In Twilight`s Embrace [gówno należy nazywać po imieniu]

 Czułem w kościach, że In Twilight`s Embrace na swojej nowej płycie pokaże dużą klasę. Mimo niezbyt imponującego dorobku wydawniczego, śledziłem na bieżąco ich transformację muzyczną i z każdym kolejnym krokiem, jaki czynili widać było progres, a ostatni krążek zatytułowany „The Grim Muse” to już nie tylko ich magnum opus, ale i jedna z lepszych płyt, jakie wyszły w tym roku w naszym kraju. Poniższy wywiad ciężko jednak mi potraktować jako do końca udany. Przyznam szczerze, że sądziłem, iż Cyprian podejdzie na luźnej gumie do pytań sformułowanych w nie do końca poważnym tonie. Okazało się inaczej i w konsekwencji tego, kilka fragmentów tej wymiany zdań spokojnie można by było z marszu wyjebać. Napiszę sobie zatem teraz karteczkę z przypomnieniem i powieszę na lodówce ku pamięci, by w przyszłości, przy okazji potencjalnych kolejnych wywiadów z In Twilight`s Embrace być już zawsze śmiertelnie poważnym.

Siemano. Na początku chciałbym pogratulować zajebistej płyty. Z tego, co widzę na brak dobrego odzewu narzekać nie możecie. Chyba to już się zaczęło – wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy.

Dzięki.

Proszę. Jak wyglądał proces nagrywania „The Grim Muse”? Jakie elementy przysporzyły Wam najwięcej trudności i ile czasu łącznie trwały nagrania?

Album nagrywał nasz basista Marcin w swoim studiu Left Hand Sounds. To w przeważającej mierze na nim spoczywała odpowiedzialność za to, jak będzie brzmiał końcowy materiał. Kontrolował cały proces od pierwszego uderzenia w werbel aż po pięćdziesiątą czwartą wersję miksu i ostateczny szlif podczas masteringu. To kolosalna robota, więc tym bardziej jestem pod wrażeniem, że Marcin nie popłynął gdzieś w połowie prac. Myślę, że właśnie fakt, iż sami wzięliśmy na siebie realizację „The Grim Muse” był największym wyzwaniem przy okazji powstawania tej płyty. Nagrania zaczęliśmy na początku grudnia 2014 roku, a skończyliśmy w kwietniu. Ale to był dopiero początek zabawy. Podczas miksów zdarzało się, że ginęła jakaś ścieżka, wokale z jednego numeru nagle pojawiały się w innym i wiele podobnych historii. Było trochę nerwów, kilka zarwanych nocy, ale finalny rezultat nie pozostawia złudzeń. Było warto.

Nowa płyta to kompletne odejście od wpływów metalcore`a. Czy gatunek ten Twoim zdaniem ma coś jeszcze do zaoferowania?

Nie wiem. Ostatnią metalcore’ową płytą, której słuchałem z przyjemnością było „Veto” Heaven Shall Burn. Z drugiej strony, przy całej mojej sympatii do Maika, oryginalność nigdy nie była jakimś ich szczególnym atutem ani priorytetem. Jeśli więc pytasz o nowatorstwo, to nie znajduję go w tej muzyce od dawna. Na tyle, na ile zdążyłem zaobserwować, to w ostatnich latach nisza ta dość mocno stępiła też swoje ideowe ostrze, a refleksje na poziomie ubranego w scenowe klisze Weltschmerzu niezbyt mnie interesują.

Czy zwracasz jeszcze uwagę na to, co się dzieje na scenie hardcore/punk? Jak oceniasz jej kondycję w naszym kraju?

Świetną płytę nagrali Calm The Fire i już nie mogę doczekać ich listopadowego koncertu na poznańskim Rozbracie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Pacior z ekipą rosną w siłę praktycznie z każdym krążkiem. Zamiast być statecznymi panami po trzydziestce, oni są coraz bardziej wkurwieni! Dopóki w Polsce istnieją zespoły takie jak ten, The Stubs czy Torn Shore, dopóki ta muzyka ma w sobie pewną dzikość i kanalizuje czyjeś autentyczne frustracje, dopóty jestem o polskiego hc/punka spokojny.

Zrzynka riffu z „The Somberlain” była intencjonalna czy raczej to przypadek?

Tak jakoś wyszło, kiedy z Marcinem składaliśmy riffy do „The Fullmoon Strain”. Zadziałała bardziej podświadomość niż jakieś celowe zabiegi.

