MoshMachine [ma być pierdolnięcie]


MoshMachine to nowa nazwa na podkarpackiej scenie muzycznej, choć zespołu tego nie tworzą debiutanci. Jeśli ktoś pamięta takie krośnieńskie zespoły jak Beheading Machine, Garroter czy Dobbs, to ów ansambl jest zbieraniną muzyków, którzy je tworzyli/tworzą. Chłopaki są w przededniu wydania swojego debiutanckiego materiału zatytułowanego „Tożsamość”, a dokładnie dzisiaj ma miejsce premiera teledysku do kawałka „W Imię Boga”. I z tej właśnie okazji porozmawiałem z gardłowym formacji, Kosą.

Jesteście w przededniu wydania swojego debiutanckiego materiału. Ile numerów będzie zawierał i gdzie był nagrywany? Jakie konkretne cele postawiliście przed sobą przy tworzeniu tego materiału? Jak długo powstawał i jak wiele dla Was znaczy ten materiał?

„Tożsamość” bedzie zawierała 7 numerów, z czego jeden utwór jest coverem nieistniejącej już mojej byłej kapeli- Dobbs. Bębny zostały położone w Studio Nagrań Muzycznych „STODOŁA” naszego przyjaciela Piotra KOLI Dorotniaka. Gitary, bas, perkusjonalia (djembe, tamy didgeridoo) oraz wokale położyliśmy na sali, na której odbywamy próby w krośnieńskim RCKP (Regionalne Centrum Kultur Pogranicza). Mix i master płyty odbywał się w Anglii w DS PHANTOM Music Studio w Bristolu pod czujnym okiem Sebastiana Durała.

Każdy z nas gdzieś tam muzykował (Dobbs, Beheading Machine, Garroter) i każdy z nas jeszcze raz chciał spróbować. Mamy jeszcze coś do powiedzenia i do przekazania ludziom, więc próbujemy zrobić to poprzez muzykę, którą kochamy i wydaje nam się, że umiemy tworzyć na odpowiednim poziomie. Przy tym chcemy się w tej szarości życia jeszcze trochę pouśmiechać, spotykać z ludźmi, próbować się tym uśmiechem i radością muzykowania podzielić. Takie są nasze cele.

Materiał powstał w 6-7 m-cy, pierwsze próby miały miejsce wiosną 2015 r, teraz mamy wiosnę 2016 i album jest prawie gotowy. Ten album to nasza dzidzia ;) Kosztował nas mnóstwo pracy nieprzespanych nocy, ale jest. Oddajemy Wam tak na prawdę cześć siebie, często cześć bardzo intymną i mocno wierzymy w to, że album sie Wam spodoba, że będziecie z niego czerpać ton co chcemy Wam przekazać, że znajdziecie w nim radość i uśmiech, ale także smutek, łzy i zajebisty wkurw.

W Waszej muzyce wyróżniają się partie djembe, który to instrument nie jest powszechnie wykorzystywany w muzyce metalowej. Skąd pomysł na wkomponowanie tego typu dźwięków do muzyki Moshmachine i jak z Waszej perspektywy wpływają one na wrażenie całości materiału?

Perkusjonalia w MoshMachine zostały wymyślone przeze mnie (Kosa). Jestem wielkim fanem takich eksperymentów w muzyce metalowej – Sepultura, Soulfly, Ill Nino, hiszpańska Vita Imana czy francuska Abinaya. Wiedziałem, że jeśli kiedykolwiek wrócę do grania, w tym bandzie bedą dodatkowe bebny i nie tylko… Jak przesłuchasz nawet singla, gra tam również oprócz djembe i tamów jeszcze jeden instrument – didgeridoo. Jeżeli chodzi o wpływ na muzę, trzeba powiedzieć że Marshall położył świetne partie i to jest to o co nam chodziło w całości- dodają one tej muzycze smaczku, dopełniają w całość….

Jak wspomniałeś, regularnie graliście wcześniej w innych kapelach. W jaki sposób doświadczenia wyniesione z poprzednich projektów wpłynęły na rozwój zespołu? Mam przyjemność znać Was wszystkich i trzeba przyznać, że łby do tworzenia muzyki Twoi koledzy mają niekiepskie. Chyba zez graniem też większego problemu nie było skoro wiekszosc składu grała jeszcze niedawno razem w Beheading Machine?

Powiem tak, przedstawiłem chłopakom wizję tego, co chciałbym, żeby ten zespół tworzył i grał. Stylistycznie różni się to znacznie od projektów, które chłopaki tworzyli… Natomiast jak słychać każdy z nich bez problemu odnalazł się w tym, co grają teraz. Ma być pierdolnięcie, ma być groove, ma chodzić nóżka i ma się bujać głowka, czyli Moshmachine.

