Obscene Extreme 2009


No to jedziemy. To bA�dzie relacja z jednego z najbardziej przejebanych festiwali w Europie. Obscene Extreme. Chyba nikomu nie trzeba tA�umaczyA�, co siA� kryje za tymi dwoma sA�owami. 3 dni sonicznego terroru i klimatu, ktA?rego A?adnymi sA�owami opisaA� siA� nie da.
SwojA� podrA?A? do Czech rozpoczA�A�em juA? w A�rodA�, kiedy „na stopa” wyruszyA�em w stronA� WrocA�awia. MiaA�em szczA�A�cie, bo postoje okazaA�y siA� stosunkowo krA?tkie i dosA�ownie na 5 samochodA?w dojechaA�em do celu. Breslau przywitaA�o mnie konkretnA� ulewA� i ociekajA�cy deszczA?wkA� dotarA�em do ziomka, ktA?ry mnie przenocowaA�. Od rana szlajanie siA� po stolicy Dolnego AslA�ska, podziwianie A�wietnej architektury tudzieA? leA?enie w parku na trawie. Sielanka. MiaA�em tyle wolnego czasu, poniewaA? koledzy, z ktA?rymi miaA�em przetransportowaA� siA� do samego celu (czyli Svojsic), zaplanowali wyjazd z Wrocka dopiero koA�o 16. PodrA?A? do Czech minA�A�a caA�kiem szybko, bo od razu znaleA?liA�my wspA?lny jA�zyk i wraz z przyklejonymi do A�ap browarami uciA�liA�my sobie miA�A� pogawA�dkA�. Najbardziej rozbroiA� mnie tekst niejakiego Maciaki (pozdro!), ktA?ry nasze dywagacje na temat kapel tegorocznego Obscene podsumowaA� krA?tko acz bardzo wymownie: „ja to tam tylko czekam aA? dostanA� swoje 5 litrA?w spirytusu” haha. Na teren festiwalu udaA�o siA� wbiA� pod wieczA?r, konkretnie podczas wystA�pu Birdflesh, ktA?rego zobaczyA�em tylko urywek, bo trzeba byA�o rozkA�adaA� namiot.<p style=”visibility:visible;”><object type=”application/x-shockwave-flash” data=”http://widget-08.slide.com/widgets/slideticker.swf” height=”320″ width=”426″ style=”width:426px;height:320px”><param name=”movie” value=”http://widget-08.slide.com/widgets/slideticker.swf” /><param name=”quality” value=”high” /><param name=”scale” value=”noscale” /><param name=”salign” value=”l” /><param name=”wmode” value=”transparent”/> <param name=”flashvars” value=”cy=ms&il=1&channel=3530822107887102216&site=widget-08.slide.com”/></object>Kolesie jak zwykle w wypasionych strojach, zabawiajA�cy publikA� swoim bardzo wyluzowanym, ale i kopiA�cym dupA� grindcore`m. Publika juA? nieA?le rozkrA�cona, wiA�c tym szybciej polecieliA�my ogarnA�A� domek (dziA�ki Mesjasz za kimanie!), A?eby zdA�A?yA� na Municipal Waste. Kiedy juA? byliA�my pod scenA� i zobaczyA�em co siA� dzieje, nie wytrzymaA�em nerwowo, oddaA�em klucze, telefon i portfel chA�opakom i od razu wbiA�em siA� w mA�yn. Aswietny, energetyczny thrash metal zostaA� fantastycznie przyjA�ty przez publikA�, ktA?ra szalaA�a na wszystkie moA?liwe sposoby. Stage-diving, mosh i ogA?lnie klimat 10 :). Panowie z MW (nie MA�odzieA?y Wszechpolskiej hehe) takA?e siA� nie oszczA�dzali – sporo ruchu na scenie, dobry kontakt z publikA�. ByA�a teA? A�ciana A�mierci, ktA?ra wyszA�a bardzo fajnie. Kapela zdecydowanie odstawaA�a stylistycznie, ale wydaje mi siA�, A?e zabieg „urozmaicajA�cy” sprawdziA� siA� w 100% i mam nadziejA�, A?e w przyszA�oA�ci bA�dzie wiA�cej takich ciekawych „rodzynkA?w”. Po