Czy nie myśleliście o wzbogaceniu któregoś z kawałków z nowej płyty teledyskiem? A może uważacie, że tego typu zabieg jest w Waszym przypadku kompletnie zbyteczny?

Być może niebawem coś takiego się wydarzy, choć raczej w formie klipu koncertowego. Na tym etapie działalności, kiedy priorytetem jest dla nas zaciekawienie jak największej ilości ludzi tym, jak gramy, tego typu teledysk daje też przynajmniej cząstkowe pojęcie o tym, jak wyglądają koncerty In Twilight’s Embrace. Poza tym nie oszukujmy się – zrobienie bardziej konceptualnego obrazu wymaga znacznie większego budżetu, kombinowania przy realizacji, a najczęściej jednego i drugiego. Nie wykluczam jednak możliwości stworzenia takiego teledysku. Wszystko w swoim czasie.

Jak z perspektywy czasu oceniacie swoją pierwszą płytę „Buried In Between”? Zdarza Wam się wracać do tego materiału?

Ostatni raz słuchałem jej rok temu, gdy po którymś piwie zmusił mnie do tego Jawor z The Dead Goats, który odwiedził mnie w październikowy weekend. Marcin jest większym fanem tego wydawnictwa niż wszyscy my razem wzięci. (śmiech) Co jakiś czas wraca pomysł odgrzebania któregoś z numerów z tamtej płyty i przypomnienia na koncercie. Nie powinno jednak chyba nikogo dziwić, jeśli powiem, że dziś „Buried in Between” ma dla mnie wartość głównie sentymentalną.

Jeden z Was pogrywa również w Bloodthirst. Co dzieje się obecnie w tej kapeli? Chyba jakiś minialbum się szykuje?

Z tego co wiem, nagrania są aktualnie na ukończeniu. Nie będę więc zaskoczony, jeśli w niedługim czasie pojawi się jakiś nowy numer.

Cyprian, pracujesz w Głosie Wielkopolskim, jak i piszesz do Noise Magazine. Jak udaje Ci się na to wszystko wygospodarować czas i jeszcze do tego w międzyczasie spamować facebooka? :)

Ja spamuję na Facebooku?

To był żart. Jak w ogóle oceniasz to narzędzie, czy możesz się określić za osobę uzależnioną od tej platformy? Czy myślisz, że gdyby wszyscy w pewnym momencie nie przeskoczyli na FB, cała akcja rozgrywałaby się na śledziku Naszej-Klasy? :)))

Nie wiem, być może.

No i pierwsze pytanie chuj strzelił przez tego jebanego śledzika. Czy Twoim zdaniem wraz z nadejściem ery facebooka, nadeszły lepsze czasy dla muzyki?

Nie wiem, czy lepsze. Na pewno inne i choćbyś nie wiem jak negował istnienie internetu, to chcąc wypromować swoją muzykę w którymś momencie po prostu zetkniesz się z koniecznością założenia strony na Facebooku, wrzucenia płyty na Bandcamp czy inne Spotify. Większość życia przeniosła się do sieci albo przynajmniej funkcjonuje w niej równolegle i nie widzę niczego niestosownego w korzystaniu z narzędzi, jakie ona daje. Tylko naprawdę nieliczne zespoły mogą pozwolić sobie na to, by z tego rezygnować. Z drugiej strony, wierzę, że to do odbiorcy należy ostatnie słowo w tym łańcuchu zależności i promowanie gówna na dłuższą metę nie wyjdzie nikomu na dobre.

Ostatnio ostro się angażujesz na facebooku w krucjatę przeciw twardogłowym zjebom, którzy dla uchodźców najchętniej przywróciliby do działania komory gazowe i piece krematoryjne. Jak myślisz, skąd bierze się tyle jadu i nienawiści w tak dużej rzeszy ludzi? Jak to się dzieje, że w kraju najbardziej dotkniętym II wojną światową możliwa jest w ogóle powszechność takiej retoryki?

Ma na to wpływ całe mnóstwo czynników, począwszy od traumy powojennej, która funkcjonuje nawet w naszym pokoleniu na poziomie głębokiej podświadomości. Swoje zrobiły też lata komuny, które odarły wielu ludzi z krajów Bloku Wschodniego z jakichkolwiek wyższych uczuć i wrażliwości na czyjąś krzywdę. To ma swoje konsekwencje także współcześnie. Zobacz tylko, w jakim duchu wychowanych zostało wielu naszych rówieśników albo dzieciaków kończących gimnazja. Nieprzerobiona historia, która wydaje się czymś tak odległym jak to, że prezydentem zostanie tu kiedyś Murzyn czy satanista. Rosnące pokolenie małych skurwysynów, a przyszłych bandytów, dla których patriotyzm to założenie koszulki Red Is Bad z żołnierzami wyklętymi, odpalenie racy i smutne pierdolenie o „jebaniu ciapatych”.