Jakimi słowy określiłbyś każdego z członków swojego zespołu?

Juri – mózg, Smoła – pracuś, Linda – wentyl bezpieczeństwa, Wojtek – mózg II, Marshall – wariat, Ja – mówią mi Tato, Adrian – człowiek orkiestra (nasza kręcigałka, który jest również członkiem bandu!).

Jesteście ostatnio bardzo aktywni koncertowo w swoim regionie, szykuje się też trasa z Virgin Snatch już poza Podkarpaciem. Jak do tej pory ludzie reagują na Waszą muzykę? Koncerty w których miastach byś wyróżnił?

Tak, zagraliśmy w ostatnich 3 m-cach trochę gigów… Pograliśmy trochę z Heart Attack, Thy Disease, Wastage, R.O.D. Rottengeist, Materia, a 10.03. zagramy w Lublinie sztukę z przyjaciółmi z Virgin Snatch na ich trasie „10 Years Of Blood”. Powiem Ci tak, reakcje są naprawdę dla nas fantastyczne- nieznany band wychodzi na koncert jako support, a ludzie mielą i bawią się w najlepsze… Stary zajebiście, jak 100 metalmaniaków w Staszowie (gig z Materią- serdecznie pozdrawiamy ziomeczków) po 3 numerze napierdala naszą nazwę na całe gardło… Masz gęsia skórkę, czujesz że to ma sens, że to się podoba, że to co robisz jest kurwa potrzebne… Staszów bezsprzecznie jak na razie dla nas najlepszy gig. Michał Szercer wielkie podziękowania!

Ostatnio nagraliście teledysk do kawałka „W imię boga” i wygląda on naprawdę konkretnie. Gdzie go kręciliście i kto odpowiada za realizację? Dużo czasu Wam zeszło na nagrywanie scen?

Klip do singla promującego płytę nagrywaliśmy u nas w Krośnie. Sceny zespołowe nagrane zostały na terenie hangaru lotniczego, Aeroklubu Podkarpackiego i tu naprawdę ogromne i serdeczne podziękowania dla Pani Hanny Klecz za olbrzymią dozę przychylności i pomocy. Dziękujemy! Natomiast sceny, powiedzmy fabularne, nakręciliśmy na terenie starego zdewastowanego budynku nieopodal Krosna. Same zdjęcia do klipu trwały niecałe dwa dni. Realizacją klipu zajęło się Pankstudio mojego serdecznego przyjaciela Karola „Panka” Pankiewicza, wokalisty zespołu Mindfield. Dodać należy, że zajebiste oświetlenie zapewnił nam Adrian „Mienon” Mięsowicz, który również włożył wiele pracy w ten klip.

Ów klip dotyka spraw fanatyzmu religijnego. Jakie emocje Tobą targają, kiedy widzisz te wszystkie akcje, które rozgrywają się na Bliskim Wschodzie?

Emocje… A jakie emocje mogą targać normalnym człowiekiem, który patrzy na sceny mordów na dzieciach, obcinania głów zakładnikom, wysadzania się w powietrze w tłumie, kamienowania gwałconych kobiet? I pytam w imię czego? W imię wymyślonego Boga, w imię zasad jakiejś chorej, wymyślonej religii? Każda religia jest wytworem chorego i cynicznego człowieka, która pozwala na manipulację innymi… Ten utwór jest naszym sprzeciwem wobec krzywdzenia w jakikolwiek sposób drugiego człowieka w imię Boga i w imię jakiejkolwiek religii! Bo który wszechmocny Bóg pozwoliłby na gwałcenie dzieci księdzom pedofilom, na krzyżowanie dzieci przez islamskich fanatyków, na opłacanie przez ortodoksyjnych Żydów bombardowań cywilnych domów?! Europę zalewa fala nielegalnej emigracji z Bliskiego Wschodu. Żeby było jasne, nie mam nic dla naprawdę do sponiewieranych przez wojny ludzi, ale wśród nich na nasz kontynent przedostają się ekstremiści, którzy mają tylko jeden cel – zniszczyć naszą kulturę i nas pozabijać.

Czy zgadzasz się z opinią, że „każda religia jest formą umysłowego zniewolenia”? Jak się Twoim zdaniem ma pojęcie uduchowienia do religijności? Pytam o to, bo na przykład Marshall i Linda z tego, co się orientuje siedzą trochę klimatach buddyzmu i kładą nacisk na swój rozwój duchowy, ale jak widać nie musi wiązać się on z „religijnym umysłowym zniewoleniem”. Gdzie Twoim zdaniem leży ta granica?

