? daAi??o, choAi?? objechaliAi??my teren solidnie A?eby je znaleA?Ai??. W pierwszej kolejnoAi??ci zaczAi??Ai??o sowicie laAi?? deszczem. PrzeczekaliAi??my tAi?? sytuacjAi?? w aucie, w doborowym towarzystwie Johnniego Walkera, ktA?rym zostaAi??em poczAi??stowany przez towarzyszy – Jasiek WAi??drownik przegoniAi?? chmury i zabraliAi??my siAi?? za szukanie miejsca na namiot. UdaAi??o siAi?? w doAi??Ai?? nietypowym miejscu, choAi?? bardzo blisko gAi??A?wnego wejAi??cia na teren festiwalu. Nie byAi??o pewne jak to miejsce siAi?? sprawdzi, ale okazaAi??o siAi?? idealne – byAi??o wygodnie, sucho, wszAi??dzie blisko, a do tego nawet z namiotu moA?na byAi??o caAi??kiem nieA?le nasAi??uchiwaAi?? co aktualnie dzieje siAi?? na jednej z gAi??A?wnych scen.

Niestety muszAi?? teraz wspomnieAi?? o najwiAi??kszej wtopie jakAi?? ekipa BA zaliczyAi??a od razu na wejAi??ciu. Ok. godziny 14-stej wybraAi??em siAi?? w stronAi?? bramek, A?eby bezpiecznie zdAi??A?yAi?? wejAi??Ai?? na teren festiwalu i zobaczyAi?? jedne z pierwszych kapel. MusiaAi??em jedynie zaAi??atwiAi?? temat akredytacji co wydawaAi??o siAi?? byAi?? szybkAi?? i lekkAi?? formalnoAi??ciAi??. CaAi??e szczAi??Ai??cie, A?e miaAi??em ze sobAi?? niezbAi??dnik, bo gdyby nie on, to nie wiem czy bym nie zrezygnowaAi?? i zamiast sterczeAi?? w kolejce poszedAi?? spaAi?? aA? ten absurd siAi?? skoAi??czy. Kolejka od bramek siAi??gaAi??a aA? do gAi??A?wnej ulicy dzielnicy Jaromera, w ktA?rej mieAi??ci siAi?? twierdza czyli miaAi??a dAi??ugoAi??Ai?? jakoAi?? miAi??dzy 150-250m jak sAi??dzAi??. Na caAi??e szczAi??Ai??cie kolejka do akredytacji byAi??a krA?tsza i wAi??A?sza, niemniej jednak stanAi??Ai??em na jej koAi??cu ok. 14:30 i udaAi??o mi siAi?? stojAi??c w niej wypiAi?? i wypaliAi?? tyle, A?e kilka razy zasnAi??Ai??em – dobrze, A?e dobrzy ludzie z ktA?rymi zgadaAi??em siAi?? wczeAi??niej, kojarzyli mnie i nie robili problemu z opA?A?nionAi?? i pofragmentowanAi?? synchronizacjAi?? miejsca w kolejce. Jednym z daAi?? gAi??A?wnych tego dnia byAi?? dla mnie DevilDriver – gdybym nie mA?gAi?? obejrzeAi?? tego koncertu przez tAi?? caAi??Ai?? sytuacjAi?? na wejAi??ciu to naprawdAi?? bym siAi?? wk*rwiAi?? – w momencie kiedy przekraczaAi??em bramki sAi??ychaAi?? juA? byAi??o rozwAi??cieczony gAi??os Dezai??i??a Fafaraai??i??y z JAi??germeister Stage -1szej z 2A?ch gAi??A?wnych scen festiwalu. ByAi??a godzina 18:30ai??i??

Trzeba wspomnieAi?? o rzekomych przyczynach caAi??ego nieporozumienia jakim byAi??y ekstremalnie dAi??ugie kolejki i poirytowany, moknAi??cy w nich na deszczu tAi??um ludzi. Na oficjalnej stronie BA na portalu facebook.com, moA?na byAi??o przeczytaAi?? wyjaAi??nienia. W tym roku wprowadzono ponoAi?? nowoczesny (wszakA?e nowoczesny powinien znaczyAi?? tyle co usprawniony i przyspieszony) system – koniec z papierowymi kuponami. Tym razem trzeba byAi??o zaAi??oA?yAi?? opaskAi?? z chipai??i??em , ktA?ry rejestruje kaA?de wyjAi??cie i wejAi??cie na teren oraz peAi??ni funkcjAi?? czegoAi?? na wzA?r paypassai??i??a – czyli kredytowej karty zbliA?eniowej. Dodatkowo ludzie nie majAi??cych wydrukowanych biletA?w mieli jeszcze wiAi??kszy kAi??opot, gdyA? na miejscu byAi?? problem z drukarkAi?? i czytnikami do skanowania kodA?w bezpoAi??rednio z ekranu smartphoneai??i??a czy innego ustrojstwa do tego przystosowanego, co w rezultacie poskutkowaAi??o niewyobraA?alnymi wrAi??cz opA?A?nieniami. Niestety, bo takie sAi?? fakty, nie udaAi??o siAi?? wprowadziAi?? nowoAi??ci bezboleAi??nie – oby to doAi??wiadczenie wyeliminowaAi??o ewentualnoAi??Ai?? jego powtA?rzenia w przyszAi??ym roku. Kojarzy mi siAi?? setka historii o tym jak GPS w zastAi??pstwie tradycyjnej mapy prowadzi ludzi na manowce. Tym razem prA?ba zastAi??pienia zwyczajnych form wpuszczania ludzi na festiwal tymi wykorzystujAi??cymi nowsze technologie, niestety byAi??a bardzo nieudana.

DevilDriver

WracajAi??c do tego co najwaA?niejsze czyli koncertA?w, tak siAi?? skAi??ada A?e ze wzglAi??du na ulewny deszcz, odpuAi??ciAi??em sobie buty, naiwnie myAi??lAi??c A?e zdAi??A?Ai?? spokojnie zaAi??atwiAi?? formalnoAi??ci i obrA?ciAi?? jeszcze do namiotu A?eby siAi?? osuszyAi?? (w trakcie stania w kolejce znA?w siAi?? rozpadaAi??o) i zaAi??oA?yAi?? buty. Niestety nie udaAi??o siAi?? to i byAi??em wystarczajAi??co ogAi??upiony rA?A?nego rodzaju substancjami takimi jak deszcz, tlen, etc. (wiadomo o co chodzi, jesteAi??my w Czechach) A?eby na wAi??aAi??nie rozkrAi??cajAi??ce siAi?? pogo/mosh pod scenAi?? na ktA?rej goAi??ciAi?? DevilDriver wbiAi??ai??i?? boso. Lidera DevilDriver kojarzAi?? z czasA?w sprzed gimnazjum kiedy to miaAi??em jakieAi?? 11, czy 12 lat. ByAi??em wtedy rosnAi??cym fanem ogA?lnie pojAi??tego metalu i juA? wtedy namiAi??tnie zasAi??uchiwaAi??em siAi?? w albumach grupy pod nazwAi?? Coal Chamber. DevilDriver z 2uch pierwszych pAi??yt oraz ai??zWinter Killsai???, na prawdAi?? bardzo mi siAi?? podoba. W koAi??cu sam Phill Anselmo o tej grupie wypowiedziaAi?? siAi?? kiedyAi??, A?e jest to jedyny znany mu, godny nastAi??pca Pantery. Zdecydowanie gAi??A?wnAi?? rolAi?? gra tutaj Dez Fafara, co rzuciAi??o mi siAi?? w oczy rozpoznajAi??c tylko jego i gitarzystAi?? z oryginalnego skAi??adu. On jest w tej kapeli po prostu bossem – jego wokal i charyzma same za siebie przemawiajAi??. Koncert byAi?? intensywny, a ja w deszczu i na bosaka nie mogAi??em oprzeAi?? siAi?? potrzebie wirowania w mAi??ynie metalowcA?w. W tym roku staAi??o siAi?? ze mnAi?? coAi?? dziwnego i pierwsze przejawy tego nawiedziAi??y mnie wAi??aAi??nie pod koniec koncertu DevilDriverai??i??a. Kiedy zagrali ai??zSailai??? – co byAi??o dla mnie niespodziewane bo nie ogarniaAi??em ich setlist z ostatnich lat – Ai??zy do oczu napAi??ynAi??Ai??y mi ze wzruszenia, sam juA? nie wiem czy aA? tak epicko zagrany byAi?? to numer, czy moje wspomnienia zwiAi??zane z tym utworem jak i jego pierwowzorem miaAi??y tutaj wpAi??yw, czy to A?eAi??ski wokal z playbacku, no i w koAi??cu sytuacja A?yciowa ktA?ra mocno siAi?? pogmatwaAi??a tego roku – w kaA?dym razie na pewno musiaAi?? to byAi?? teA? Johnny Walker. Tak czy inaczej popAi??akaAi??em siAi??, kropka. Do tego pocisk Dezai??i??a w stronAi?? ai??zbig pharmaai??? pod koniec, byAi?? dobrym odniesieniem do tekstu tego numeru. Ostatni kawaAi??ek jakim byAi?? ai??zMeet the Wretchedai??? juA? caAi??kowicie (przepraszam za wyraA?enia) wyjebaAi?? mi kory i totalnie rozpierdoliAi??em siAi?? pod scenAi??, ze stA?p laAi??a siAi?? krew, a zespA?Ai?? miaAi?? ubaw z ich widoku, kiedy surfowaAi??em na rAi??kach tAi??umu w jego stronAi??. Trzeba wiAi??c przyznaAi?? A?e wjazd na festiwal byAi?? srogi – wszystko zaczAi??Ai??o siAi?? tak jak powinno – brutalnie i z odpowiedniAi?? pizdAi??. Krew na nogach, alkohol w A?yAi??ach i to wszystko pod deszczowym prysznicem.

Mastodon

Po tym mocnym strzale trochAi?? siAi?? musiaAi??em ogarnAi??Ai??, A?eby mA?c w peAi??ni gotowoAi??ci przystAi??piAi?? do koncertu potAi??A?nego Mastodon. To jest zespA?Ai??, ktA?ry dawaAi?? o sobie znaAi?? moim uszom od jakiegoAi?? czasu i mocno mnie intrygowaAi?? z rA?A?nym skutkiem, aA? do momentu jak w moje urodziny koAi??cem marca, urzAi??dziAi??em sobie niezAi??ego psychodelicznego tripai??i??a w komorze deprywacji sensorycznej. DokAi??adnie po peAi??nym, 26stym okrAi??A?eniu wokA?Ai?? sAi??oAi??ca, od kiedy zostaAi??em wyparty z Ai??ona matki, po ekstremalnie odjechanym doAi??wiadczeniu, wyszedAi??em z wyA?ej wspomnianej komory jak nowonarodzony czAi??owiek i nieustannie krAi??ciAi?? mi siAi?? w gAi??owie tytuAi?? najnowszego wydawnictwa Mastodon – ai??zOnce More Around The Sunai???. Natychmiast po powrocie do domu odpaliAi??em krAi??A?ek i pAi??yta wciAi??gnAi??Ai??a mnie jak czarna dziura. Przez kolejne miesiAi??ce, w zasadzie aA? do koncertu Mastodon na BA, nie byAi??o dnia w ktA?rym nie posAi??uchaAi??bym ai??zThread Lightlyai???, ai??zMotherloadai??? lub ai??zEmber Cityai??? przynajmniej raz. Tu znA?w nie bez znaczenia jest to, A?e mocno angaA?ujAi?? siAi?? w teksty i to jak odbieram muzykAi?? jest Ai??ciAi??le zwiAi??zane z tym co w danym momencie dzieje siAi?? w moim A?yciu. Wobec tego na koncert ten czekaAi??em z ogromnym podnieceniem i ekscytacjAi?? – zadbaAi??em o to A?eby byAi?? w peAi??ni siAi?? i z otwartAi?? gAi??owAi??, A?eby mA?c Ai??wiadomie chAi??onAi??Ai?? wszystko co ma siAi?? wydarzyAi??. CzekaAi??em niecierpliwie przystajAi??c z nogi na nogAi??, aA? nagle intro zaczAi??Ai??o rozbrzmiewaAi?? z systemu nagAi??oAi??nienia. CzAi??onkowie zespoAi??u caAi??Ai?? grupAi?? weszli na drugAi?? z 2uch gAi??A?wnych scenAi?? Metalshop Stage i zaczAi??Ai??o siAi??. UtwA?r za utworem pogAi??Ai??biaAi??o siAi?? we mnie uczucie ulotnoAi??ci tej krA?tkiej chwili, ktA?ra chciaAi??bym, A?eby mogAi??a trwaAi?? wiecznie. Nie jestem w stanie tego opisaAi??, byAi??em po prostu rozjebany – Mastodon to zespA?Ai?? ktA?ry swoim charakterem i niebywaAi??ym wrAi??cz profesjonalizmem i wynikajAi??cAi?? z niego pewnoAi??ciAi?? siebie na scenie, wymiata wszystko co widziaAi??em do tej pory na A?ywca – a trochAi?? juA? tego byAi??o. DomyAi??lam siAi??, A?e wiele osA?b moA?e postrzegaAi?? to inaczej, ale dla mnie, kaA?dy z muzykA?w Mastodon jest absolutnym, niezwykle utalentowanym artystAi?? – razem tworzAi?? zespA?Ai??, ktA?ry na scenie czuje siAi?? oszaAi??amiajAi??co swobodnie i do tego robi wraA?enie jednego z tych klasycznych zespoAi??A?w lat 70tych. MajAi?? w sobie charakterystyczny dla zespoAi??A?w z tamtych lat hippisowski feeling, a do tego dosAi??ownie NAPIERDALAJAi?? swA?j progresywny, zaawansowany kompozycyjnie i technicznie metal/rock, w luzackim, niepowtarzalnym stylu. To wszystko bardzo rzetelnie i perfekcyjnie zagrane, ze smakiem i wczeAi??niej wspomnianAi??, niezachwianAi?? pewnoAi??ciAi?? siebie. Nawet fakt, A?e wokale nie byAi??y idealnie odAi??piewane jak z pAi??yty, wAi??aAi??ciwie podkreAi??la profesjonalizm i prawdziwoAi??Ai?? tego muzycznego tytana. WiernoAi??Ai?? ideaAi??om, bo w koAi??cu sztuka to nie produkt, ale przeA?ycie, uczucia i magia chwili razem zaklAi??te w czasie, chwili ktA?ra rozpoczyna siAi??, trwa i bezpowrotnie przemija. Wielkie uczucie nostalgii – to chyba to co czuAi??em przede wszystkim i znA?w byAi??em bliski Ai??ez (sic!). Serio, straszny ze mnie wraA?liwiec siAi?? zrobiAi?? w ostatnich miesiAi??cach, ale przestaAi??em juA? z tym walczyAi?? – przynajmniej wiem A?e jestem A?ywym, czujAi??cym czAi??owiekiem, a nie jakimAi?? pierdolonym robotem.