11896340_10155882514875526_4903628633081656293_o

Jakie w związku z problemem uchodźców dostrzegasz największe zagrożenia? Czy Twoim zdaniem nasze władze byłyby w ogóle zdolne do sprawnego przeprowadzenia operacji przyjęcia tych osób i zapewnienia im pomocy, skoro nawet pytań do referendum nie potrafią sformułować? Jak ci się podoba pomysł papieża odnośnie przyjmowania rodzin przez parafie i klasztory?

Nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie, ani tym bardziej nie chcę takiego zgrywać. Tak jak każdy obawiam się tego, że prędzej czy później ujawnią się różnice kulturowe, które z kolei będą źródłem mniejszych lub większych napięć. Nie uważam jednak, by ta obawa miała uzasadniać paranoję i panikę, w jakiej nurzają się obecnie wszelkiej maści konserwatyści, nacjonaliści i wszyscy robiący sobie dobrze na myśl o białej skórze. Na temat kryzysu uchodźców napisano wiele mądrzejszych rzeczy, które łatwo można znaleźć w sieci, więc odpuszczę sobie dalszy wywód. Powiem jedynie, że cała ta sytuacja to test dla naszej przyzwoitości, który jak na razie koncertowo oblewamy.

Czy także odnosisz wrażenie, że poziom intelektualny większości polskiego społeczeństwa jest na bardzo przeciętnym poziomie i do tego dochodzi problem przerośniętego ego? Jak myślisz, z czego wynika powielany przez dużą część osób mechanizm zapoznawania się z jakimś zagadnieniem po łebkach, zgrywania wyroczni i wygłaszania na jego temat jedynych słusznych prawd?

Niezbyt obchodzi mnie poziom intelektualny większości polskiego społeczeństwa. Wystarczy mi, że sam otaczam się ludźmi, których uznaję za wartościowych. Chociaż faktem jest, że zbyt wielu z nas uwielbia wypowiadać się z pozycji eksperta na jakikolwiek temat, zamiast po prostu zamknąć mordę. Żyjemy w takich czasach, że wszystko jest relatywizowane, a głos kogoś mądrego znaczy tyle samo, co poszczekiwanie idioty. To dość specyficzna sytuacja, z którą – nie ukrywam – mam spory kłopot.

Nie wydaje Ci się, że problem dużej części ludzi tkwi w powierzchowności, która wynika z nieumiejętności obierania odpowiedniej perspektywy, czytania ze zrozumieniem i krytycznego filtrowania informacji? Teksty dużej części artykułów są z reguły powierzchowne i lakoniczne, już nie mówiąc o tym ile osób czerpie wiedzę z memów. Facebook przyczynił się do znacznej tabloidyzacji przekazywanych informacji i w tym kierunku poszedł ogół myślenia…

O tym właśnie mówię. Kiedyś, żeby zabrać głos w jakiejś sprawie należało coś przeczytać, poznać argumenty jednej i drugiej strony sporu, i pomyśleć nad tym, co się właśnie przeczytało. A i tak nie było gwarancji, że twój głos zostanie usłyszany, ani że ktoś będzie się z nim liczył. Przekonywanie było sztuką, którą posiadł ten, kto się wcześniej odpowiednio napracował. Dzisiaj każdy może sobie do woli formułować sądy, nawet jeśli trudno je sądami nazwać, a wielu i tak potraktuje je jako coś pełnowartościowego. Przekonanie o równości wszystkich opinii, nadmierna polityczna poprawność i strach przed nazywaniem gówna po imieniu jest czymś, czym szczerze gardzę.

Dobra, koniec tych głupot, wracamy do muzy. Wolałbyś splita z Nekromerem, Glacą czy Ametrią?

Wolałbym splita z nimi wszystkimi, ale beze mnie.

Czy nowa płyta może liczyć na wsparcie Loży? Czy wysokość składek różni się w zależności od tego czy muzyka jest jedzeniowa czy nie?

No nie, ty na serio w to wszystko wierzysz?

A ty na serio o to pytasz? Ok, tyle chciałem wiedzieć. Dzięki za wywiad. Pozdrówcie ode mnie Bonusa i Bodychrista.

Dzięki. Omieszkamy.

Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

NO COMMENTS

Leave a Reply