Municipalach przyszedA� czas na polskA� reprezentacjA� (juA? drugA� tego dnia, niestety FAM przegapiliA�my), czyli Dead Infection. Nie powiem, A?ebym byA� tym koncertem zachwycony. OdnoszA� wraA?enie, A?e dzisiejsze oblicze tej kapeli to odcinanie kuponA?w, granie jakby na siA�A�. Nie podobaA�y mi siA� w ogA?le partie wokalne, PierA�cieA� i Hal nie sprawdzajA� siA� w tej roli. WychodzA� zresztA� z zaA�oA?enia, A?e najwiA�kszA� miazgA� robiA� kapele, ktA?re majA� oddzielnego gardA�owego, skupiajA�cego siA� w 100% na „mikrofonowej robocie”. TakA?e, Cyjan i spA?A�ka- dla mnie rozczarowanie. Na koniec pierwszego dnia tradycyjnie wystA�pili kolesie z Hell Show robiA�cy pokaz ekstremalnego piercingu, podwieszania itp. Bardzo ciA�A?kie klimaty, a efekt potA�gowaA� telebim, na ktA?rym moA?na byA�o A�ledziA� wszystko „z bliska”. Przy okazji, wspomniany telebim okazaA� siA� dobrym uzupeA�nieniem do koncertA?w, bo nie doA�A�, A?e ogarniaA� to, co siA� dzieje na scenie, ale jeszcze wplatane byA�y urywki jakichA� rA?A?nych filmA?w. W ogA?le wizualizacje jako dodatek do wystA�pA?w uwaA?am za interesujA�cy pomysA�. DzieA� siA� jednak jeszcze tak szybko nie skoA�czyA�, bo razem z napotkanymi chA�opakami z CheA�ma skoczyliA�my potem na pole namiotowe, gdzie w miA�ej atmosferze raczyliA�my siA� procentami, a mistrzem opowieA�ci okazaA� siA� wokalista Jig-Ai. Kij z tym, A?e poA�owy jego nawiki nie mogA�em zrozumieA�, bo wkrA�ciA� mu siA� sA�owotok z prA�dkoA�ciA� bolidu Kubicy hehe. Ale trzeba przyznaA�, bardzo miA�y koleA�. W koA�cu jednak zmA�czenie wziA�A�o gA?rA� i kaA?dy poleciaA� w stronA� swojego namiotu.
Drugi dzieA� rozpoczA�liA�my z Mesjaszem (czy tam Masjeszem, niewaA?ne hehe) od przechadzki do sklepu trochA� okrA�A?nA� drogA�, A?eby trochA� poznaA� okolice. No i tak, jak ludzie na forach mA?wili (pierwszy raz Obscene w nowym miejscu, wczeA�niej byA� tam Brutal Assault), zadupie totalne. Ale z drugiej strony, to nie przeszkadza, kiedy pogoda jest ok i jest siA� samochodem. Jednak gdybym miaA� tam dojeA?dA?aA� na stopa, to ja chyba dziA�kujA� hehe. Svojsice to wiocha zabita dechami, jeden sklep, kilka domA?w, wokA?A� tylko pola i lasy. Po myciu i jakimA� tam A�niadaniu poszliA�my szukaA� cienia nieopodal sceny, bo upaA� byA� konkretny (ale mi to akurat pasowaA�o;)). JakieA� tam gadki-szmatki i rozpoczA�A�y graA� jakieA� kapelki. Wszystkie od poczA�tku widziaA�em, ale nie pamiA�tam ich za dobrze. SpodobaA� mi siA� bodajA?e Distaste, ktA?ry prezentowaA� szwedzkA� szkoA�A� grind, inspirowanA� kapelami typu Nasum. A mnie akurat takie granie bardzo rusza hehe. Ok. 14:30 wystA�piA�o najwiA�ksze dla mnie zaskoczenie Obscene – zespA?A� Idiots Parade (Czechy). WyskoczyA�o trzech kolesi z bardzo niepozornA� dziewczynA� i…poA�oA?yli mnie na A�opatki. Petarda po prostu! Aswietny, A�wieA?y i szybki grindcore (doA�A� krA?tkie numery) z niesamowitym wokalem owej damy (wysoki i bardzo charakterystyczny krzyk/skrzek). Bardzo polecam. Kilka chwil wczeA�niej naszA� uwagA� przykuA� doA�A� gA�sty obA�ok