PodsumowujAi??c dzieAi?? pierwszy, przez te jebane bramki, Vector i Goatwhore przepadAi??y bezpowrotnie – obydwu kapel nie znaAi??em dobrze wczeAi??niej, ale byAi??em ciekaw co pokaA?Ai?? na A?ywo, a po samym Mastodon nie byAi??o co po mnie zbieraAi?? – byAi??em po prostu oszoAi??omiony i nie mogAi??em wyjAi??Ai?? z podziwu wiAi??c odpuAi??ciAi??em resztAi?? koncertA?w. Mutoid Man na nowoAi??ci jakAi?? byAi??a w tym roku alternatywna scena Oriental Stage, zapowiadaAi?? siAi?? bardzo ciekawie, ale nie ogarniaAi??em po prostu rzeczywistoAi??ci po takiej dawce wraA?eAi??. Przez caAi??y fest sAi??yszaAi??em ludzi wrzeszczAi??cych fanatycznie nazwAi?? ai??zABBATHai???! KtA?re graAi??o po Mastodon jakiAi?? tam black metal, ale to nie moja para kaloszy, choAi?? naprawdAi?? proszAi?? mi wierzyAi??, duA?Ai?? szansAi?? daAi??em temu gatunkowi muzycznemu w kolejnych dniach festiwalu.

 

DzieAi?? 2

 

Antigama

No tutaj naprawdAi?? musze powiedzieAi??, A?e dziAi??ki chAi??opakom z Antigamy, czujAi?? siAi?? dumny z bycia Polakiem, a tak na serio to Panowie zajebali jeden z lepszych koncertA?w jakie widziaAi??em w A?yciu i jeden z najlepszych jakie widziaAi??em na tym festiwalu. PeAi??en profesjonalizm, grindcore-owy szyk, podany w bezprecedensowym akcie muzycznej przemocy, bez pierdolenia o Szopenie – prosto w ryj – mocno – tak jak lubiAi??. Ludzie byli pod ogromnym wraA?eniem, a polskie flagi niczym skrzydAi??a orAi??a biaAi??ego trzepotaAi??y nad ich gAi??owami, co tu duA?o gadaAi??, tego trzeba doAi??wiadczyAi?? – nie przegapcie Antigamy na nadchodzAi??cej trasie na 20sto lecie Decapitated – Antigama to absolutny sceniczny szaleniec, ktA?rego aA? miAi??o oglAi??daAi?? w akcji. Jedyne czego brakuje jej czAi??onkom to kaftanA?w, ale wtedy nie mogliby graAi??. Duma rozpieraAi??a mnie, aA? nie wrA?ciAi??em znA?w do Polskiai??i??

Animals as Leaders

MoA?e coAi?? ze mnAi?? nie tak, nie wiem, ale ten band byAi?? dla mnie kolejnym wyciskaczem Ai??ez. OczywiAi??cie nie przez caAi??y koncert, ale znacznAi?? jego czAi??Ai??Ai??, zwAi??aszcza poczAi??tek i koniec. DA?wiAi??ki pAi??ynAi??ce ze sceny poruszaAi??y mnie tak gAi??Ai??boko, A?e normalnie zapominaAi??em A?e stojAi?? w tAi??umie, ktA?rego przewaA?ajAi??cAi?? czAi??Ai??Ai?? stanowiAi??a banda zatwardziaAi??ych, brodatych metaluchA?w i kiedy przychodziAi??o wzruszenie, pozwalaAi??em mu pAi??ynAi??Ai?? przez uszy do serca, potem z serca do oczu i wypAi??ywaAi?? razem ze Ai??zami. PiAi??kne przeA?ycie – Animals as Leaders nie jest zespoAi??em ktA?ry bardzo dobrze wpasowuje siAi?? w klimat tego festiwalu, podobnie jak parAi?? innych ktA?re sAi?? w nurcie w jakim pAi??ynie ich muzyka, jednak przyciAi??gnAi??Ai?? on jeden z najwiAi??kszych tAi??umA?w i miaAi?? Ai??wietne przyjAi??cie. ZauwaA?yAi??em to nawet pomimo tego, A?e wiAi??kszAi?? czAi??Ai??Ai?? ich wystAi??pu z zamkniAi??tymi oczami i podniesionAi?? gAi??owAi?? przyglAi??daAi??em siAi?? tej wielobarwnej, przestrzennej muzyce, ktA?ra jak na harfie graAi??a na moich emocjach. Bardzo podobaAi??y mi siAi?? wariacje i improwizacje bardzo zgrabnie i misternie wplecione w utwory, ktA?re znalazAi??y siAi?? na setliAi??cie – wyborne, wykwitnie podane muzyczne danie dla prawdziwych koneserA?w progresywnego grania. Dla niewtajemniczonych dodam, A?e jak dotAi??d, podobnie jak Intervals, o ktA?rym mowa za chwilAi??, jest to zespA?Ai?? wyAi??Ai??cznie instrumentalny i wszystkie te wraA?enia i odczucia ktA?re przeA?ywaAi??em, zaistniaAi??y bez udziaAi??u rozemocjonowanego, lub jakiegokolwiek wokalisty.

Jako ciekawostkAi?? dodam, A?e miaAi??em ochotAi?? po tym wystAi??pie przejAi??Ai?? siAi?? na ai???meet and greetai??i??, przybiAi?? Tosinai??i??owi i spA?Ai??ce po solidnej piAi??tce, ale miaAi??em szczAi??Ai??cie spotkaAi?? Abasiai??i??ego na drodze na scenAi?? Metalgate, A?eby zobaczyAi?? drugAi?? poAi??owAi?? koncertu Intervals, z ktA?rego ten wAi??aAi??nie akurat wracaAi?? na backstage. PrzeprosiAi??em go i spytaAi??em, czy mogAi?? zajAi??Ai?? chwilAi??. ByAi?? bardzo otwarty i przyjazny, uAi??cisnAi??liAi??my dAi??onie i po prostu miaAi??em okazjAi?? mu podziAi??kowaAi?? za muzykAi?? ktA?rAi?? tworzy z zespoAi??em, szczerze siAi?? ucieszyAi?? i zapewniAi??, A?e wiAi??cej muzyki jest w drodze, co w zamian bardzo ucieszyAi??o mnie – byAi??o to krA?tkie ale znamienite spotkanie – miaAi??em okazjAi?? poczuAi?? jaki jest to zajebisty, uprzejmy i bardzo sympatyczny facet, taki ktoAi?? kto w oczach ma rzadko spotykanAi?? i przenikliwAi?? mAi??droAi??Ai??. CzuAi??em A?e nic wiAi??cej nie ma sensu mA?wiAi??, w paru zdaniach powiedzieliAi??my wszystko co byAi??o do powiedzenia i doskonale siAi?? zrozumieliAi??my.

Nie moA?na nie wspomnieAi?? o brawurowych wystAi??pach Aborted i The Black Dhalia Murder, ale wiele wiAi??cej prA?cz wspomnienia o nich nie zaprezentujAi??. To po prostu byAi??y bardzo dobre koncerty. Solidne Ai??ojenie w pakiecie z porzAi??dnym mieleniem. W obu przypadkach wszyscy czAi??onkowie obydwu kapel stanAi??li na wysokoAi??ci zadania i w obydwu przypadkach zdecydowanie na wyrA?A?nienie zasAi??ugujAi?? wokaliAi??ci. W szczegA?lnoAi??ci ten z Aborted – co ma chAi??op wyziew to gAi??owa maAi??a – nie do opisania, jak gdzieAi?? w Polsce siAi?? pojawiAi?? na A?ywca, to bAi??dAi?? mocno siAi?? staraAi?? na tym koncercie byAi??. Klasa sama w sobie, aA? morda mi siAi?? sama wykrzywia w uAi??miech jak przypominam sobie te koncerty.

Intervals, Tesseract

DrugAi?? poAi??owAi?? Intervals oglAi??daAi??em z zaciekawieniem, a pod koniec nawet wciAi??gnAi??Ai??em siAi?? w wesoAi??y skaczAi??cy tAi??um. Muzyka byAi??a bardzo pozytywna, muzycy uAi??miechniAi??ci i po prostu radoAi??ni, weseli, A?ywi! – kurwa jak mi tego brakowaAi??o na poprzedniej edycji! – wszAi??dzie peAi??no wkurwionych ai??zzAi??ychai??? metalowcA?w, ktA?rzy muszAi?? byAi?? tak bardzo prawdziwi i nikczemni A?e maAi??o siAi?? nie zesrajAi?? – na tegorocznej edycji byAi??o inaczej. MiaAi??em wraA?enie, A?e jest o wiele wiAi??cej luzu, swobody w komunikacji miAi??dzy ludA?mi, no bo o to w koAi??cu chodzi w festiwalach, A?eby siAi?? Ai??Ai??czyAi?? ze sobAi??, a nie dzieliAi?? i izolowaAi?? za fasadAi?? faAi??szywych postaw, wymuszonych przez ideologiAi?? czy przynaleA?noAi??Ai?? do konkretnej subkultury – ja osobiAi??cie, A?eby nie byAi??o, chuj na to kAi??adAi?? i jeA?dA?Ai?? na takie festy A?eby siAi?? nacieszyAi?? dobrAi?? zabawAi?? razem z ludA?mi – na Intervals byAi??o moA?na to zrobiAi?? na caAi??ej linii. Wszyscy wokA?Ai?? uAi??miechniAi??ci i zadowoleni i o to chodzi! Bardzo duA?y plus za ten wystAi??p, bo muzycznie byAi?? rA?wnie dobry jak zabawa przy nim. Potem daAi??em dupy i przegapiAi??em October Tide, bo nie zerknAi??Ai??em na line-up i poszedAi??em w euforii coAi?? zeA?reAi?? bo byAi??em gAi??odny – mA?j bAi??Ai??d. WrA?ciAi??em za to na Tesseract i tutaj dobrze siAi?? to zgraAi??o z wystAi??pami Animals as Leaders i Intervals bo kaA?dAi?? z tych formacji Ai??Ai??czAi?? jakieAi?? wspA?lne cechy. Wokalista Tesseract robiAi?? wraA?enie dajAi??c radAi?? na A?ywo ogarnAi??Ai?? to swoje Ai??piewanie, momentami przerywane growlem. CaAi??oAi??ciowo nie do koAi??ca mnie przekonali, ale wytrwaAi??em do koAi??ca i nie A?aAi??ujAi?? – warto byAi??o.

Gojira

Trzeba byAi??o odpuAi??ciAi?? Ahumado Granujo na rzecz Gojiry, ktA?rAi?? miaAi??em juA? raz okazjAi?? widzieAi?? na Impact Festival w A?odzi, rok wczeAi??niej. Mieszane uczucia. Chyba przez to jak ogromne wraA?enie wywarli na mnie w Atlas Arena, na Brutalu wypadli nieco biedniej i jakoAi?? tak jakby, bez przekonania – odjebali naprawdAi?? dobrAi?? sztukAi??, A?eby nikt mnie A?le nie zrozumiaAi?? – ale no wAi??aAi??nieai??i?? tak jakby >odjebali<. OgA?lnie jako zespA?Ai??, bo indywidualnie, bAi??bniarz z basistAi?? bez zarzutu jeAi??li chodzi o zaangaA?owanie. Po prostu czegoAi?? mi tutaj brakowaAi??o, sam nie wiem – ciAi??A?ko jest zidentyfikowaAi?? ten problem jaki miaAi??em z odbiorem tego gigu, ale jak na Flying Whales w powietrzu pojawiAi??y siAi?? dmuchane delfiny i wieloryby (takie basenowe zabawki do pAi??ywania), od razu wpadAi?? mi do gAi??owyAi?? genialny pomysAi??, A?eby dosiAi??Ai??Ai?? jednego z nich i jak nie trudno siAi?? domyAi??liAi??, nie byAi??em w tym odosobniony. Ten aspekt koncertu to byAi??a akurat dla mnie prawdziwa frajda, bo choAi?? mam wraA?enie A?e szybko siAi?? starzejAi??, to poczuAi??em siAi?? bardzo mAi??odo – w koAi??cu to gAi??A?wnie kwestia mentalnoAi??ci. CzuAi??em siAi?? Ai??wietnie, jakbym z 10 lat siAi?? odmAi??odziAi?? – jestem crowdsurferai??i??em z zamiAi??owania, wiAi??c udaAi??o mi siAi?? przeA?yAi?? kolejnAi?? chwilAi??, w ktA?rej byAi??em tylko ja i doAi??wiadczenie – muzyka, Ai??wiatAi??a i ludzie niosAi??cy mnie w kierunku dmuchanego walenia i juA? prawie byAi??em na jego grzbiecie i juA? na nim siedziaAi??em, kiedy wraz z nim runAi??Ai??em w dA?Ai?? i zawisnAi??Ai??em do gA?ry nogami na jakieAi?? pA?Ai?? utworu, z gAi??owAi?? na wysokoAi??ci kolan otaczajAi??cych mnie w Ai??cisku ludzi. Do prawdy byAi??o to bardzo komedio-dramatyczne przeA?ycie. Potem zagrali jeszcze kilka petard i cieszyAi??o mnie to, A?e Joe podoAi??aAi?? temu wystAi??powi do koAi??ca bo juA? po 2-3 numerach otwarcie narzekaAi?? na problemy z gardAi??em, co wydaAi??o mi siAi?? nieco nieprofesjonalne. Gdyby o tym nie wspomniaAi??, pewnie nawet nie zwrA?ciAi??bym na to uwagi, bo choAi?? mA?wiAi??c pomiAi??dzy utworami byAi?? lekko zachrypniAi??ty, to odAi??piewane byAi??o wszystko elegancko, bez zarzutu z charakterystycznAi?? dla niego manierAi??. MoA?liwe A?e problem z gardAi??em wpAi??ynAi??Ai?? na setlistAi??? Trzeba by byAi??o o to spytaAi?? Joeai??i??a. Generalnie koncert mnie nie zachwyciAi??, ale byAi?? na pewno na bardzo dobrym poziomie. Ludzie mnie otaczajAi??cy byli pod wielkim wraA?eniem kiedy koncert siAi?? skoAi??czyAi??. Gdy oglAi??daAi??em nagrania po powrocie do domu, sam siAi?? sobie dziwiAi??em, A?e tak to odbieraAi??em na A?ywo – moA?e juA? byAi??em trochAi?? zmAi??czony? Pewnie bym zwaliAi?? na zmAi??czenie, gdyby nie kolejny koncert ktA?ry przyszAi??o mi zobaczyAi??ai??i??