Według mnie ta granica jest bardzo cienka… Trzeba być silnym i inteligentnym człowiekiem, trzeba włożyć wiele pracy w kształtowanie swojej świadomości i duchowości, aby nie dać sobą manipulować, by nie popaść w obłęd. Tu nie chodzi tylko o religię, wystarczy popatrzyć na to, co z umysłami ludzkim potrafią zrobić tzw. mainstreamowe media. To jest to samo!!! Jeżeli od najmłodszych lat człowiekowi wpajana jest nienawiść, pogarda, brak szacunku, jeżeli ten człowiek poznaje tylko kłamstwa, jakie ma szanse wyrosnąć na człowieka inteligentnego, trzeźwo myślącego, mającego własne zdanie, znającego inne uczucia niż gniew i nienawiść???

Czy Twoim zdaniem ludzie zwracają uwagę na liryczny przekaz w takiej muzyce? Czy nie jest trochę tak, że ta forma jest nieco ograniczająca? Bo w takim hip-hopie czy popie ludzie mają wyłożone na tacy, co artysta ma na myśli, w przypadku drącego mordę typa sprawa nie jest już tak oczywista. Czy aby ułatwić słuchaczom sprawę postawiliście na rodzimy język?

Jesteśmy Polakami i posiadamy swój własny przepiękny język, wśród Polaków są laureaci literackiej nagrody Nobla, więc dlaczego my jako zespół nie mamy posługiwać się swoim ojczystym językiem? Owszem nie wykluczamy, że powstaną wersje anglojęzyczne, ale mamy wielki szacunek do zespołów z innych krajów, które posługują się swoim ojczystym językiem i robią to świetnie (np. Rammstein czy Vita Imana). Słabo znam angielski i kiedy chce sie wgłębić w zawartość danego tekstu, muszę go tłumaczyć- nie widzę nic złego w tym, aby czynili to nasi zagraniczni fani, a takowych posiadamy już w USA czy Ameryce Płd… I owszem, robimy to też, aby ułatwić odbiór naszym polskim fanom, choćby dlatego że każdy tekst zawarty na „Tożsamości” niesie ze sobą konkretny przekaz. Jaki on jest dowiecie się po przesłuchaniu albumu. I jeszcze jedno – to, co chcemy powiedzieć po polsku nie zawsze daje się powiedzieć w innym języku ;)

Teraz z innej beczki: jak opisałbyś miasto, z którego pochodzicie?

Krosno Miasto Szkła ;) Stolica Szklanego Zagłębia- malownicze miasto zwane Małym Krakowem. Wokół góry górki i pagórki, zielono, czysto, spokojnie… Wszyscy się tu znają. No… może wszyscy, ludzie mili i uczynni, trochę zabytków w mieście, jak i okolicy… No i metalowa chluba Polski – Decapitated!!! (pozdrawiamy cała załogę)

Przyznam, że w Waszej muzyce trochę słychać wpływy Decapitated, szczególnie pod kątem motoryki riffów. Czy można powiedzieć, że ten zespół wytyczył kierunek poszukiwań niektórym krośnieńskim muzykom/zespołom? W Beheading Machine jeszcze bardziej to było widoczne.

Na pewno jest w tym trochę racji. Trudno, żeby Vogg i spółka nie wywarli wpływu na muzyków, którzy tak naprawdę wychowali się na ich płytach. Ja miałem tą niewątpliwą przyjemność obcować z braćmi Kiełtyka, bo wychowywaliśmy się na jednym osiedlu, znaliśmy się bardzo dobrze, byłem też świadkiem tego, jak te dzieciaki zakładały zespół. Śp. Vitek grywał w Dobbs, jak odszedł od nas perkusista. To był wspaniały, ciepły chłopak, mąż, ociec i genialny muzyk… A Wacław… Cóż… dla mnie najlepszy wioślarz na tym globie, prawdziwy kosmita gitary! Więc jeżeli słychać troszkę Decapitated w muzyce Maszyny to zajebiście!

Dobra, nie będę już chyba przedłużał. Jakie postawiliście sobie cele na najbliższą przyszłość?

MIELIĆ, MIELIĆ, MIELIĆ, żeby się dać poznać jak największej liczbie ludzisków, bo to dla nich jest ta muzyka! Bez ludzi na koncertach nie ma to sensu, bo grać do kotleta jest bardzo, ale to bardzo smutno!!! Więc apelujemy do Was ludzie:

CHODŹCIE NA KONCERTY, A MY ZAPRASZAMY SERDECZNIE DO JEBANIA BANIĄ W DÓŁ I W GÓRĘ, W GÓRĘ I W DÓŁ!!! DO ZOBACZENIA NA GIGACH!!!


Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

1 COMMENT

Leave a Reply