dymu, ktA?ry unosiA� siA� w okolicach budek z A?arciem. No i okazaA�o siA�, A?e jest konkretny poA?ar, wskutek ktA?rego doszczA�tnie spaliA�a siA� jedna z przyczep gastronomicznych. JeA�li juA? w pewnym sensie jesteA�my przy temacie jedzenia, na Obscene moA?na byA�o posiliA� siA� peA�nA� gamA� typowo czeskich smakoA�ykA?w, typu langosze, smaA?eny syr itp. CaA�y „catering” byA� wegetariaA�ski, co nie ukrywam bardzo mi pasowaA�o hehe. NastA�pnA� z kapel byA� niejaki GAF, ale kompletnie tej kapeli nie pamiA�tam. M:40 za to znam i lubiA�, z przyjemnoA�ciA� wiA�c posA�uchaA�em ich ciekawego szwedzkiego crusta z pewnA� dozA� melodii. Bardzo fajny wystA�p, ludziom teA? siA� bardzo podobaA�o. W ogA?le, A�wietnA� sprawA� na Obscene jest to, A?e ludzie bawiA� siA� od pierwszej do ostatniej kapeli kaA?dego dnia. Po Szwedach na deskach zainstalowaA� siA� czeski Imperial Foeticide, ale ich brutal death metal w ogA?le mnie nie porwaA�, krA?tko mA?wiA�c wtA?rnoA�A� i nuda. Dobrze jednak, A?e sA� takie kapele, bo jest czas na intergracjA� z ludA?mi hehe. JakoA� wA�aA�nie w tym czasie odbywaA�o siA� „party” na A�aweczkach, ktA?re okupowaA�a m.in. ekipa z dzikiego wschodu Polski. DoA�A�czajA�c tam, zaA�apaA�em siA� na niekiepskie, swojskie trunki przynoszone bez A?enady w baniakach piA�ciolitrowych hehe. TrochA� sobie tam posiedziaA�em, po czym wrA?ciA�em do poprzedniej „hordy” hehe. W miA�dzyczasie graA� Wormrot z Singapuru, ktA?ry oczywiA�cie konkretnie pozamiataA� wszystko swoim brudnym, furiackim i nieziemsko szybkim grindem. MoA?na siA� byA�o tego spodziewaA� po wydaniu ich ostatniej, rewelacyjnej pA�ytki pt. „Abuse”. Szwajcarski Mumakil to jedna z kapel, ktA?re chciaA�em najbardziej zobaczyA� na tegorocznym OEF. Jak dla mnie elegancko. Brutalny, nowoczesny i techniczny grind/death naprawdA� mA?gA� siA� podobaA�. PrzykuwaA� uwagA� gruby, brodaty wokalista, jak i perkusista, ktA?ry wykrA�caA� na swoim zestawie naprawdA� kozackie tempa. Kolejnego Bombstrike nie pamiA�tam za dobrze, bo robiliA�my wtedy z chA�opakami procentowy temat na gA?rce i w sumie A�rednio skupialiA�my siA� na tym, co dzieje siA� na scenie. Ale gdy rozkA�adaA� siA� Afgrund, bardziej skoncentrowaA�em siA� na dA?wiA�kach z niej pA�ynA�cych. No i nie wiem, moA?e teraz wyjdA� na totalnego gA�A�ba itd., ale jeA�li mnie pamiA�A� nie myli, Afgrundy rozpoczA�A�y gig od coveru Nasum. I byA� to bodajA?e „Just Another Hog”. MiA�oA�A� do tej kapeli oraz procenty we krwi zrobiA�y swoje i kiedy to usA�yszaA�em, od razu pobiegA�em pod scenA�. ChoA� jak mA?wiA�, byA�em trochA� zrobiony i mogA�o mi siA� wydawaA� hehehe. OgA?lnie koncercik SzwedA?w bardzo mi siA� podobaA�, byA� power, jak i specyficzny feeling. Kolesie potwierdzili, A?e nie bez powodu wymienia siA� ich nazwA� wA�rA?d najlepszych spadkobiercA?w ekipy Mieszka Talarczyka. Po ich sztuce udaA�em siA� pod namioty, kontynuowaA� integracjA� hehe. Przez to straciA�em wystA�p Lividity (nie pA�akaA�em) i Venomous Concept (nerw trochA� ruszyA� hehe), no ale Disfear nie wypadaA�o przeoczyA�. Rock`n`rollowy d-beat crust na najwyA?szym poziomie od razu ruszyA� mojA� dupA� pod scenA�, gdzie ostro „dziaA�aA�em” i ta moja „dziaA�alnoA�A�” skoA�czyA�a siA� raz lekko niefortunnie (po skoku ze sceny upadA�em plecami o beton hehe). Disfear zniszczyA�, Tompa jest rewelacyjnym, niesamowicie charyzmatycznym frontmanem, a sama muzyka porwaA�a ludzi, ktA?rzy po wystA�pie nie mogli ich nachwaliA�. WystA�p kolejnych juA? tego dnia SzwedA?w przyA�miA� nawet koncert „ojcA?w grindu”. Nie moA?na powiedzieA�, A?e Napalm Death zawiA?dA�, ale czegoA� w ich sztuce brakowaA�o. Na pewno brzmienie byA�o zjebane, bo czasem naprawdA� ciA�A?ko byA�o rozpoznaA� poszczegA?lne numery. I jakoA� taki bez historii ten wystA�p. Ale mimo wszystko cieszyA�em siA�, A?e mogA�em ich zobaczyA� i usA�yszeA� po raz kolejny. Dla samych charakterystycznych klasycznych temp, feelingu bijA�cego z ich numerA?w, ruchA?w i zachowania Barneya oraz A�ysiejA�cego, spoglA�dajA�cego z spod kurtyny lokA?w dziadka Shane`a trzeba byA�o tam byA�. Od razu po Napalmach skoczyA�em do namiotu, bodajA?e po bluzA� i to okazaA�o siA� mojA� najwiA�kszA� poraA?kA� festiwalu, poniewaA? przez to przegapiA�em Wolfbrigade! PlujA� sobie w brodA� i jednoczeA�nie mam nadziejA�, A?e wkrA?tce nadrobiA� ten grzeszny czyn. Po prostu po drodze zagadaA�em siA� z jakimA� Holendrem, a potem zaczA�A�o nieA?le sikaA� z nieba i wybraA�em przeczekanie opadu w namiocie. Kiedy wrA?ciA�em ustawiaA�o siA� juA? meksykaA�skie Oxidised Razor. Ziomale ode mnie z Kasku szczegA?lnie czekali na ten wystA�p, bo dzieA� wczeA�niej mocno siA� z nimi skumplowali na polu namiotowym hehe. Mimo tego, A?e gore grindu nie za bardzo sA�ucham, to podobaA�o mi siA�, co ci niepozorni delikwenci wyrabiali na scenie. UwagA� przykuwaA� szczegA?lnie niewysoki, „indiaA�skiej” urody wokalista. Bulgoty niezA�e zapodawaA� trzeba przyznaA�. ChciaA�em juA? w sumie powoli zbieraA� siA� do namiotu, bo trochA� piA?dziA�o, ale kolega Globus (pozdro ziA�!) mnie zatrzymaA� i bawiliA�my pod scenA� do ostatniej kapeli hehe. Abaddon Incarnate z Wysp Brytyjskich byA�o z pewnoA�ciA� jednym z jaA�niejszych punktA?w festiwalu. Bardzo dobrze odegrany, grind/death na 3 wokale naprawdA� robiA� wraA?enie. DuA?o siA� dziaA�o na scenie, muza teA? ciekawa, wiA�c nudziA� siA� nie moA?na byA�o na pewno. NastA�pny zespA?A� Joe Pesci w ogA?le nie wbiA� mi siA� w pamiA�A�, poza tym, A?e ich wystA�p byA� chujowy hehe. PA?A?niej zagraA�a kapela Urtikaria Anal, ktA?ra prezentowaA�a doA�A� prymitywnA�, prostA� i peA�nA� prostackich zwolnieA� wersjA� gore grindu czy tam porn grindu, nie wiem, nie znam siA� hehe. Kolesie przykuwali uwagA� swoimi maskami sadomaso, ale poza tym naprawdA� nic ciekawego siA� nie dziaA�o. To byA�a ostatnia kapela jakA� wA�aA�ciwie widziaA�em, bo dwA?ch kawaA�kA?w nastA�pnej, niejakiego Amoclen, tak jak w przypadku, Joe Pesci nie zapamiA�taA�em. Skleroza nie wybiera hehe. letrozole purchase, letrozole purchase, letrozole purchase, letrozole purchase, letrozole purchase, letrozole purchase.
Trzeci i ostatni dzieA� Obscene przywitaA� nas niebem totalnie zasnutym chmurami. Nie wrA?A?yA�o to niczego dobrego. Ale nic to, trzeba byA�o siA� jakoA� oporzA�dziA� i ruszyA� pod scenA� na pierwszy zespA?A�. ByA� to niejaki niemiecki Boiler. Na kolana rzuciA�a mnie tylko nazwa, sam wystA�p byA� tak przeciA�tny, A?e nawet go nie pamiA�tam. Kolejna grupa – francuski Defecal Of Gerbe pokazaA� siA� z lepszej strony. Kolesie poprzebierali siA� w jakieA� niekiepskie stroje i jak na konwencjA� przystaA�o, grali coA� w podobie Gronibard, Ultra Vomit, choA� bez aA? takiego powera. Niby 3 kolesi na wokalach, ale ogA?lnie nic porywajA�cego tam nie prezentowali. A majA�c takA� liczbA� „frontmanA?w” oczekuje siA� totalnego szaleA�stwa, ognia i rozpierdolu. TrochA� jednak tego zabrakA�o. I tutaj w relacji nastA�pi przerwa, poniewaA? centralnie nad terenem festiwalu urwaA�a siA� jakaA� chmurka i waliA�o deszczA?wkA� A�adne parA� godzin, wskutek czego przegapiA�em masA� kapel z rana. Wiem, powinienem siA� dla Was poA�wiA�caA� i oglA�daA� wszystko jak leci, ale raczej nikt by mi pA?A?niej nie ufundowaA� pakietu z lekami. Chyba, A?e sA� jakieA� grind-dotacje z NFZ-u hehe. Generalnie to z kapel, ktA?re przegapiA�em chciaA�em zobaczyA� tylko rosyjskA� SepticopyemiA�.<p style=”visibility:visible;”><object type=”application/x-shockwave-flash” data=”http://widget-2a.slide.com/widgets/slideticker.swf” height=”320″ width=”426″ style=”width:426px;height:320px”><param name=”movie” value=”http://widget-2a.slide.com/widgets/slideticker.swf” /><param name=”quality” value=”high” /><param name=”scale” value=”noscale” /><param name=”salign” value=”l” /><param name=”wmode” value=”transparent”/> <param name=”flashvars” value=”cy=ms&il=1&channel=3386706919811252266&site=widget-2a.slide.com”/></object>Pod scenA� polazA�em, mimo deszczu (a jednak trochA� siA� staraA�em hehe) na czeski Spasm. Z nieba leje jakby ktoA� tam wypiA� z 666 browarA?w i trzymaA� przez te wczeA�niejsze 2 dni sA�oA�ca, na oko z 15 stopni temperatury max, a tu na deski wskakuje 3 wesoA�ych kolesi prawie na golasa. Perkusista i gitarzysta w majteczkach mocno wciA�niA�cych pomiA�dzy pA?A�dupki, a wokalista wyglA�dajA�cy jak wA�saty, stateczny prezesik z pokaA?nym brzuszkiem, dla odmiany w stroju Borata. Trio pokazaA�o czeskA� szkoA�A� gore grindu, caA�kiem niezA�A�, ale w ogA?lnym rozrachunku teA? nie ma siA� za bardzo nad czym onanizowaA�. Potem coA� siA� tam krA�ciA�em w tA� i z powrotem, aA? dotarA�em na Pigsty. No i od tej kapeli zaczA�A�o siA� ogA?lnie coA� dziaA� na scenie. Fajny, energetyczny grind z pewnymi wpA�ywami hc i caA�kiem niezA�ym brzmieniem. Nie podobaA�y mi siA� tylko wokale, ktA?re jak przystaA�o na takA� nazwA�, powinny zamieniA� scenA� w jeden, wielki, potA�A?ny chlew. No, ale siA�y w tych wokalach jakoA� tak trochA� maA�o byA�o. SytuacjA� jednak uratowaA�o Jig-Ai, ktA?re widziaA�em po raz kolejny i ten wystA�p utwierdziA� mnie w przekonaniu, A?e jest to obecnie chyba najlepsza kapela grind w Czechach. Jeden wielki taneczny gore-grindowy walec z niesamowitym feelingiem i potA�A?nie niskim brzmieniem. Wokale w tej kapeli to arcydzieA�o, tym bardziej A?e ponoA� koleA?ka nie wspomaga siA� A?adnymi pitch-shifterami i innymi harmonizerami. No bulgoty, kwiki, wdechy takie, A?e ma siA� wraA?enie jakby kolesiowi miaA�y zaraz jelita przez gardA�o wyskoczyA�. PiA�kna sprawa:). Zaraz miaA� siA� rozstawiA� Fleshless, ale skoczyliA�my do przylegajA�cej do amfiteatru knajpy i wiA�kszoA�A� koncertu kolejnej „knedliczkowskiej” kapeli wysA�uchaliA�my zza pA�ota. Dziwna formacja, niektA?re momenty mieli caA�kiem fajne, ale wszystko to ginA�A�o w zalewie czeskiej przeciA�tnoA�ci. Strasznie nierA?wne to wszystko. Niby ten ich techniczny death metal jest doA�A� zrA?A?nicowany, ale wA�aA�ciwie nic z tego nie wynika. Brakuje jakiejA� spontanicznoA�ci, agresji. Mob 47, legendarna szwedzka zaA�oga reaktywowana po wieelu latach, wymiatajA�ca old-schoolowy, bezkompromisowy punk pokazaA�a siA� z pozytywnej strony. DuA?o furii, brudu, szaleA�stwa, szybkoA�ci, ale z drugiej strony tego typu granie najlepiej sprawdza siA� w ciasnych klubach czy na skA�otach. JakiA� dziwny niedosyt pozostaA�. Fani death metalu zaczA�li tA�umnie zbieraA� siA� pod scenA�, bo za chwilA� miaA� swoje przedstawienie zaczA�A� Hail Of Bullets, jedno z najwiA�kszych objawieA� tego stylu ostatnimi czasy. Kolesie weszli na scenA� tuA? po zmroku, podobaA� mogA�a siA� dziA�ki temu gra A�wiateA�. JeA�li chodzi o muzA�, caA�kiem spoko. DuA?o old-schoola, umiarkowane tempa, masa zwolnieA�, bez technicznego ciA�nienia, generalnie bardzo fajny klimat. Alternatywa dla kapel typu Origin. Tylko A?e…jak dla mnie byA� to za dA�ugi wystA�p. KawaA�ki od pewnego momentu zaczA�A�y siA� strasznie A�limaczyA�, a w tak beznadziejnej aurze, jaka panowaA�a, potrzebuje siA� jakiegoA� konkretnego, ognistego i szybkiego kopa w ryj. Zaraz miaA� jednak zagraA� australijski Blood Duster. Wszystkich elektryzowaA�o, co tym razem zrodzi siA� pod ich chorymi kopuA�ami. A�A�dnych sensacji od razu informujA�, A?e skandalu nie byA�o. Lipa trochA�, bo zdaje siA�, A?e pod scenA� byli chA�tni do posmakowania moczu wokalisty hehehe. No tym razem chA�opaki wyciA�gnA�li gigantycznA� flachA� jakiejA� wA?dki i polewali ze sceny ludziom prosto do ryjA?w. Muzycznie Blood Duster mi siA� podoba, bo luzacki i imprezowy grind`n`roll wchodzi bardzo gA�adko, ale to, co sobA� kolesie reprezentujA� nie za bardzo mnie przekonuje. Zdecydowanie za duA?o tutaj jakiejA� dziwnej nonszalancji, gwiazdorki, braku szacunku do publiki. I akcje typu spychanie z zaskoczenia i z caA�ej siA�y dziewczyn ze sceny teA? robi maA�o pozytywne wraA?enie. Owe zA�e wraA?enie zatarA� trochA� numer, ktA?ry zespA?A� wykonaA� razem z Curbim i jego cA?rkami. Wokal przez caA�y numer trzymaA� jednA� z dziewczynek na rA�ce, oddawaA� jej mikrofon itp. Fajny gest w stronA� organizatora i oby w takA� stronA� zespA?A� podA�A?aA�, a nie trajektoriA� lotu kubka z moczem rzuconego w kierunku publiki;). PA?A?niej brazylijskie Ratos De Porao, czyli A?ywa legenda old-schoolowego, surowego hardcore/punk. CaA�kiem przyjemny i sympatyczny koncercik, choA� na kolana nie padA�em. Na hiszpaA�skie Machetazo bardzo siA� nastawiaA�em, szczegA?lnie po odwoA�anym ich wystA�pie na Gore Galore. Niestety, zawA?d niesamowity. Z powodu katastrofalnego brzmienia. DA?wiA�kowiec chyba zasA�abA� za konsoletA�, bo to, co usA�yszeliA�my z gA�oA�nikA?w to byA�a jednym sA�owem tragedia. Nieczytelne, rzA�A?A�ce, przerywajA�ce gitary, zero wokalu, kapota na maksa. Od poA�owy wystA�pu coA� tam zaczA�A�o siA� sukcesywnie poprawiaA�, ale to nie wystarczyA�o, aby uratowaA� caA�y koncert. Szkoda, bo widaA�, A?e panowie siA� starali- ruszali siA�, trzepali makA?wami, perkusista nieA?le godziA� grA� z wokalem, ale niestety wyszA�o jak wyszA�o.GrupA� Bufo sA�abo pamiA�tam i prawdA� mA?wiA�c juA? powoli miaA�em zbieraA� siA� do namiotu, ale postanowiA�em wytrwaA� do Crepitation. I dziA�kujA� za to swojej kobiecej intuicji, bo okazaA� siA� to jeden z najlepszych koncertA?w caA�ego Obscene. Kurde, zostaA�em po prostu zmiaA?dA?ony! Ultra brutalny, bujajA�cy, slamowaty death metal to byA�o coA�, czego brakowaA�o mi przez caA�y dzieA�. MegapotA�A?ne riffy, ropuchy, knury, dziki i niedA?wiedzie na wokalu oraz niesamowity luz i humor bijA�cy ze sceny. Brytole nie przejA�li siA� nawet tym, A?e dA?wiA�kowiec dalej miaA� problemy z koncentracjA� i w konsekwencji tego padA� prA�d w A�rodku ich koncertu. W przerwie nadal nieA?le odwalali, a banany nie schodziA�y im z ryjA?w hehe. WystA�p na szczA�A�cie zostaA� wznowiony i do koA�ca Crepitation trzymaA�o fason. To jednak jeszcze nie wszystko! Po zakoA�czeniu setu, panowie z tejA?e kapeli puA�cili z gA�oA�nikA?w AbbA� i zaczA�li wciA�gaA� ludzi na scenA�. Autentycznie padA�em na cyce, kiedy zobaczyA�em ok. 30 osA?b swobodnie taA�czA�cych na obscenowej scenie w rytmie hitA?w typu „Dancing Queen”. StojA�c z Noiserem i patrzA�c na to, co siA� wyrabia, nie wierzyliA�my wA�asnym oczom hehe. Kosmos totalny, dla takich chwil warto A?yA� hehe.
Czas na podsumowanie. Obscene Extreme to 3 dni niezapomnianych przeA?yA�, durnych akcji, niesamowicie przyjaznego klimatu, no i wystA�pA?w kapel, od ktA?rych mogA� popA�kaA� bA�benki. JeA�li kogoA� odstrasza nazwa, zdjA�cia z festu i ogA?lnie „ekstremalny i fekalny” profil imprezy, moA?e zmieni stosunek, jeA�li dowie siA�, A?e na terenie festu funkcjonuje nawet przedszkole! „Kinder Grinder” – to mnie najbardziej w tym wszystkim rozwaliA�o. DuA?y zielony namiot, gdzie pod opiekA� miA�ych paA� z obsA�ugi moA?na byA�o zostawiA� dziecko. Esencja caA�ej atmosfery Obscene – na scenie jakieA� pojebane wrzaski, wiA?ry lecA�, a nieopodal 5-latki ukA�adajA� grzecznie klocki czy puzzle w koszulkach z napisem „Little Grinder”. Miazga1000:) Pozdro dla kompanA?w podrA?A?y: Jokera, Hacka, Mesjasza (brudasa woodstockowego hehe), Maciaki oraz caA�ej zgraji napotkanych A�wirA?w! Do zoba za rok! :)


Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

NO COMMENTS

Leave a Reply