Ministry

Koncert Ministry ustawiAi??bym w kwalifikacji generalnej, niemalA?e ex aequo z wystAi??pem Mastodon. To byAi?? cios, weterani industrialnej nuty bardzo mnie zaangaA?owali w to co na scenie siAi?? dziaAi??o. CiAi??gAi??a projekcja w tle, doskonaAi??e Ai??wiatAi??a, Ai??wietne brzmienie, wokal Alai??i??a Jourgensenai??i??a, ktA?ry jest jednym z moich faworytA?w jeA?eli chodzi o ekstremalne formy Ai??piewaniaai??i?? Nie znam dyskografii Ministry w caAi??oAi??ci, choAi?? z czasem na pewno to nadrobiAi??, ale nie byAi??o to konieczne do tego A?eby ten koncert sAi??uchaAi?? i oglAi??daAi?? tak jakbym dobrze znaAi?? materiaAi?? z pAi??yt. WchodziAi??o mi to bez przystawki, bez znieczulenia, gAi??adko, lekko i przyjemnie, a jednoczeAi??nie z Ai??omotem przypominajAi??cym soniczny gwaAi??t, tak jakby byAi?? to muzyczny sadomasochizm, bo jednak, paradoksalnie muzykAi?? Ministry do lekkich i przyjemnych ciAi??A?ko zaliczyAi??. Nie wiele wiAi??cej moA?na dodaAi??, bo podobnie jak w przypadku Antigamy – moA?na mA?wiAi?? o tym jak ktoAi?? ciAi?? porzAi??dnie wychAi??ostaAi??, albo o tym jakie cudowne rA?niAi??cie siAi?? przeA?yAi??o ostatniej nocy – ale to trzeba na wAi??asnej skA?rze poczuAi??, A?eby wiedzieAi?? o co chodzi – dlatego szczerze polecam – Ministry to wedAi??ug mnie kapela, ktA?rAi?? po prostu trzeba zobaczyAi?? chociaA? raz – okazja powinna siAi?? jeszcze nadarzyAi??, bo muzycy Ministry choAi?? w wiAi??kszoAi??ci sAi?? juA? nieco przerobieni, to wciAi??A? w bardzo dobrej formie scenicznej.

Na koniec dnia z pewnAi?? dozAi?? nadziei postaliAi??my z ekipAi?? na Parkway Drive, A?eby stwierdziAi?? po paru numerach, A?e strasznie siAi?? to zmainstreamai??i??owaAi??o i gra to to prawie tylko nowe rzeczy, a przesadne efekciarstwo na scenie z sAi??upami Ai??wiateAi?? i niedokAi??adnie zsynchronizowanymi wybuchami ognia sprawiAi??y, A?e wolaAi??em iAi??Ai?? siAi?? przespaAi?? niA? to to oglAi??daAi??, o sAi??uchaniu nie wspominajAi??c. FanA?w przepraszam – wybaczcie, ale w dupie mam ten zespA?Ai?? po tym wystAi??pie, w pamiAi??ci zachowam natomiast 2 fajnie pomyAi??lane paradokumentalne wydawnictwa DVD i kilka dobrych numerA?w ze starszych pAi??yt, bo o tym koncercie niechAi??tnie musiaAi??em sobie przypomnieAi?? na potrzeby tej relacji.

DzieAi?? 3

Dnia trzeciego ciekawe rzeczy siAi?? dziaAi??y, z mojej perspektywy to przede wszystkim za sprawAi?? znaleziska jakiego Klusek dokonaAi?? ostatniej nocy, po tym jak jakiAi?? najebany metal wpadAi?? do jego namiotu i powysypywaAi??o mu siAi?? ono z kieszeni. Klusek trochAi?? pozbieraAi?? i mi daAi??, no i po tym wszystko byAi??o bardziej, wiAi??cej i w ogA?le gAi??Ai??biej. Do tego wczeAi??niej na jednym ze stoisk z merchai??i??em, kupiAi??em pomaraAi??czowe bryle jak te Hunterai??i??a S. Thompsonai??i??aAi?? w ai??zFear and Loathing in Las Vegasai??? i juA? w ogA?le mA?j 3ci dzieAi?? na tym festiwalu staAi?? siAi?? zupeAi??nie inny niA? pozostaAi??e, zwAi??aszcza pod wzglAi??dem wizualnym. OkoAi??o poAi??udnia w miejscowej restauracji na starA?wce, w centrum dzielnicy Jozefov, obszamaAi??em klasyczny, Czeski ser praA?ony z frytkami i ai??zzestawem surA?wekai??? oraz przepysznym, zimniutkim, jasnym Kozlem z pipy wlanym do oszronionego kufla (niech to, aA? Ai??linotoku dostajAi?? piszAi??c o tym). MA?wta co chceta – dla mnie Czeski Kozel Svetly to najlepsze piwo na Ai??wiecie i nikt tego nie zmieni. OddawaliAi??my siAi?? tak okoAi??ofestiwalowym przyjemnoAi??ciom aA? do koncertu pewnej holenderskiej kapeliai??i??

Textures

BiorAi??c pod uwagAi?? mA?j psychodeliczny stan, jak teA? znajomoAi??Ai?? wokalisty tego zespoAi??u z jego poprzednich doAi??wiadczeAi?? w Cilice, (ktA?rego jedynAi?? pAi??ytAi?? dostaAi?? do zrecenzowania kiedyAi?? Maki, dziAi??ki czemu miaAi??em okazjAi?? jAi?? poznaAi??) wiAi??zaAi??em z jego wystAi??pem pewne nadzieje. Do poAi??owy wytrzymywaAi??em z duA?Ai?? dozAi?? zainteresowania, moA?na by powiedzieAi?? nawet A?e chyba wszystko siAi?? w miarAi?? zgadzaAi??o tam, zwAi??aszcza muzycznie, ale od poAi??owy do koAi??ca wysokie noty wokalne staAi??y siAi?? nie do zniesienia – za duA?o, za czAi??sto, za gAi??sto i zaai??i?? wysoko. CzAi??sto odnoszAi?? takie wraA?enie, A?e jak jakiAi?? wokalista potrafi naprawdAi?? charakterystyczny dla siebie, wysoki dA?wiAi??k wyciAi??gnAi??Ai??, to siAi?? nim masturbuje jakby zupeAi??nie nie miaAi?? pojAi??cia jak bardzo traci na tym w caAi??oAi??ci. Nawet gdy jest bardzo duA?o innych rzeczy ktA?re Ai??wietnie potrafi, to on musi wszystkim pokazaAi?? jaki prze-chuj z niego i bAi??dzie piszczaAi?? i miaAi??czaAi??, A?eby nikomu innemu siAi?? tak nie udaAi??o jak jemu, tylko A?e A?eby ktoAi?? chciaAi?? A?eby mu siAi?? tak udaAi??o, to musiaAi??by byAi?? idiotAi?? (moim zdaniem oczywiAi??cie). Niestety – wokalista wysokiej klasy z niebywaAi??ymi umiejAi??tnoAi??ciami spierdoliAi?? w moim odczuciu koncert, ktA?ry swojAi?? drogAi?? mA?gAi??by byAi?? naprawdAi?? dobry. Nie wiem kto sAi??ucha ich pAi??yt, jeAi??li na nich, ich wokalista teA? tak wyje jakby miaAi?? jaja w imadle Ai??ciAi??niAi??te. Nawet pomimo tego jak mnie wkurwiAi??a ta sytuacja, to jednak jakaAi?? tam sympatia do tego Textures zostaAi??a za instrumentalnAi?? stronAi??, bo ta naprawdAi?? miaAi??a momenty takie A?e dawaAi??em siAi?? wkrAi??caAi?? tak dobrze, A?e aA? znowu wokalista mi przeszkodziAi?? i nic z tego, ale jednakai??i?? byli blisko, a to nie codziennie siAi?? zdarza – jak ktoAi?? lubi takie przesadne, natarczywe, wokalne piszczenie, jakA?e popularne teraz w tym tak zwanym Djentai??i??cie, to nich sprawdza ten band – mnie zmAi??czyAi?? wokalista jak nie wiem.

Septic Flesh

Koncert bAi??bnA?w. Najlepiej brzmiAi??ca perkusja caAi??ego festiwalu. Na pewno doskonale spisaAi?? siAi?? dA?wiAi??kowiec, ale gA?wno by tam namotaAi?? gdyby nie perfekcyjnie zajebane uderzenia nowego narybku GrekA?w. Lehner nie prA?A?nuje. Na dobrAi?? sprawAi?? wypAi??ynAi??Ai?? mAi??ody Austriak parAi?? lat temu, a jest juA? teraz duA?ym graczem na scenie – widocznie posada w Septic Flesh jak dotAi??d mu odpowiada – sympatyzuje na ogA?Ai?? z takim graniem z tego co mi wiadomo, a muzycy tego zespoAi??u to raczej bardziej artyAi??ci niA? gwiazdy rocka, co powiedziaAi??bym teA? o Kerimie. Brzmienie bAi??bnA?w, a w szczegA?lnoAi??ci jakA?e szalenie istotnego duetu stopy i werbla, rozwaliAi??o wszystkie inne na tym festiwalu (ok, Mastodon to trochAi?? inna bajka, inne granie i absolutny profesor za garami). Nie moA?na jednak deprecjonowaAi?? przez to pozostaAi??ych muzykA?w. Seth teA? bardzo dobrze zabrzmiaAi??, a przede wszystkim jego bas. TrochAi?? nie trafiaAi?? do mnie z tekstami rzucanymi miAi??dzy utworami, a A?e po paru numerach nasAi??uchaAi??em siAi?? juA? tej spektakularnej perkusji, udaAi??em siAi?? na maAi??Ai?? scenAi?? Metalgate wzywany wewnAi??trznym gAi??osem swojej niezawodnej intuicjiai??i??

Nod Nod

WbiAi??em na ten koncert jakoAi?? na 1/3 dystansu, ale to byAi??a doAi??Ai?? wolna i daleka podrA?A?, A?eby zdAi??A?yAi?? wskoczyAi?? do tej muzycznej karawany i wraz z niAi?? jechaAi??ai??i?? raz przez ciemny las, raz pustynne nocne pustkowie – ta muzyka prowadziAi??a mnie przez krajobrazy dA?wiAi??kA?w jak w transie, obrazujAi??c wizje generowane przez nisko strojone, sfazowane gitary, tAi??tniAi??ce bAi??bny iai??i?? gwA?A?dA? programu – gAi??os wokalistki, gAi??os ktA?ry byAi?? jak potok emocji. Czasem rwAi??cy, czasem krAi??ty, ale zawsze, zawsze dotkliwy, bo prawdziwy. Dziewczyna otwiera siAi?? na scenie i krwawi dA?wiAi??ki, nie Ai??piewa ich – krwawi – to co uwielbiam w muzyce, kiedy czuAi?? ten masochizm twA?rczy, aA? ciary maszerujAi?? po ciele. ZabraAi??a mnie wiAi??c w podrA?A? gdzieAi?? po zadymionych, ciemnych pomieszczeniach, pA?A?nymi nocami, przez sale samotnoAi??ci, czuAi??em tam teA? coAi?? jakby dojrzaAi??Ai?? akceptacjAi?? tego, A?e miAi??oAi??Ai?? potrafi siAi?? wymknAi??Ai?? spod kontroli i przestaAi?? niAi?? byAi??ai??i?? staAi?? siAi?? czymAi?? zupeAi??nie innym, jakby nigdy nie miaAi??o z niAi?? nic wspA?lnego. Momentami kontrolowaAi??em reakcje publicznoAi??ci, bo prA?bowaAi??em siAi?? jednoczeAi??nie odnaleA?Ai?? jakoAi?? w rzeczywistoAi??ci – wszyscy stali jak wryci z oczami wlepionymi w muzykA?w. KaA?dy utwA?r na koniec nagradzany byAi?? naprawdAi?? gAi??oAi??nAi?? i dAi??ugAi?? aprobatAi?? licznie zgromadzonego tAi??umu fanA?w metalu, z ktA?rych jak siAi?? domyAi??lamAi?? wiAi??kszoAi??Ai?? nigdy wczeAi??niej o tej formacji nie sAi??yszaAi??a – wszakA?e jest to czeski twA?r o nieco ponad 1.000u likeai??i??A?w na facebookai??i??u – a to przecieA? prawie zawsze wyznacznik tego gdzie i czy w ogA?le zespA?Ai?? ma szanse zagraAi??. No proszAi??ai??i?? ktoAi?? kto przyczyniAi?? siAi?? do tego, A?e zagrali na tym festiwalu, ma u mnie za to duA?y szacunek. PrA?bowaAi??em jakoAi?? okreAi??liAi?? to co robiAi?? w prosty i klarowny sposA?b i po przesAi??uchaniu tego co jest dostAi??pne na bandcampie, po powrocie z BA i momentami miaAi??em wraA?enie, A?e to trochAi?? brzmi jakby muzycy TOOLai??i??a zaprosili SKIN do stoner/doom/slugdeai??i??owego projektu? Do tego porA?wnania dochodziAi??em bardzo okrAi??A?nAi?? drogAi?? – lepiej po prostu posAi??uchaAi??, bo z nagraAi?? jest bomba wodorowa eksplodujAi??ca z majestatem w lekko zwolnionym tempie, a na A?ywoai??i?? wiele bym daAi??, A?eby jeszcze ich zobaczyAi?? – to byAi??o mocne przeA?ycie, miaAi??em siAi?? nie przyznaAi??, ale teA? mi Ai??za siAi?? poturlaAi??a po policzku, jak siAi?? wczuAi??em w ten wraA?liwie drA?Ai??cy wokal – miazga.

Potem byAi??em chyba zbyt poruszony, A?eby myAi??leAi?? o pozostaAi??ych, i tak maAi??o interesujAi??cych mnie koncertach, choAi?? graAi??o parAi?? klasykA?w, ale cA?A? – rocznik 90 – moA?na mi to wybaczyAi??. PoszedAi??em z ekipAi?? siAi?? przejAi??Ai?? w miejsce z ktA?rego rozpoAi??cieraAi??a siAi?? panorama na teren w pobliA?u jednostki wojskowej, sAi??uA?Ai??cy do Ai??wiczeAi?? manewrA?w czoAi??gami. MoA?na byAi??o na grzbiecie jednej z wielkich, usypanych haAi??d trochAi?? odparowaAi?? wraA?enia. Ziomale udali siAi?? na koncert Obituary, a ja miaAi??em ochotAi?? odAi??wieA?yAi?? sobie film ktA?ry ciAi??A?ko powiedzieAi?? A?e lubiAi??, aleai??i?? doceniam. WszedAi??em do kina – bardzo siAi?? zdziwiAi??em bo w stosunku do maAi??ego namiotu i plastikowych krzeseAi?? z roku 2008, to juA? moA?na byAi??o naprawdAi?? nazwaAi?? kinem. Ciemno, stare fotele samochodowe i doAi??Ai?? spory ekran, a przede wszystkim masa ludzi. Po pierwsze film (Martyrs) byAi?? po francusku, a napisy czeskie – znaAi??em w sumie go dobrze, wiAi??c daAi??o siAi?? to pominAi??Ai??, z resztAi?? nie roi siAi?? w nim od dialogA?w, ale przeszkadzaAi??o mi odrobinAi?? chrapanie co poniektA?rych. ByAi??y tam idealne warunki do tego A?eby przyciAi??Ai?? komara. ChoAi?? wchodzAi??c tam wypiAi??em energola, chwilAi?? po tym jak usiadAi??em – a byAi?? to poczAi??tek seansu – usnAi??Ai??em. ObudziAi??em siAi?? tuA? przed koAi??cem, jeszcze bardziej zmAi??czony. Nie mogAi??em siAi?? pozbieraAi??, ale udaAi??o mi siAi?? zdAi??A?yAi?? na koAi??cA?wkAi?? kapeli ktA?rAi?? chciaAi??em zobaczyAi??.

Moonspell

Pierwsze co bardzo rzuciAi??o siAi?? w oczy to ogromny tAi??um oglAi??dajAi??cy wystAi??p. ChoAi?? dotarAi??em naAi?? na zaledwie kilka utworA?w, to miaAi??em okazjAi?? poczuAi?? charakter tego zespoAi??u na A?ywo. Bardzo liczyAi??em na
ai??zEverything Invadedai???, w ktA?rym Fernando poAi??oA?yAi?? jeden z najznakomitszych growli/krzykA?w jakie dotAi??d sAi??yszaAi??em. Niestety, trochAi?? byAi??em zawiedziony, A?e pewnie przegapiAi??em i zagrali go z przodu jak przesypiaAi??em film w kinie, ale po sprawdzeniu setlisty okazaAi??o siAi??, A?e nie byAi??o go w repertuarze. To wielka szkoda bo i solo w nim jest prawdziwie epickie, jak z resztAi?? caAi??y utwA?r. WiAi??cej grali nowych rzeczy, z ktA?rymi nie jestem tak dobrze zaznajomiony – wAi??aAi??ciwie to przede wszystkim wydawnictwa wydane blisko drugiego tysiAi??clecia sAi?? mi lepiej znane, pozostaAi??e rzeczy niewystarczajAi??co dobrze mi wchodziAi??y A?eby siAi?? zasAi??uchiwaAi??, w kaA?dym razie miaAi??em dobre miejsce wyczajone na murze, gdzie klika cegieAi?? byAi??o wyciAi??gniAi??tych i jak po drabince moA?na byAi??o siAi?? wdrapaAi??, obrA?ciAi?? i oglAi??daAi?? z poziomu sceny, choAi?? pod nieco ostrzejszym kAi??tem, co zapewne znieksztaAi??caAi??o wAi??aAi??ciwe brzmienie, mimo to byAi??o doAi??Ai?? dobrze. CieszAi?? siAi?? , A?e zdAi??A?yAi??em ich zAi??apaAi?? choAi?? na koAi??cu. DAi??ugo A?egnali siAi?? z publicznoAi??ciAi?? ktA?ra nie dawaAi??a im zejAi??Ai?? ze sceny niekoAi??czAi??cymi siAi?? oklaskami.

Cattle Decapitation, Satyricon

ObejrzaAi??em otwarcie Satyricona i pocisnAi??Ai??em zbadaAi?? Cattle na maAi??ej scenie, A?eby zdAi??A?yAi?? wrA?ciAi?? na jakieAi?? 3/3 Satyricona. Satyr wjechaAi?? z pompAi??, aA? nie bardzo chciaAi??em siAi?? odrywaAi??, ale Cattle mnie ciekawiAi??o. Po dotarciu pod Metalgate okazaAi??o siAi??, A?e nie byAi??o szans siAi?? wbiAi?? dostatecznie blisko A?eby to miaAi??o jakiAi?? wiAi??kszy sens, mimo to dobiliAi??my siAi?? z Kwieciem, Malinem i Guzikiem najbliA?ej jak siAi?? daAi??o. Nie wiele byAi??o widaAi??, ale sAi??ychaAi?? byAi??o A?e Amerykanie sAi?? w formie – widocznie postAi??pujAi??ca technokracja i wszechobecna rzeA? zwierzAi??t hodowlanych, skutecznie napAi??dza ich na scenie, bo wkurwienie byAi??o sAi??ychaAi?? i to wkurwienie szaleAi??cze – zapierdalali tak, A?e sen w kinie jakby bez Ai??ladu oddaliAi?? siAi?? w otchAi??aAi?? przeszAi??oAi??ci, aA? trochAi?? nie mogAi??em wskoczyAi?? na takie rejestry – intensywnoAi??ciAi?? to naprawdAi?? robiAi??o robotAi??. Wyczynowe granie, bez brania jeAi??cA?w i podobaAi??o mi siAi?? to – nie ma miAi??kkiej gry, tylko grubo po piA?dzie jak kombajnem i kurwa, czuAi?? byAi??o A?e oni tam wyA?ywajAi?? siAi?? na tych instrumentach jakby naprawdAi?? byli wAi??ciekli – bardzo to lubiAi?? i szanujAi??, bo jak widzAi?? znudzonych, zblazowanych chujkA?w, ktA?rzy odgrywajAi?? beznamiAi??tnie rzeczy, ktA?re kiedyAi?? nagrali z wczutAi?? i tylko dziAi??ki temu mogAi?? jeszcze graAi?? gdzieAi?? koncerty, to mnie chuj strzela – tutaj nie ma mowy – wrAi??cz przeciwnie – wyglAi??da na to A?e dA?entelmenom z Cattle chodzi o coAi?? zupeAi??nie innego. Jak tylko skoAi??czyli, szybki marsz na ostatnie kilka numerA?w Satyricona. MuszAi?? powiedzieAi??, A?e ze wszystkich rzeczy ktA?re na BA graAi??y i miaAi??y cokolwiek wspA?lnego z black metalem, to Satyricon jest zdecydowanie moim faworytem. Od brzmienia, przez same kompozycje i prezencjAi?? scenicznAi??, po sam performance – zyskali mA?j szacunek i podziw – czego nie udaAi??o siAi?? osiAi??gnAi??Ai?? A?adnym innym zespoAi??om spod szyldu metal blek. Tutaj wszystko byAi??o naprawdAi?? spA?jne, nieprzegadane, bez pajacowania i dziecinnej, nonsensownej maskarady i przebieranek, bez przerostu formy nad treAi??ciAi??, a do tego rewelacyjnie pod wzglAi??dem muzycznym – po prostu tak jak ma byAi??, a A?e za black metalem nie przepadam i nie sAi??ucham, to tym bardziej utrudnionAi?? mieli misjAi?? A?eby mnie kupiAi?? – przekonali mnie i szacun dla nich za to.

Sigh, Arch Enemy, UNEARTH

NiezwykAi??Ai?? ciekawostkAi?? byAi??o zobaczyAi?? Sigh na alternatywnej scenie Oriental Stage. Ze wzglAi??du na jej usytuowanie – coAi?? na ksztaAi??t rotundy wewnAi??trz murA?w fortecy – brzmienie tam byAi??o naprawdAi?? wyjAi??tkowo ciekawe, takie jakby bliskie, o dziwo bez odbiAi??, zupeAi??nie wyizolowane od tego co siAi?? dziaAi??o w innych czAi??Ai??ciach twierdzy. Muzycznie caAi??kiem ciekawy eksperyment JapoAi??czykA?w, Ai??Ai??czAi??cych instrumenty muzyki klasycznej z typowymi dla metalu, w black metalowe kompozycje. WpadaAi??o to w ucho, a i patrzyAi??o siAi?? ciekawie za sprawAi?? skoAi??nookiej skrzypaczki, ktA?ra solidnie teA? zdzieraAi??a gardAi??o do mikrofonu, choAi?? nie wiele byAi??o widaAi?? – scena alternatywna nie mogAi??a bowiem pomieAi??ciAi?? zbyt wiele ludzi. Z powodu jakiAi?? technicznych kAi??opotA?w nastAi??piAi??a przedAi??uA?ajAi??ca siAi?? przerwa wiAi??c poszliAi??my zbadaAi?? co na duA?ej scenie. Ai??eby nie owijaAi?? w baweAi??nAi??, staAi?? mi siAi?? na tym Arch Enemy nie chciaAi??o, ani dymaAi?? w pogo, ani sAi??uchaAi??, ale odejAi??Ai?? teA? nie bardzo. MuszAi?? przyznaAi??, A?e obraz w telebimie, nieustannie pokazujAi??cy w doAi??Ai?? wymownych ujAi??ciach wdziAi??ki Alissy White-Gluz, dziaAi??aAi?? doAi??Ai?? hipnotyzujAi??co. TytuAi?? jednej z ai??zThe Hottest Chicks in Metalai??? nadany jej przez magazyn Revolver, jak najbardziej jej siAi?? naleA?y. Wszystko ma na miejscu i z jej wypowiedzi moA?na mieAi?? nadziejAi??, A?e uroda nie wyklucza u niej inteligencji, ale przy tej okazji to w ogA?le warto wspomnieAi?? o kobietach na BA. Dysproporcja stosunku mAi??A?czyzn do kobiet na tegorocznej edycji, w stosunku do tej z 2008mego znacznie zmalaAi??a. PiAi??knych, brutalnych lasek na festiwalu byAi??o zdecydowanie wiAi??cej niA? wtedy, a hostessy przechadzajAi??ce siAi?? z fiolkami zmroA?onego do cna JAi??germeisterai??i??a, za kaA?dym razem z sukcesem wodziAi??y mnie na pokuszenie, A?eby takiego szota strzeliAi?? za ich obezwAi??adniajAi??cAi?? urodAi??. Walory estetyczne bardzo na plus i w koAi??cu mniej dramatycznie nakrAi??conych, nawalonych kolesi tylko wreszcie wiAi??cej samcA?w w towarzystwie swoich dziewczyn, a w niektA?rych przypadkach pewnie nawet i A?on. WciAi??A? jednak dysproporcjAi?? daAi??o siAi?? zauwaA?yAi??, ale tendencja wydaje siAi?? byAi?? obiecujAi??ca. Niemniej jednak z powyA?szych wzglAi??dA?w, gdybym swojAi?? lube miaAi??, na brutala bym z niAi?? nie jechaAi?? – chyba A?e byAi??aby to jakaAi?? prawdziwa kosmitka. Mniejsza z tym. Unearth. To byAi??a jedna pierdolona petarda. Dla mnie to co zrobili byAi??o cudownym zadoAi??Ai??uczynieniem zniesmaczenia, jakiego dokonali lalusie z Parkway, bo z jakiegoAi?? powodu kojarzyAi??em te zespoAi??y jakby miaAi??y zbliA?one grono odbiorcA?w. Gitary zakurwiaAi??y jak A?ylety, sam Ai??rodek nocy, deszcz, ludzi w pogo od chuja, wszyscy pizda w mAi??ynie A?e krew, Ai??zy, pot, pogubione buty, pogubione ciuchy – po prostu metal straight in your fucking face! W chuj dobre show, brzmienie bez zarzutu, a wszystkie zwolnienia i aai??i??la breakdownai??i??owe beaty, wprawiaAi??y tAi??um w pulsacyjne skakanie i kultowy, tradycyjny headbanging, przerywany natychmiastowo rozkrAi??canym circle pitai??i??em, kiedy tylko gitary nakrAi??caAi??y na powrA?t prowadzAi??ce riffy w ruch. Unearth jechaAi?? z bAi??bniarzem zastAi??pczym i ten naprawdAi?? spisaAi?? siAi?? na medal – caAi??y band wypadAi?? Ai??wietnie, za co ogromny szacun. JakoAi?? straciAi??em z radaru ten zespA?Ai?? na parAi?? lat, ale przypomniaAi?? mi o sobie na tym festiwalu w wielkim stylu!

DzieAi?? 4

Hypno5e

Z uwagi na to, A?e miaAi?? to byAi?? ostatni zespA?Ai?? jaki zobaczAi?? na BA, przez to A?e byAi??em umA?wiony na transport z pewnym SAi??owakiem na nasz wspA?lny koncert w Czechach na innym rodzinnym pikniku, do koncertu francuzA?w podszedAi??em z naleA?ytAi?? czciAi??. Otwierali pulAi?? tego ostatniego dnia co nie byAi??o Ai??atwe – sporo ludzi regenerowaAi??o o tej porze siAi??y przed przyjAi??ciem ostatniej dawki festiwalowych wraA?eAi??. Hypno5e znam i lubiAi?? od wielu lat za sprawAi?? ich pierwszego wydawnictwa, ktA?re do dziAi?? wciAi??A? brzmi bardzo awangardowo i bardzo francusko. Ciekaw byAi??em ich wystAi??pu z wielu wzglAi??dA?w, miAi??dzy innymi rA?wnieA? dlatego, A?e w ostatnim czasie nieco bardziej aktywnie wziAi??li siAi?? za swojAi?? twA?rczoAi??Ai??. Otoczki praktycznie nie byAi??o. Czterech mAi??A?czyzn w Ai??rednim wieku ubranych na czarno, wraz ze swoimi instrumentami. Przez caAi??y czas sporo sampli przewijaAi??o siAi?? miAi??dzy utworami wprowadzajAi??c publikAi?? w wraA?enie jakby byli Ai??wiadkami koncertu muzyki filmowej. Hypno5e proponuje granie moim zdaniem wybitne, bardzo atmosferyczne – siAi??Ai?? rzeczy nietuzinkowe, wymagajAi??ce od sAi??uchacza zaangaA?owania i uwaA?noAi??ci – Ai??wiadomej kontemplacji. Wtedy i tylko wtedy moA?e zaistnieAi?? moA?liwoAi??Ai?? doceniania kompozycyjnego kunsztu i talentu w malowaniu scenografii jakAi?? tworzy muzyka. Dlatego ta zupeAi??na nieobecnoAi??Ai?? najmniejszego nawet banera z logiem formacji,Ai?? jest jak najbardziej uzasadniona, a wrAi??cz wskazana, gdyA? ich obecnoAi??Ai?? na scenie byAi??a by nonsensem. Muzyka wypeAi??nia scenAi?? i wykracza poza niAi??, budujAi??c znacznie bardziej wyrafinowanAi?? formAi?? przestrzeni, ktA?rAi?? moA?na niemalA?e zobaczyAi??. Niesamowite doznanie – trochAi?? szkoda, A?e nie miaAi??em okazji podzieliAi?? siAi?? wraA?eniami z samymi muzykami – byAi??em zajAi??ty szukaniem transportu na wAi??asny koncert, bo wyA?ej wspomniany SAi??owak okazaAi?? siAi?? wielkim niewypaAi??emai??i??

