belgia

Belgijski Deconsecrate przygotowuje się do wydania nowej EP zatytułowanej „Resentment”. Wydawnictwo ukaże się latem dzięki Soaked in Torment Records, a kilka chwil temu zespół udostępnił numer z teledyskiem „Broken Down & Decimated”, który znajdzie się na wspomnianej EP.

Aborted się nie zmienia i nie jest to bynajmniej zarzut. Niektórzy nie powinni się zmieniać. W przypadku Belgów odchył od standardów, jakie udało im się wypracować mógłby oznaczać regres. ‘Termination Redux” to kolejny materiał, który nie pozostawia złudzeń, że ta kapela pozostaje w ścisłej czołówce, jeśli idzie o techniczny, nowoczesny death metal.

Mistrzowie w swoim fachu – tyle można powiedzieć o gościach, którzy wydali osiem niezwykle równych pełnych płyt, a w bonusie worek splitów i EPek w przeciągu blisko 20 lat działalności i nadal nie zwalniają tempa. Pracowitość przełożyła się na spójność, wszak od samego początku kolesie podają nam dojrzały, brutalny i świetnie brzmiący death metal. Znakiem charakterystycznym muzyki Aborted są pogmatwane, zawiłe riffy, poprzecinane flażoletami, nie dające się złapać w pułapkę przekombinowania. Techniczna nawałnica to niewymierna zasługa perkusisty, który rozpędza swój zestaw do imponujących prędkości zachowując przy tym maksymalną precyzję oraz finezyjnie mota struktury rytmiczne. Powiewu świeżości nadają jak zwykle, optymalne wobec tej stylistyki, melodyjne partie solowe, nierzadko podawane w oprawie atmosferycznego zwolnienia (utwór tytułowy), aby chwilę później wrócić do bezlitosnej młócki. Wokale Svena “Svencho” de Caluwe jak zwykle potężne, o mocno absorbującej dynamice. Jego styl jest też niezwykle wyrazisty, szczególnie gdy wchodzą wtórujące growlom skrzeki- ciężko pomylić wtedy jego manierę z kimkolwiek innym w gatunku.

Banan na ryju pojawił mi się kiedy z głośników poleciał ostatni numer z EP, który jest niczym innym jak nową wersją kawałka „The Holocaust Incarnate”, otwierającego drugi album Belgów „Engineering the Dead”, jednocześnie będącego jednym z moich pierwszych kontaktów z twórczością świrów z Flandrii. Uwielniam ten utwór i mimo, że nową odsłonę od oryginału nie odróżnia wiele, powrót na chwilę myślami do czasów szczenięcych wprawił mnie w bardzo dobry nastrój.

Mimo, że największą estymą darzę wczesne albumy tego zespołu, zdaję sobie sprawę, że w dużej części może być to zdeterminowane młodzieńczym sentymentem. Aborted jest w swojej twórczości na tyle spójne i konsekwentne, że niezależnie po którą z ich płyt sięgam, z przyjemnością zatapiam się w dźwiękową zawieruchę, z jakiej są znani. Takiego grzania nigdy za dużo.

 

RECENZJE

Nie od dziś wiadomo, że Calm The Fire i The Dead Goats to skupiny, które dobrze się dogadują. Nie dziwota, bo sympatyczne z nich...

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial