Głośne wydechy i ostre gitary- Saxon i BLS na II Eleven Bike Fest.


Wrocław, Pola Marsowe, 04-07-2015

Czy jest coś co kojarzy Wam się bardziej z harleyowcami niż ciężki ostry Hard Rock wpadający w Heavy Metal? No dobrze, może kawałek „Born to be Wild”. Ale przyznacie, że głośne motory i ostre gitary to niezłe połączenie. Nie dziwi zatem, że na zlocie Eleven Bike Fest, na wrocławskich Polach Marsowych nie zabrakło zacnych wioślarzy grających te właśnie gatunki.

Niestety, nie dane nam było być na całym koncercie i naszym oczom jako pierwszy zaprezentował się Zakk Wilde z kompanią, czyli Black Label Society. I było tak, jak brzmieć powinien wydech „harego”- ostro i głośno. Szkoda tylko, że opóźniony początek koncertu spowodował, że owego moto-grania nie było zbyt wiele. Choć co się tyczy „zbyt wiele”- po raz kolejny mam bardzo mieszane uczucia słuchając obowiązkowego solo Zakka. Nie, nie dlatego, że jest długie (tym razem był litościwy, jedynie 11 minut), ale dlatego że jest bardzo efekciarskie. To nie granie z cyklu „zanurz się ze mną w muzykę”, to raczej „patrz na moje ręce, jak ja nimi kręcę”. Ten gość zbyt dobrze gra, by musieć udowadniać to w ten sposób.

Wiecie kto o sobie śpiewa iż jest „Motorcycle Man”? Tak, to Biff Byford z Saxon. Nie zdziwi Was zatem, że właśnie on z zespołem był gwiazdą wieczoru drugiego dnia zlotu. Zresztą jak mogłoby go zabraknąć, gdy wokół sceny byli jego bracia z „Hells Angels”? Ale przejdźmy do muzyki- panowie choć nie najmłodsi to jednak wciąż mają ogień w sobie (na scenie zresztą też, spójrzcie na fotki). Nie na darmo swego czasu dorobili się określenia „najbardziej energetyczna formacja HM”. I ta energia udzieliła się publice, no bo też jaki motocyklista nie zaśpiewa np. „Wheels of Steel”, czy też nie przytuli kołyszącej się obok „Princess of the Night”?

Osobiście namawiam Was serdecznie na wizytę na przyszłorocznym III Eleven Bike Fest. Zlot zorganizowany perfekcyjnie, dużo atrakcji, skąpo ubranych pięknych pań, twardzieli (twardzielek również) na różnorakich maszynach, fajnego „merczu” i muzyki. Naprawdę dobrej muzyki. I coś z czym nie kojarzą się raczej goście na motocyklach (i to mimo akcji typu Moto Serce)- podczas zlotu zbierane były pieniądze na pomoc fundacji „Na Ratunek” w formie losów na loterię, na której można było wygrać NOWIUTKIEGO HARLEYA!

Tylko drobna reklamacja- czemu to nie mój los wygrał?!

Piotr „Bobas” Kuhny

  •  Saxon
  • Black Label Society
  • Zlotowe piękności  

NO COMMENTS

Leave a Reply