ByAi??em z goAi??ciem umA?wiony po koncercie Hypno5e – dzwoniAi??, a on do mnie mA?wi: ai??zSorry, nie mamy miejsca w aucie, A?eby ciAi?? zabraAi??ai???. Ok, mam jakieAi?? 5 godzin, A?eby dostaAi?? siAi?? na drugAi?? stronAi?? Czech, ze sporAi?? iloAi??ciAi?? bagaA?y itd. PolazAi??em na stacjAi?? bo urzAi??dzenie za poAi??rednictwem ktA?rego mA?gAi??bym korzystaAi?? z internetu nie dawaAi??o rady, z resztAi?? z wi-fi na terenie festiwalu byAi??o zatrwaA?ajAi??co kiepsko, a punkty informacyjne teA? niespecjalnie byAi??y pomocne w kwestiach niezwiAi??zanych Ai??ciAi??le z tym co siAi?? dziaAi??o na feAi??cie. ZminimalizowaAi??o to wszystko moje szanse do zera, a brak informacji w innym jAi??zyku niA? czeski na stacji kolejowej juA? zabiAi?? we mnie nadziejAi??, A?e ten koncert zagram. MusiaAi??em siAi?? pogodziAi?? z tym faktem i na przysAi??owiowe otarcie Ai??ez, przeszedAi??em siAi?? na Ektomorf.

Ektomorf

Fajnie grali, ale miaAi??em nieodparte wraA?enie, A?e to po prostu, taAi??sza, acz wierna, europejska kopia poczynaAi?? Maxai??i??a Cavalerai??i??y. TAi??um skakaAi??, zupeAi??nie jak muzycy – bardzo energiczne i dobrze odegrane show, z mocAi?? i konkretnym brzmieniem, bardzo solidnie, ale dupy mi nie urwaAi??o. Po prostu prawidAi??owo wykonana sztuka i tyle w temacie – w zasadzie nie ma siAi?? do czego przyczepiAi??. Kto lubi Soufly, czy SepulturAi?? za czasA?w Cavalerai??i??y – powinien siAi?? zajaraAi?? tym co Ektomorf ma do zaoferowania.

Koniec festu zbliA?aAi?? siAi?? wielkimi krokami, ostatnie desperackie prA?by znalezienia sposobu na dotarcie na wAi??asnAi?? sztukAi?? speAi??zAi??y na niczym, co spowodowaAi??o, A?e zaczAi??Ai??em zwiedzaAi?? wszystkie niezbadane tereny festiwalu, w koAi??cu nic lepszego nie byAi??o do roboty. SporAi?? jego czAi??Ai??Ai?? stanowiAi??y ekspozycje artystyczne co bardzo mnie ucieszyAi??o, gdyA? sztuka jest dla mnie czymAi?? z czym zawsze lubiAi?? obcowaAi?? – nawet w tak ekstremalnej formie w jakiej pojawiAi??a siAi?? na tym festiwalu. WczeAi??niej nie wspomnianym przeze mnie miejscem, ktA?re bardzo mi siAi?? podobaAi??o, byAi??a caAi??a aleja z wegaAi??skim A?arciem. Bardzo smaczne i poA?ywne posiAi??ki, bez koniecznoAi??ci wspierania procederu absurdalnego cierpienia zwierzAi??t. PodobaAi?? mi siAi?? fakt, A?e wszystkie miejsca w ktA?rych moA?na byAi??o zjeAi??Ai?? bez miAi??sa – byAi??y dobrze widoczne i wyeksponowane specjalnymi oznaczeniami – to bardzo dla mnie budujAi??ca nowoAi??Ai?? na BA – nie spodziewaAi??em siAi?? tak szybko rosnAi??cej siAi??y ludzi, ktA?rzy chcAi?? uAi??wiadamiaAi?? innym, A?e moA?na inaczej podejAi??Ai?? do tematu A?ywienia i konsekwencji z nim zwiAi??zanymi.

Dnia ostatniego, raz A?e nie byAi??em nastawiony na nic konkretnego poza Hypno5e, bo po prostu miaAi??o mnie tam juA? nie byAi??, dwa A?e w sumie nic co by mnie wyjAi??tkowo poza wyA?ej wspomnianym zespoAi??em interesowaAi??o nie graAi??o. Z tego tytuAi??u Ai??aziAi??em, duA?o siAi?? szlajaAi??em starajAi??c siAi?? nie wydaAi?? wiAi??cej hajsu, bo budA?et juA? byAi?? praktycznie wyczerpany. Tak przeAi??aziAi??em aA? do wieczora. WidziaAi??em kawaAi??ek Birdflesh – byAi??o doAi??Ai?? komicznie i wesoAi??o, fajne skoczne grindai??i??owanie – moA?e gdybym byAi?? nawalony, znalazAi??bym motywacjAi?? , A?eby siAi?? ponapierdalaAi?? z ludA?mi pod scenAi??, a Agnostic Front, wraz z chAi??opakami sAi??uchaliAi??my z namiotu, bo naprawdAi?? dobrze byAi??o sAi??ychaAi?? (sic!), a siAi?? juA? ostatki chcieliAi??my zostawiAi?? na ostatnie 2 nazwy ktA?rym poAi??wiAi??cAi?? jeszcze trochAi?? miejsca w koAi??cA?wce tej przydAi??ugiej juA? zresztAi?? relacji.

Behemoth

ZastanawiaAi??em siAi?? w ogA?le czy warto o tym koncercie wspominaAi??. WybraAi??em siAi?? go zobaczyAi?? wyAi??Ai??cznie ze wzglAi??du na to, A?e ten zespA?Ai?? zrobiAi?? na mnie dobre wraA?enie na poprzednim BA na ktA?rym byAi??em, ale okazaAi??o siAi??, A?e to byAi??a zupeAi??nie inna bajka i piszAi?? o Behemoth wyAi??Ai??cznie z szacunku do tego tworu jako zintegrowanej w sobie potAi??dze – autonomicznej caAi??oAi??ci, ktA?ra jest, misternie utkanym gigantem na Ai??wiatowej scenie metalowej. Fanatyzm ich wyznawcA?w, (bo tak moA?na Ai??miaAi??o ich nazwaAi??) mogAi?? chyba przyrA?wnaAi?? tylko do fanatyzmu zatwardziaAi??ych katolikA?w. MyAi??lAi?? sobie, A?e Behemoth przyjAi??Ai?? rolAi?? swoistego anty-boga – czegoAi?? co dla ludzi jest symbolem – odwrotnAi?? alternatywAi?? do wszechobecnego religijnego ogAi??upienia. OdnoszAi?? wraA?enie, A?e dla bardzo wielu, posAi??uchaAi?? Behemoth, a przede wszystkim zaAi??oA?yAi?? coAi?? z ich logo na siebie, to jak powiedzieAi??: ai??zjebaAi?? bogaai???, ai??zjebaAi?? koAi??ciA?Ai??ai???, ai??zjebaAi?? klerai???, a bardzo wiele i co raz wiAi??cej, zwAi??aszcza mAi??odych, zbuntowanych ludzi chce to powiedzieAi??. Co raz wiAi??cej ludzi chce o tym krzyczeAi??, gAi??oAi??no i wyraA?nie wyraA?ajAi??c swA?j sprzeciw Ai??wiAi??toszkowatemu znieprawieniu stada wiernych, bojaA?liwych owieczek, co niedzielAi?? prowadzonych na rzeA? Ai??wiadomoAi??ci do ai??zAi??wiAi??tyAi??ai??? swych pasterzy – ksiAi??A?y. Poziom obAi??udy i zakAi??amania wszystkich Ai??wiatowych religijnych organizacji, powinien byAi?? przez kaA?dego odszyfrowywany we wAi??asnym zakresie – temu nie bAi??dAi?? tutaj wiAi??cej poAi??wiAi??caAi?? uwagi – w koAi??cu trzeba skupiAi?? siAi?? na muzyce. Jak doceniam wyA?ej opisanAi?? rolAi?? Behemoth w Ai??wiecie, tak muzycznie jest on dla mnie nad wyraz pompatycznym, zadufanym, wypasionym fetyszem, ktA?rego poczynania od dawna przesycone sAi?? przerostem formy nad treAi??ciAi??. OczywiAi??cie bAi??dzie mi zarzucone, A?e ja nic z tego nie rozumiem i stAi??d moje uwagi – dlatego wAi??aAi??nie mA?wiAi??em o fanatyzmie – profanowanie (czyt. brak uznania dla) ai??zAi??wiAi??toAi??ciai??? kultowego Behemoth – jestAi?? paradoksalnie w oczach jego fanA?w ai??zgrzechemai???. W tym miejscu caAi??a sytuacja wokA?Ai?? tego przeroAi??niAi??tego olbrzyma, staje siAi?? co raz bardziej groteskowa. Napompowane do granic moA?liwoAi??ci ego, ktA?re lider formacji wykorzystuje do ekspansji dzieAi??a swojego A?ycia, jakim nie wAi??tpliwie Behemoth jest, z jednej strony budzi wstrzemiAi??A?liwy podziw, ale teA? pewnAi?? dozAi?? odrazy i zniesmaczenia. WiernoAi??Ai?? ideaAi??om miesza siAi?? z marketingiem w niejasny sposA?b, tak jakby misja jakiej siAi?? powziAi??Ai?? miaAi??a byAi?? usprawiedliwieniem wybranych do jej realizacji Ai??rodkA?w. CA?A?, pozostaje mi rzec, A?e koncert byAi?? dla mnie nudny jak chuj. Flaki z olejem – nie mogAi??em tego sAi??uchaAi??, ani na to patrzeAi??. Nawet brzmienie byAi??o jakieAi?? gnojowate, a za razem suche jak pieprz – pomyAi??ka. Behemoth z 2008mego roku to byAi?? prawdziwy cios! ZespA?Ai?? prezentowaAi?? siAi?? na scenie niczym oddziaAi?? A?Ai??dnych zniszczenia, antycznych bogA?w, ktA?rych potAi??ga byAi??a wrAi??cz onieAi??mielajAi??ca. MiaAi??em odczucie jakbym byAi?? na wojnie, a pod scenAi?? toczyAi??a siAi?? prawdziwa bitwa. Batalistyczny charakter scenografii wywoAi??ywaAi?? w ludziach opad szczAi??k. Tego roku to wszystko zostaAi??o po prostu zatracone na rzecz jakiegoAi?? smutnego, romantycznego przymulania o szatanie – nie, dziAi??kujAi??. NastAi??pny.

MgAi??a

JakA?e wspaniaAi??Ai?? przeciwwagAi?? byAi?? to wystAi??p dla A?enujAi??cego koncertu ich wiAi??kszych, gatunkowych braci z Behemoth! PoczuAi??em ulgAi??, Ai??wieA?oAi??Ai?? iai??i?? pobudzajAi??cy chAi??A?d. Pierwsza uwaga, moA?e nieco nawiAi??zujAi??ca do wywodu dotyczAi??cego Behemothai??i??a, dotyczy fanA?w zespoAi??u. MoA?e jakoAi?? wyjAi??tkowo rzucaAi??o mi siAi?? to w oczy z jakiAi?? wzglAi??dA?w, ale o ile siAi?? nie mylAi??, logo MgAi??y, byAi??o najczAi??Ai??ciej goszczAi??cym logiem na ubraniach ludzi jakich mijaAi??em na Brutal Assault tego dnia. ZespA?Ai?? przyciAi??gnAi??Ai?? jeden z najwiAi??kszych tAi??umA?w zgromadzonych pod scenAi?? jednoczeAi??nie. Nie byAi??em tym wystAi??pem jakoAi?? szczegA?lnie zainteresowany, bardzo A?arliwie polecaAi?? mi jego sprawdzenie Kwiecio, przez co postanowiAi??em siAi?? mu przyjrzeAi??. ChwilAi?? to trwaAi??o, zanim zaczAi??Ai??em dostrzegaAi?? cechy, ktA?re muszAi?? skAi??adaAi?? siAi?? na niewAi??tpliwy sukces tej zaAi??ogi. Od pierwszych sekund byAi??o w tym wystAi??pie coAi?? intrygujAi??cego, jakiAi?? haczyk, ktA?rego nie mogAi??em siAi?? doszukaAi?? od razu. WsAi??uchiwaAi??em siAi??, wsAi??uchiwaAi??em i zrozumiaAi??em, A?e chodzi o ten trans, w ktA?ry kompozycje wprowadzajAi?? sAi??uchacza. OszczAi??dnoAi??Ai?? wizualna sprzyja w odbiorze tego zabiegu, jakim jest hipnotyczne, konsekwentne wciAi??ganie odbiorcy w gAi??stAi??, ciemnAi?? otchAi??aAi?? dA?wiAi??kA?w, ktA?re choAi?? surowe, trochAi?? jakby przestarzaAi??e i zuA?yte, to wciAi??A? rzeAi??kie i przejmujAi??ce. CiAi??A?ko mi to opisaAi??, ale jest w tych brzmieniach jakaAi?? tAi??sknota, rozpacz, lAi??k, ktA?re skAi??adajAi?? siAi?? na poezjAi??, niewynikajAi??cAi?? z baAi??wochwalstwa, czy zapatrzenia w siebie, ale z prawdy jakAi?? muszAi?? po drugiej stronie muzyki dysponowaAi?? jej twA?rcy – ta muzyka jest prawdziwa i dlatego siAi?? broni. Nie jest to w A?adnym wypadku cheAi??pienie siAi?? nad wAi??asnAi?? zajebistoAi??ciAi??, a szczere podejAi??cie do przekazu, ktA?ry tutaj jest najwaA?niejszy i wAi??aAi??ciwie jedyny – zespA?Ai?? pozbawiony jest twarzy – nie ma toA?samoAi??ci – jest dokAi??adnie taki jak zjawisko, ktA?re opisane jest przez jego nazwAi??. Poza przekazem, jest tylko technika jakAi?? jest on kanalizowany. Bez zbAi??dnego przedAi??uA?ania – ten koncert to byAi?? sukces – a zejAi??cie ze sceny bez sAi??owa, pozostawiajAi??c tAi??um w osAi??upieniu i zdumieniu – jest niepowtarzalnym i wyjAi??tkowym zagraniem – nigdy wczeAi??niej nie spotkaAi??em siAi?? z takim podejAi??ciem do tej sztuki – odegraAi?? co jest do odegrania i zejAi??Ai?? ze sceny, pozostawiajAi??c ogromne pole do popisu odbiorcy w kwestii interpretacji zjawiska jakiego byAi?? Ai??wiadkiem. Nie bAi??dAi?? ukrywaAi??, A?e nie jest to muzyka do ktA?rej miaAi??bym ochotAi?? dobrowolnie wracaAi??, ale chcAi?? zaznaczyAi??, A?e jakoAi??Ai?? twA?rczej ekspresji MgAi??y – to bez wAi??tpienia pierwsza klasa i choAi?? nie trafia w moje gusta, to zapisuje siAi?? wysoko w rejestrach wartoAi??ciowych aktA?w scenicznych. Brawo – kolejny powA?d do dumy z wAi??asnego pochodzenia.

Niniejszym dotarAi??eAi?? wytrwaAi??y czytelniku do ostatniego przystanku tej relacji, jakim jest wystAi??p Ufomammut. WAi??osi mnie zainteresowali w kaA?dym calu, ale po Mgle, nie daAi??o rady siAi?? przestawiAi?? na to pustynne granie – stonerai??i??owcy, jeAi??li jeszcze tego nie zrobiliAi??cie, sprawdA?cie ich koniecznie! Brzmienie mieli przepotAi??A?ne i bardzo zachAi??cajAi??co rozpoczAi??li tAi?? sztukAi??, ale siAi?? juA? brakAi??o, A?eby to przyswoiAi?? do koAi??ca. Ostatni przemarsz po terenie festiwalu. Ostatnie spojrzenia w kierunku miAi??ych widokA?w jakie towarzyszyAi??y mi przez ostatnie dni, i zawijka do namiotu. Spacer po obszarze zajAi??Ai?? mi tyle, A?e byAi??em jednym z ostatnich delikwentA?w opuszczajAi??cych teren, do 3ciej w nocy zostaAi?? on zaryglowany, wszAi??dzie deficyt fajek, czegokolwiek do picia czy jedzenia, niedopite niedobitki snuAi??y siAi?? wzdAi??uA? murA?w twierdzy jak zombie – miaAi?? swA?j urok charakter tych scen. NastAi??pny ranek byAi?? ciAi??A?kim, A?mudnym obowiAi??zkiem zaniesienia wszystkiego do fury – i powrotu do domu – tam teA? czekaAi??o mnie mnA?stwo fajnych rzeczy wiAi??c, nie byAi??o to takim znowu zAi??ym doAi??wiadczeniem. 21sza edycja BA, choAi?? usatysfakcjonowaAi??a mnie w duA?ym stopniu, to chyba bardziej jednak nakrAi??ciAi??a na to A?eby zaliczyAi?? ten festiwal do tych, na ktA?rych trzeba byAi?? co roku. Wiele moA?na by jeszcze napisaAi??, ale zostawmy sAi??owa na przyszAi??Ai?? edycjAi?? i cierpliwie czekajmy aA? ekipa BA zacznie powoli odsAi??aniaAi?? swoje karty na przyszAi??y rok. Pozdrowienia dla Wszystkich dziAi??ki ktA?rym mogAi??em tam byAi??, Maki, Kwiecio, Malin, Klusek, Guzik – szacuneczek i widzimy siAi?? za rok w tym samym miejscu!?

Marshall

———

Marshall napisaAi?? juA? bardzo duA?o, ale postaram siAi?? dorzuciAi?? rA?wnieA? swoje trzy grosze. MoA?e i bym puAi??ciAi?? jego czAi??Ai??Ai?? jako caAi??Ai?? relacjAi??, lecz zawsze traktowaAi??em raporty z festiwali jako swego rodzaju pamiAi??tnik, i dlatego mimo kompletnego deficytu wolnego czasu odwlekaAi??em publikacjAi??, aby dodaAi?? trochAi?? swoich wspomnieAi??. Tym bardziej, A?e Brutal Assault jest festiwalem, o ktA?rym warto pamiAi??taAi??, mimo tego A?e niekiedy okolicznoAi??ci nie sprzyjajAi?? efektywnemu zapamiAi??tywaniu ;)

Festiwal zaczAi??Ai?? siAi?? dla mnie nieco niefortunnie, poniewaA? byAi??em zmuszony odpuAi??ciAi?? sobie pierwszy dzieAi?? ze wzglAi??du odbywanAi?? rozmowAi?? kwalifikacyjnAi??. W konsekwencji, aby dostaAi?? siAi?? po niej do Jaromeru w jak najszybszym czasie, musiaAi??em kombinowaAi?? podrA?A? nocnAi??. TrwaAi??a ona aA? 18 godzin i kosztowaAi??a mnie sporo zdrowia. Najpierw ruszyAi??em do Warszawy, z ktA?rej zAi??apaAi??em Polskiego Busa do WrocAi??awa. W stolicy Dolnego AslAi??ska wyjechaAi??em na wylotA?wkAi??, skAi??d w godzinach wczesnoporannych Ai??apaAi??em stopa w stronAi?? granicy. Nie udaAi??o siAi?? jednym strzaAi??em dojechaAi?? do Kudowy, wskutek czego podrA?A? sukcesywnie mi siAi?? wydAi??uA?aAi??a. Kiedy udaAi??o mi siAi?? w koAi??cu zawitaAi?? na granicAi?? Polski i Czech, musiaAi??em wystaAi?? jeszcze ok. 2 godzin, aby przejechaAi?? ostatnie 30 km do punktu docelowego. Nie ukrywam, A?e gul skoczyAi?? konkretnie, a iloAi??Ai?? kurew, ktA?re w tym czasie z siebie wyrzuciAi??em przekroczyAi??a wszelkie normy. ByAi??o to tym bardziej frustrujAi??ce po sytuacji, kiedy zabraAi?? mnie jeden z kierowcA?w TirA?w i nastAi??pnie musiaAi?? zawrA?ciAi?? po przejechaniu 300 metrA?w, aby wyrzuciAi?? mnie z powrotem na granicy. StaAi??o siAi?? tak, poniewaA? na samym poczAi??tku Czech przeprowadzano przebudowy drA?g i nie byAi??o opcji na przejazd samochodA?w ciAi??A?arowych. W konsekwencji kierowano je na inne przejAi??cia graniczne w Polsce.

W koAi??cu po tych 18 godzinach podrA?A?y, w tym autostopowych przejaA?dA?kach na raty z Cyganami,Ai?? budowlaAi??cami czy rodzinami z dzieAi??mi, udaAi??o mi siAi?? po raz kolejny dotrzeAi?? do lokalizacji jednego z najwiAi??kszych europejskich festiwali metalowych. ByAi??a to moja bodajA?e siA?dma edycja, wiAi??c moA?na powiedzieAi??, A?e w niniejsze miejsce jest mi juA? bardzo dobrze znane. Po odnalezieniu siAi?? z ziomami, z ktA?rym pierwotnie miaAi??em jechaAi??, okazaAi??o siAi?? A?e dzieAi?? wczeAi??niej zatrzasnAi??li kluczyki w aucie, przez co musieli wybijaAi?? szybAi??, aby siAi?? doAi?? dostaAi??. OprA?cz tego w rozmowach na okrAi??gAi??o przewijaAi??y siAi?? bluzgi na pogodAi?? zastanAi?? dzieAi?? wczeAi??niej. Mimo wszystko A?aAi??owaAi??em poprzedniego dnia, poniewaA? byAi??em nakrAi??cony szczegA?lnie na koncerty Dying Fetus, Gruesome, NeurosisAi?? i Mastodon. Mam jednak nadziejAi??, A?e bAi??dzie jeszcze niejedna okazja zobaczyAi?? te zespoAi??y. Po szybkim przepakowaniu i spacerze w gA?rAi?? rzeczki i zimnej kAi??peli przy progresywnych dA?wiAi??kach wystAi??pu Plini, ktA?re dobiegaAi??y do nas z terenu imprezy, postanowiliAi??my odnaleA?Ai?? namiot Marshalla. Tam raczAi??c siAi?? delikatnie jakAi??Ai?? Ai??ychAi?? czekaliAi??my na jego powrA?t z Animals As Leaders, sAi??uchajAi??c tego koncertu z gA?rki. Co ciekawe, z miejsca w ktA?rym ustawiony byAi?? A?w namiot czAi??stokroAi?? daAi??o siAi?? cieszyAi?? lepszym brzmieniem niA? zastanym na miejscu. Mimo tego, iA? ciAi??A?ko uznaAi?? A?e byliAi??my na w/w koncercie, to i tak zrobiAi??y na mnie wraA?enie dA?wiAi??ki, jakie do nas dobiegaAi??y, a bardzo czyste wykonania kawaAi??kA?w takich jak „Ka$cade”, „The Woven Webczy „CAFO”Ai?? potwierdzaAi??y instrumentalnAi?? klasAi?? tego zespoAi??u.

Pierwszym zespoAi??em, jaki zobaczyliAi??my tego dnia byAi?? belgijski Aborted. Kapela znana i lubiana, ktA?rej koncerty wypadajAi?? za kaA?dym razem bardzo dobrze. Nie inaczej byAi??o w tym przypadku – mimo tego, A?e brzmieniowo czasem pojawiaAi??y siAi?? zakAi??A?cenia (Marshall twierdziAi??, A?e przez pojawiajAi??ce siAi?? od czasu do czasu podmuchy wiatru), to i tak zgromadzeni zostali uraczeni solidnAi?? dawkAi?? brutalnego death metalu na nowoczesnAi?? modAi??Ai??. Jak zwykle uwagAi?? zwracaAi?? wokalista, miotajAi??cy siAi?? po scenie, dobrze nakrAi??cajAi??cy publicznoAi??Ai?? i oczywiAi??cie nie oszczAi??dzajAi??cy swojego gardAi??owego odkurzacza. Ciekawy jest teA? u nich styl perkusisty, ktA?ry wykrAi??ca swoje ekstremalne i mistrzowsko precyzyjne rytmy w pozie, jakby to byAi??a dla niego najnormalniejsza rzecz na Ai??wiecie. Set byAi?? zdominowany przez kawaAi??ki z nowszych pAi??yt, ale najbardziej cieszyAi??o mnie zagranych kilka numerA?w z „Goremageddon”, tj. „Meticulous Invagination”, „Parasitic Flesh Resection” czy „Sanguine Verses (ai??i??Of Extirpation)”. generic lexapro reviews, kegunaan obat infatrim forte, kegunaan obat infatrim forte, kegunaan obat infatrim forte, kegunaan obat infatrim forte, kegunaan obat infatrim forte, kegunaan obat infatrim forte. generic lexapro reviews, generic lexapro reviews, generic lexapro reviews, generic lexapro reviews, generic lexapro reviews, generic lexapro reviews, generic lexapro reviews.

PA?A?niej przenieAi??liAi??my siAi?? na sAi??siedniAi?? scenAi??, gdzie swA?j wystAi??p rozpoczAi??Ai??o nowojorskie H2O. I o ile ten zespA?Ai?? lubiAi?? i z duA?Ai?? dozAi?? sentymentu wspominam na przykAi??ad koncert kilka lat temu w ramach Show No Mercy, to w warunkach Brutal Assault nie do koAi??ca do mnie przemawia takie granie. W warunkach pozbawionych widoku emocjonalnie reagujAi??cej publiki, A?ywioAi??owego stage divingu, singalongA?w i atmosfery ogA?lnego rozgardiaszu charakterystycznego dla zatAi??oczonych klubA?w, muzyka ta nieco traci na energii. SzczegA?lnie jeAi??li ma siAi?? porA?wnanie wAi??aAi??nie z koncertami w zamkniAi??tych lokalach. Dlatego teA?, po wysAi??uchaniu paru numerA?w (w tym „1995”, „Family Tree”, „One Life, One Chance” czy „Nothing to Prove„), udaliAi??my siAi?? ponownie na chwilAi?? pod namiot, aby niebawem wrA?ciAi?? na jeden z najlepszych koncertA?w tego dnia.

The Black Dahlia Murder. Jest to zespA?Ai??, ktA?rego styl zawsze mi siAi?? bardzo podobaAi??, ale w okresie bezpoAi??rednio przed festiwalem, moja fascynacja jego muzykAi?? znacznie wzrosAi??a, m.in. ze wzglAi??du na jej spory potencjaAi?? energetyczny przy uprawianiu sportu. Akurat pod tym kAi??tem bardzo odpowiada mi motoryka kompozycji AmerykanA?w. WidziaAi??em ten zespA?Ai?? wczeAi??niej trzykrotnie i dlatego teA? byAi??em pewien, A?e i tym razem siAi?? nie zawiodAi??. I tak wAi??aAi??nie byAi??o – 11 numerA?w zajebistego melodyjnego death metalu odegranego w Ai??wietny sposA?b, z mistrzowskAi?? precyzjAi?? i znacznym Ai??adunkiem przebojowoAi??ci.Ai?? Kapela ta jest o tyle ciekawa, A?e nie ma zbyt duA?ej rA?A?nicy miAi??dzy repertuarem ze starych wydawnictw a nowym, bo konsekwentnie sAi?? przez niAi?? eksplorowane te same rejony stylistyczne. Lata temu nie do koAi??ca odpowiadaAi??a mi dominujAi??ca w muzyce The Black Dahlia Murder barwa skrzeku wokalisty, a zdecydowanie wolaAi??em jego sporadyczneAi?? growle. Jednak to ten rodzaj ekspresji wokalu, momentami sprawiajAi??cy wraA?enie groteskowej i przerysowanej, istotnie dokAi??ada siAi?? do osobliwoAi??ci stylu tej kapeli. Co wiAi??cej, wydaje siAi?? on jeszcze bardziej przekonujAi??cy, kiedy weA?miemy pod uwagAi??, A?e czAi??onkowie kapeli nie pozujAi?? na mrocznych metaluchA?w strojAi??cych groA?ne miny i niejednokrotnie pokazali, A?e z przymruA?eniem oka bawiAi?? siAi?? formAi??. Na koncertach The Black Dahlia Murder szczegA?lnAi?? uwagAi?? przykuwa teA? to, w jaki sposA?b wokalista Trevor Strnad traktuje relacje z publikAi??, np. co i rusz nawiAi??zujAi??c kontakt wzrokowy z konkretnymi osobami pod scenAi??. Setlista koncertu na Brutal Assault 2016 byAi??a doAi??Ai?? przekrojowa, zabrakAi??o co prawda numerA?w z debiutanckiej, uwielbianej przeze mnie pAi??yty „Unhallowed, a najwiAi??cej kawaAi??kA?w byAi??o z „Ritual” („Malenchantments of the Necrosphere”, „Moonlight Equilibrium”, „On Stirring Seas of Salted Blood”), „Nocturnal” („What a Horrible Night to Have a Curse”, „Everything Went Black”, „Deathmask Divine”) i najnowszej „Abysmal”(„Vlad, Son Of Dragon”, „Malenchantments of the Necrosphere” i tytuAi??owy). PojawiAi??y siAi?? teA? kawaAi??ki z drugiej pAi??yty „Miasma”. Dla mnie osobiAi??cie koncert zbyt krA?tki, chAi??tnie doAi??oA?yAi??bym do tego zestawu jeszcze kilka znakomitych waAi??kA?w, ale jak to mA?wiAi?? – lepszy niedosyt niA? przesyt. Koncert ten tylko utwierdziAi?? mnie w przekonaniu, A?e jest to nadal jedna z moich ulubionych kapel.

PA?A?niejsza czAi??Ai??Ai?? dnia upAi??ynAi??Ai??a nam w bardziej luA?nej atmosferze, nie spinaliAi??my siAi?? zbytnio na konkretne koncerty, na luzie krAi??A?Ai??c sobie tu i tam, przy okazji eksplorujAi??c nieodkryte jeszcze miejsca na festiwalu (chociaA?by chillujAi??c siAi?? na bardziej kameralnej czAi??Ai??ci pola namiotowego z zajebistym widokiem na pola i gA?ry).

Po The Black Dahlia Murder pojawiliAi??my siAi?? na Immolation, ktA?ry dzielnie radziAi?? sobie we trA?jkAi?? na jednAi?? gitarAi?? obsAi??ugiwanAi?? przez Roba VignAi??, albowiem Billa Taylora zatrzymaAi??y problemy zdrowotne dziewczyny. Przyznam, A?e mimo iA? darzAi?? duA?ym szacunkiem ten zespA?Ai??, brakowaAi??o mi tej drugiej gitary i mimo takich przebojA?w jak „Dawn Of Possession”, „Father, You’re Not A Father” czy „A Glorious Epoch”, nie szAi??o to wszystko z peAi??nAi?? mocAi??, szczegA?lnie przy solA?wkach.

Kolejnym koncertem, na jaki siAi?? wybraliAi??my byAi?? wykonujAi??cy klimatyczny djent Tesseract. ChciaAi??em zobaczyAi?? ten zespA?Ai??, bo niektA?re ich numery mi siedzAi??, ale jednak festiwalowy klimat nie sprzyja tego typu dA?wiAi??kom i wolaAi??bym je skonsumowaAi?? w bardziej kameralnych okolicznoAi??ciach klubowych. Muzycznie nie miaAi??em wiele do zarzucenia, bo ta formacja w swoim stylu jest co najmniej godna uwagi, ale znacznie bardziej pasowaAi??oby ustawienie jej w godzinach nocnych. Jestem absolutnie pewien, A?e wtedy istniaAi??yby o wiele wiAi??ksze szanse na wyciAi??gniAi??cie sedna klimatu muzyki BrytyjczykA?w. Tymczasem bardzo lubiane przeze mnie numery, takie jak „Concealing Fate, Part 2: Deception”, „Survival” czy „Of Matter – Retrospect”, trochAi?? jakby po mnie spAi??ynAi??Ai??y. Nie czujAi?? siAi?? zawiedziony tym, co zobaczyAi??em/usAi??yszaAi??em na Brutal Assault, ale to nie byAi??o to miejsce i ten czas.

PA?A?niej ogarnAi??liAi??my GojirAi??, ktA?ra pod zmroku zawAi??adnAi??Ai??a jednAi?? ze scen. WystAi??p ten zapisaAi?? mi siAi?? w pamiAi??ci jako bardzo dobry, ale przyznam, A?e mniej wiAi??cej w tym okresie zaczAi??Ai??o mnie przerastaAi?? zmAi??czenie, bAi??dAi??ce m.in. konsekwencjAi?? wspomnianej wczeAi??niej 18-godzinnej podrA?A?y i praktycznie bezsennej nocy. Dlatego teA? moje zasoby ulegAi??y wyczerpaniu i na temat tego koncertu nie jestem w stanie zbyt duA?o z siebie wykrzesaAi??.

Po Gojirze byliAi??my na Dark Tranquility, ktA?re to daAi??o klimatyczny wystAi??p, z mocno wyrA?A?niajAi??cymi siAi?? partiami klawiszy. CiAi??A?ko byAi??o to podciAi??gnAi??Ai?? stylistycznie pod death metal, momentami byAi??o dla mnie zbyt rzewnie, ale miAi??oAi??nikom takiego grania musiaAi??o siAi?? podobaAi??. Tym bardziej, A?e Szwedzi uzyskali caAi??kiem znoAi??ne brzmienie. OsobiAi??cie czekaAi??em na odegranie przez nich „Final Resistance„, ale to numer koAi??czAi??cy ich koncerty, a my zmyliAi??my siAi?? wczeAi??niej z uwagi na kolizjAi?? ze startujAi??cym na gAi??A?wnej scenie Parkway Drive.

Nie ukrywam, A?e Australijczycy byli do niedawna jednAi?? z moich ulubionych kapel – gAi??A?wnie ze wzglAi??du na pAi??ytAi?? „Horizons”, do ktA?rej mam kurewsko silny sentyment. Mimo tego, A?e od paru lat ich twA?rczoAi??Ai?? jedzie po rA?wni pochyAi??ej, ja wytrwale jeA?dziAi??em na ich koncerty odbywajAi??ce siAi?? nie tylko w naszym kraju, ale i poza nim. Tegoroczny wystAi??p na Brutal Assault skutecznie wyleczyAi?? mnie z fascynacji tym zespoAi??em. Niestety strasznie miaAi??ki materiaAi?? z ostatniej pAi??yty tej formacji zdominowaAi?? tracklistAi??, a sam wystAi??p utwierdziAi?? mnie w przekonaniu, A?e Parkway Drive zamienia siAi?? w niestrawny, komercyjny syf bez wyrazu. Niby efekciarstwo z pirotechnikAi?? miaAi??o robiAi?? wraA?enie, ale jak dla mnie wiaAi??o kompletnAi?? tandetAi??, ktA?re w poAi??Ai??czeniu z przeciAi??tnAi?? muzykAi?? bardziej raziAi??o niA? imponowaAi??o. W porA?wnaniu z Unearth, ktA?ry przyjmijmy A?e jest zespoAi??em z tej samej metalcore`owej pA?Ai??ki, brzmiaAi??o toAi?? banalnie i zwyczajnie sAi??abo. Sytuacji nie uratowaAi??o teA? kilka starszych numerA?w („Idols and Anchors”, „Karma”, „Carrion”). To juA? nie jest ten sam zespA?Ai??, co kilka lat temu.

Z niesmakiem udaliAi??my siAi?? pod namiot, pod ktA?rym dobiegAi??y nas interesujAi??ce dA?wiAi??ki produkujAi??cego siAi?? na scenie, nieznanego nam wczeAi??niej Perturbatora, projektu niejakiego Jamesa Kenta. JegomoAi??Ai?? ten majAi??cy wczeAi??niej wiAi??cej wspA?lnego z black metalem, obecnie tworzy muzykAi?? syntezatorowAi?? z bardzo interesujAi??cym, czAi??sto mrocznym, ale jednoczeAi??nie lekkostrawnym klimatem. ByAi??o to coAi?? kompletnie odmiennego od Ai??omotu, jaki dobiegaAi?? do naszych uszu przez caAi??y dzieAi?? i jako odskocznia moim zdaniem koncert ten pozytywnie zapadAi?? mi w pamiAi??ci. Mimo, A?e jak wspomniaAi??em byAi?? on sAi??uchany spod namiotu. Wiadomo, A?e twardogAi??owym sierAi??ciuchom nie miaAi??o prawa to podejAi??Ai??, ale szacunek dla organizatorA?w za otwartoAi??Ai?? na takie dA?wiAi??ki.

W piAi??tkowy poranek obudziAi??y nas bardzo pozytywne dA?wiAi??ki generowane przez nieznany mi wczeAi??niej zespA?Ai?? Fox Territory, ktA?ry fajnie, A?e sobie przypomniaAi??em na potrzeby tej relacji, poniewaA? zapomniaAi??em go sprawdziAi?? z nagrywek. Nie byliAi??my na tym koncercie, ale z racji tego, A?e stacjonowaliAi??my w bardzo dobrym akustycznie miejscu, sAi??yszeliAi??my wszystko bez zarzutu. Bardzo dobrze wykrAi??cona muzyka z pogranicza post-hardcore`a, math rocka i moA?e trochAi?? djentu. Chwilami przywodziAi??o mi to na myAi??l Protest The Hero. DuA?o przebojowoAi??ci i pozytywnej aury biAi??o z tych dA?wiAi??kA?w i jak na ciAi??A?ki poranek sprawdziAi??o siAi?? to w 100%. NastAi??pnych kapel juA? za bardzo nie pamiAi??tam ai??i?? zbieraliAi??my siAi?? wtedy do miasta i w konsekwencji, do jakiejAi?? godziny 15 byliAi??my oderwali od tego, co dziaAi??o siAi?? w tym czasie na scenach.

WrA?ciliAi??my do bazy, kiedy produkowaAi?? siAi?? Voivod. Nigdy nie byAi??em fanem, wiAi??c nie bAi??dAi?? siAi?? tu siliAi?? na jakieAi?? elaboraty na ten temat. SAi??yszaAi??em ten koncert spod namiotu bardzo dobrze, ale nie powiem, A?eby mi dygnAi??Ai??. Ai??aAi??owaAi??em trochAi?? grajAi??cego wczeAi??niej szwedzkiego Grave`a, na ktA?ry niestety nie zdAi??A?yliAi??my, ale z relacji naocznych Ai??wiadkA?w wynikaAi??o, A?e nic nie straciliAi??my, poniewaA? brzmienie zostaAi??o dokumentnie spierdolone. Nie odpuAi??ciliAi??my jednak djentowego Textures, ktA?re zagraAi??o przyzwoity koncert. Co prawda, trochAi?? za duA?o jest dla mnie w ich muzie na maksa lajtowych fragmentA?w i specyfika niektA?rych refrenA?w nie za bardzo mi leA?y, ale brzmieniowo, technicznie i biorAi??c pod uwagAi?? sam ich zamysAi?? grania, nie ma siAi?? do czego przyczepiAi??.Ai?? Instrumentalnie kosa, wokalnie za duA?o zniewieAi??ciaAi??ych partii, do ktA?rych mam awersjAi??, jeAi??li muszAi?? obcowaAi?? z nim zbyt czAi??sto. Mimo, A?e sAi?? kapele-wyjAi??tki, w ktA?rych nie wiedzieAi?? czemu, jestem w stanie je zdzierA?yAi??. Jednak Textures do nich nie naleA?y.

Nastepnie przenieAi??liAi??my siAi?? na Septic Flesh. Nie jestem fanem pAi??yt, ale na A?ywca fajnie to gadaAi??o. Nie ukrywam, A?e najbardziej interesujAi??cym dla mnie punktem programu byAi??a gra Kerima, znanego wczeAi??niej z bAi??bnienia m.in. w Decapitated. GoAi??Ai?? robi na garach Ai??wietnAi?? robotAi??, co potwierdziAi?? niniejszym wystAi??pem. Chyba nie skAi??amiAi??, jeAi??li napiszAi??, A?e jakieAi?? 50% mocy tego koncertu, to byAi??a jego zasAi??uga. Muzycznie to nie do koAi??ca mA?j klimat, bo inklinacji symfonicznych raczej unikam w tego typu muzyce, ale biorAi??c pod uwagAi?? wykonanie i potAi??A?ny fundament w postaci Ai??wietnego perkusisty, byAi??em jak najbardziej usatysfakcjonowany tym, co zobaczyAi??em i usAi??yszaAi??em.

Z koncertu GrekA?w przenieAi??liAi??my siAi?? na maAi??Ai?? scenAi??, gdzie udaAi??o nam siAi?? natrafiAi?? na wystAi??p anonimowego dotAi??d dla nas Nod Nod. Ten czeski, myAi??lAi?? A?e niezbyt znany szerszej publicznoAi??ci, zespA?Ai?? potwierdziAi??, A?e organizatorzy Brutal Assault majAi?? niezAi??ego nosa do zapraszanych kapel i nie ograniczajAi?? siAi?? tylko do nazw powszechnie znanych, ale dajAi?? rA?wnieA? szanse mniej rozpoznawalnym pereAi??kom. Do takich zalicza siAi?? w/w. Aswietny, klimatyczny sludge/post-metal z kobiecym wokalem podbiAi?? nasze serca, a uczucia towarzyszAi??ce temu koncertowi okreAi??liAi??bym jako poAi??Ai??czenie totalnego zaskoczenia i zachwytu. ByAi??a to muzyka czAi??sto oparta na prostych Ai??rodkach, ale zagrana z niesamowitym wyczuciem i smakiem. Nie trzeba bowiem czAi??sto duA?ej iloAi??ci dA?wiAi??kA?w, A?eby w peAi??ni wyraziAi?? jakiAi?? koncept. W muzyce Nod Nod moA?na odnaleA?Ai?? duA?o zadumy i smutku, i biorAi??c pod uwagAi?? imprezowe okolicznoAi??ci tego koncertu (bo nie byAi?? to teA? wieczA?r, kiedy tego typu projekty sprawdzajAi?? siAi?? najlepiej), byAi??o to na tyle dobre,A?e skutecznie nas wkrAi??ciAi??o i powstrzymaAi??o od przeniesienia siAi?? w inne rejony festiwalu. Z chAi??ciAi?? obadam ich w przyszAi??oAi??ci jeszcze raz.

KrAi??cAi??c siAi?? po feAi??cie, obadaliAi??my jakAi??Ai?? koAi??cA?wkAi?? koncertu Raised Fist cialis profesional india, cialis profesional india, cialis profesional india, cialis profesional india, cialis profesional india, cialis profesional india. , ktA?re z tego co zauwaA?yAi??em trzymaAi??o poziom i dawaAi??o popaliAi?? miAi??oAi??nikom hardcore`a.Ai?? My jednak byliAi??my juA? mentalnie na koncercie Obituary, ktA?re po raz kolejny pokazaAi??o, A?e sAi?? na scenie death metal kapelAi?? wyjAi??tkowAi??. Muza bez kombinowania, prosto z mostu i z zajebistym feelingiem. Publika im jadAi??a z rAi??ki, co wcale mnie nie dziwi, bo sAi??yszAi??c moc bijAi??cAi?? z tych dA?wiAi??kA?w, ktA?ra piAi??knie siAi?? zgrywaAi??a z wszechobecnym luzem i brakiem pozy, pozostawaAi??o tylko cmokaAi?? z zachwytu. Nie miaAi??em A?adnych zastrzeA?eAi??, wokal Tardy`ego jak zwykle kruszyAi?? obiekty, brzmienie idealnie dociAi??gniAi??te. ByAi??em moA?e lekko zawiedziony brakiem ai??zInfectedai??? w setliAi??cie, ale pociski w postaci m.in. ai??zRedneck Stompai???, ai??zVisions in My Headai???, ai??zIntoxicatedai???, ai??zDon’t Careai???, ai??zChopped in Halfai???, ai??zTurned Inside Outai??? czy ai???Slowly We Rotai??? i tak deklasowaAi??y 90% skAi??adu tego festiwalu. W zwiAi??zku z powyA?szym wywodem, jak moA?ecie siAi?? domyAi??laAi??, byAi?? to jeden z topowych jego wystAi??pA?w z mojej perspektywy.

PA?A?niej widzieliAi??my na maAi??ej scenie brazylijski Rebaelliun, ktA?ry takA?e radziAi?? sobie caAi??kiem nieA?le, jednak brzmienie trochAi?? podciAi??Ai??o skrzydAi??a temu wystAi??powi. W kaA?dym razie bardzo miAi??o byAi??o ich zobaczyAi?? mimo niedogodnoAi??ci i zmierzyAi?? siAi?? z ich death metalem.

Przez resztAi?? ekipy zostaAi??em namA?wiony na koncert Moonspella i Satyricona, i choAi?? wielkim fanem tych zespoAi??A?w nie jestem, przeszedAi??em siAi??. Na pierwszym z tych koncertA?w ziewaAi??em, tupaAi??em z niezadowolenia nogAi?? i chciaAi??em juA? sobie iAi??Ai??, na drugim natomiast byAi??o lepiej, choAi?? rA?wnieA? nie powiedziaAi??bym A?eby i ten koncert jakoAi?? mnie wielce poruszyAi??. Satyr i spA?Ai??ka to jednak byAi??a duA?o lepsza opcja od grajAi??cego pA?A?niej Arch Enemy, ktA?ry juA? w tym momencie jest kapelAi?? tkwiAi??cAi?? w rejonach kompletnie poza moimi zainteresowaniami. BiAi??o tandetAi?? i mainstreamem z tego koncertu, i nie ratowaAi??o go nawet za bardzo klika fragmentA?w starszych pAi??yt (ai??zRavenousai???, ai??zDead Bury Their Deadai???). Nie za bardzo leA?y mi prezencja nowej wokalistki (biorAi??c pod uwagAi?? zachowanie na scenie, nie wyglAi??d) i sposA?b jej ekspresji. TrochAi?? bez wyrazu i charyzmy, z duA?Ai?? dozAi?? niepotrzebnego pompowania atmosfery oklepanymi i oczywistymi tekstami w stronAi?? publiki.

Unearth byAi?? jednak zespoAi??em, na ktA?rym czekaAi??em caAi??y dzieAi?? i ktA?ry nie zawiA?dAi?? mnie mimo pA?A?nej pory. BiorAi??c pod uwagAi?? beznadziejny koncert Parkway Drive, zespA?Ai?? ten pokazaAi??, A?e metalcore nadal moA?e robiAi?? robotAi??. I to jak. Wiem, A?e nie jestem w ich przypadku w ogA?le obiektywny, ale od pierwszych sekund tego wystAi??pu ze sceny biAi?? taki entuzjazm i energia,Ai?? co w poAi??Ai??czeniu z wybornie zagranAi?? muzAi?? byAi??o niemoA?liwe do zignorowania. Zgromadzeni ludzie od poczAi??tku do koAi??ca robili ogieAi?? pod scenAi??, a sami muzykanci nie dawali chwili wytchnienia zapodajAi??c chociaA?by takie hiciory jak ai??zMy Will Be Doneai???, ai??zWatch It Burnai??? czy ai??zThe Great Dividersai???. Frontman teA? w bardzo dobry sposA?b nakrAi??caAi?? publikAi??, a muzycy nie stali na scenie jak koAi??ki, dziAi??ki czemu dA?wiAi??ki piAi??knie wspA?Ai??graAi??y z tym, co siAi?? dzieje na deskach. Do tego zajebiAi??cie zrobione brzmienie, finezyjne zagrane solA?wki, bardzo dobra setlista. Nawet deszcz, ktA?ry zaczAi??Ai?? padaAi?? podczas tego koncertu nie miaAi?? wiAi??kszego znaczenia. Unearth widziaAi??em juA? ze cztery razy i kapela ta nigdy mnie nie zawiodAi??a, a biorAi??c pod uwagAi?? wyAi??wiechtanAi?? etykietAi?? gatunku zwanego metalcorem, moA?na powiedzieAi?? A?e ten zespA?Ai?? do niego rA?wnoczeAi??nie naleA?y i nie , bo jego styl jest w jego obrAi??bie na swA?j sposA?b unikatowy, a 99% kapel z tej szufladki moA?e im czyAi??ciAi?? buty.

Na zakoAi??czenie dnia zagraAi?? jeszcze Dark Funeral, ale posAi??uchaliAi??my go juA? spod namiotu i szczerze mA?wiAi??c nie za bardzo pamiAi??tam swoim odczuAi?? na temat tego wystAi??pu. MyAi??leliAi??my, czy nie skoczyAi?? jeszcze na nich, bo ostatnia pAi??yta jest wyjAi??tkowo dobra jak na nich, ale zmAi??czenie zwyciAi??A?yAi??o.

W sobotni poranek zebraliAi??my siAi?? z Marshallem na koncert Hypno5e i jak nie miaAi??em wczeAi??niej do czynienia z tym zespoAi??em, tak po niniejszym wystAi??pie siAi?? nim zainteresowaAi??em. Nietuzinkowe, peAi??ne klimatu granie czerpiAi??ce garAi??ciami z nowoczesnego metalu, ale na tyle rozmyAi??lnie skomponowane, nieprzewidywalne i zaawansowane technicznie, A?e ciAi??A?ko byAi??o przejAi??Ai?? obok tego wystAi??pu obojAi??tnie, mimo tak wczesnej pory dnia. Sporo nastrojowych i intrygujAi??cych wstawek przeplataAi??o siAi??Ai?? z dynamicznymi, poAi??amanymi motywami, ktA?re wydawaAi??y siAi?? naturalnym rozwiniAi??ciem wyA?ej wspomnianych. TakA?e na pAi??ytach ten zespA?Ai?? trzyma poziom, wiAi??c jak najbardziej rekomendujAi?? go miAi??oAi??nikom atmosferycznego, aczkolwiek nie rozlazAi??ego i rozegzaltowanego metalu.

NastAi??pnie nastAi??piAi??a zmiana klimatu na bardziej oczywiste, choAi?? peAi??ne furii i energii granie za sprawAi?? brytyjskiego Knuckledust, ktA?re w dziedzinie agresywnego hardcore`a radzi sobie bardzo dobrze. Zwolennicy klimatA?w Terror, First Blood, Pay No Respect czy Death Before Dishonor (do ktA?rych i ja siAi?? zaliczam, nie ukrywam) nie powinni mieAi?? tu A?adnych zastrzeA?eAi??. Tym bardziej, A?e i brzmieniowo to gadaAi??o jak naleA?y.

Bardzo chciaAi??em zobaczyAi?? holenderski Disavowed, bo za czasA?w liceum waAi??kowaAi??em ich doAi??Ai?? namiAi??tnie i tym wystAi??pem potwierdzili, A?e nadal sAi?? w zajebistej formie. Aswietny, brutalny death metal po linii Pyaemia czy amerykaAi??skiego Disgorge`a gadaAi?? w jaromerskich warunkach przepiAi??knie ai??i?? selektywnie, z odpowiedniAi?? dawkAi?? gruzu, nieprzekombinowanej techniki i miaA?dA?Ai??cych zwolnieAi??. Po prostu miodek dla koneserA?w tej stylistyki.

Po odbAi??bnieniu porannych kapelowych powinnoAi??ci polecieliAi??my na basen i szamAi??, w wyniku czego na teren festu wrA?ciliAi??my dopiero okoAi??o 16-17 i bardziej bujaliAi??my siAi?? po terenie, bo z kapel zainteresowaAi?? nas jedynie Birdflesh na maAi??ej scenie. Fajnie byAi??o zobaczyAi?? tych pajacA?w po latach. Przebrania, heheszkowy grindcore na bardzo dobrym poziomie, luzik wiadomo.

Tak naprawdAi?? od Agnostic Front zaczAi??Ai??y siAi?? zespoAi??y, ktA?re nas interesowaAi??y. AmerykanA?w widziaAi??em niejednokrotnie i w sumie nie wiem, co jeszcze o nich nowego moA?na napisaAi??. Ich koncerty sAi?? powtarzalne, nadal jest to w istocie hardcore na bardzo dobrym poziomie z arsenaAi??em przebojA?w, sAi??ucha siAi?? bez krzty wAi??tpliwoAi??ci, A?e goAi??cie czujAi?? te dziAi??ki i kaA?dy kto kiedykolwiek na nich byAi?? wie z czym to siAi?? je, wiAi??c nie ma siAi?? tu sensu dAi??uA?ej rozwodziAi??. Zadziwia fakt, A?e ci niemAi??odzi juA? kolesie wciAi??A? majAi?? w sobie tyle werwy i zapaAi??u.

Behemoth. DuA?o sobie obiecywaAi??em po tym koncercie, bo ostatnia pAi??yta z nagrywki caAi??kiem mi leA?y (albo sobie to wmawiam), ale wystAi??p na A?ywo brutalnie to zweryfikowaAi??. W ogA?le mi nie siadAi??o. ByAi??o to na tyle napompowane patosem, nudne i pozbawione brutalnoAi??ci granie, A?e aA? siAi?? zdziwiAi??em, bo mam w pamiAi??ci koncerty tej kapeli na Ai??wietnym poziomie i z energiAi??, ktA?rAi?? moA?na by obdzieliAi?? kilka kapel. MoA?e pA?jAi??cie w bardziej klimatyczne rejony sprawiAi??o, A?e zespA?Ai?? ten wyzbyAi?? siAi?? tego pierwiastka szaleAi??stwa, przemawiajAi??cego do mnie przy okazji wykonywania repertuaru ze starszych, death metalowych pAi??yt. Tutaj caAi??y czas jechali z materiaAi??em z ai??zSatanistai??? i po trzech numerach miaAi??em ochotAi?? daAi?? sobie spokA?j i siAi?? oddaliAi??. ZostaAi??em jednak do koAi??ca, bo nie chciaAi??em zgubiAi?? kumpla, ktA?ry miaAi?? ochotAi?? obejrzeAi?? caAi??oAi??Ai??. Te wszystkie szopki z rozdawaniem komunii moA?e i by fajnie wyglAi??daAi??y, gdyby muzyka robiAi??a robotAi??, a tak czuAi??em siAi?? zdeka zaA?enowany i zawiedziony przerostem formy nad treAi??ciAi??. Ze starych numerA?w poleciaAi??y tylko ai???Ov Fire and the Voidai???, ai???Conquer Allai??? oraz ai???Chant for Eschaton 2000ai???.

Potem przenieAi??liAi??my siAi?? na maAi??Ai?? scenAi?? na koncert Wolfbrigade, do ktA?rego miaAi??em juA? podejAi??cie nr trzy. Dwa poprzednie nieudane, z rA?A?nych powodA?w. Do trzech razy sztuka mawiajAi?? i cieszAi?? siAi??, A?e w koAi??cu mogAi??em ich odfajkowaAi??, bo ich d-beat to kawaAi?? zajebistego, rock`n`rollowego grania. Tempa, ktA?rych mi na tym festiwalu brakowaAi??o weszAi??y jak zAi??oto i okazaAi??y siAi?? zajebistym antidotum na porcjAi?? przereklamowanej nudy, jakAi?? uAi??wiadczyAi??em parAi?? chwil wczeAi??niej. Autentyczne, peAi??ne dynamizmu granie, bez wiAi??kszej filozofii, ale z tak fajnym podejAi??ciem, A?e nie sposA?b byAi??o nie czuAi?? do niego sympatii.

Na deser dwudziestej pierwszej edycji festiwalu Brutal Assault wystAi??piAi??a znana wszem i wobec MgAi??a. Dwa lata wczeAi??niej na maAi??ej scenie, teraz na jednej z gAi??A?wnych o idealnej do tego typu grania porze. RosnAi??ca pozycja tej kapeli w ogA?le nie dziwi po wydaniu rewelacyjnego ai??zExercises In Futilityai???. MoA?na byAi??o zauwaA?yAi?? rA?wnieA? wyraA?nAi?? dominacjAi?? koszulek z ich logiem wAi??rA?d uczestnikA?w imprezy. Wspomniany, najnowszy materiaAi?? nie zdominowaAi?? jednak wystAi??pu Krakowian, poniewaA? pojawiAi??y siAi?? jeszcze trzy numery z ai??zWith Hearts Toward Noneai???, jeden z ai??zMdAi??oAi??ciai??? oraz ai??zFurther Down the Nest Iai??? na otwarcie. Koncert znakomity. Ai??adnej wymuszonej konferansjerki, pajacowania, same emocje pAi??ynAi??ce z dA?wiAi??kA?w. Kompletna przeciwwaga dla opakowanego w wizualne fajerwerki koncertu Behemotha. Muzyka MgAi??y robi wraA?enie przede wszystkim ze wzglAi??du na jej hipnotyczny charakter oraz oryginalne wykorzystanie melodyki. AswidrujAi??ce dialogi miAi??dzy dwoma gitarami, choAi?? oparte na doAi??Ai?? prostych i nieprzesadnie naszpikowanych dA?wiAi??kami, dAi??ugo ciAi??gniAi??tych patentach tworzAi?? na tyle intrygujAi??ce i monumentalne harmonie, A?e nie sposA?b przejAi??Ai?? wobec nich obojAi??tnie. Na napAi??dzie deszczu blastA?w brzmi to jeszcze bardziej przeszywajAi??co. MiaAi??em wraA?enie teA?, A?e zespA?Ai?? momentami zwiAi??kszaAi?? prAi??dkoAi??Ai?? w porA?wnaniu z tempami znanymi z pAi??yty, co dodawaAi??o element pewnego zaskoczenia. Co mi siAi?? w stylu MgAi??y rA?wnieA? bardzo podoba, to fakt, A?e nie jest to soundtrack do zabawy pod scenAi?? dla najebanych ogrA?w. Ai??eby w peAi??ni ogarnAi??Ai?? numery tego zespoAi??u, trzeba po prostu przystanAi??Ai?? i siAi?? w nie wkrAi??ciAi?? w swojej wAi??asnej gAi??owie. I co najwaA?niejsze, jest to z pewnoAi??ciAi?? jedna z tych formacji, na ktA?re chce siAi?? wracaAi??.

I wAi??aAi??ciwie na tym zakoAi??czyAi??a siAi?? przygoda na tegorocznym Brutal Assault. Bardzo udana impreza jak zwykle. ByAi??o oczywiAi??cie trochAi?? spraw, do ktA?rych moA?na byAi??oby siAi?? przyczepiAi??, ale przy tym nawale dobrych wraA?eAi?? muzycznych, jak i pozamuzycznych, nie ma co rzeA?biAi?? i wracaAi?? do jakichAi?? tam niuansA?w.

W niedzielAi?? od rana pakowanko gratA?w, powrA?t przez pA?Ai?? Polski bez szyby i tradycyjne tygodniowe dochodzenie do peAi??ni siAi??. Jak zawsze bardzo miAi??o wspominam kaA?dy kolejny wypad do Jaromeru i oby tak byAi??o dalej. DziAi??kujAi?? bdb koleA?kom za pierwszorzAi??dne towarzystwo i mam nadziejAi??, A?e za rok widzimy siAi?? w tym samym skAi??adzie, a moA?e i w rozszerzonym.

 

 

 

 

Ai??


Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

NO COMMENTS

Leave a Reply