gore

Black metalowcy, czy tam nekrofolkowcy, ze śląskiej Furii oraz prawdziwi analni wojownicy z Nuclear Vomit będą reprezentować nasz kraj na tegorocznej, dwudziestej drugiej edycji festiwalu Brutal Assault. Impreza odbędzie się w dniach od 9 do 12 sierpnia, tradycyjnie w czeskim Jaromerze.

Do składu festiwalu doszły również takie zespołu jak: The Great Old Ones, Higher Power, Phurpa, Mercy Ties, Madder Mortem, Ultha,  Monolithe, Soen.

Więcej info na www.brutalassault.cz

 

Nigdy nie przepałem za grindem spod znaków gore’a, krwawego flaka ani analnego fistfucka. Zawsze przeważał (i dalej przewarza) u mnie przekaz polityczny w gc. W tej recenzji chcę was zaznajomić z jedną z płyt, które sprawiły że zaczałem szukać krwistych perełek gore grindu.

Pierwsza epka Roskopp datuje się na 2006 jednak kapela nie należy do szczególnie aktywnych jeśli chodzi o nowe wydawnictwa. Po drodze do czasów teraźniejszych przywalili tylko split z Agents of Abhorrence (też kozacki band, polecam sprawdzić) a w zeszłym roku zaatakowali z pełną mocą debiutanckim LP. Pewnie to i lepiej bo nie jestem maniakiem splitów a materiał jaki zebrali i podali na jednym wydawnictwie jest po prostu dojebany. Już spieszę z wyjaśnieniami dlaczego.

Po pierwsze brzmienie tego LP niszczy wszystko na swojej drodze, instrumenty i wokale brzmią bardzo selektywnie i klarownie a jednocześnie nie tracą tej core’owej żywiołowości i brudu który tak kochamy. Eksploatowane tempa są bardzo zróżnicowane co sprawia że LP wciąga i zachęca do licznych powrotów żeby wyłapać wszystkie smaczki.  Mimo że dominuje oczywiście ultra szybka jatka to mamy tu sporo mielenia średniej prędkości i kilka wyciskających mózg przez uszy zwolnień. Czy jest ich tyle i brzmią tak żę wrzuciłbym tą płytę do przegródki death/grind… nie, nie zrobiłbym tego jednak spotkałem się z taką kategoryzacją i jeśli death/grind to dla kogoś po prostu niesamowicie dobrze wyprodukowany grind (ala nowe Squash Bowels) to faktycznie pewnie w takich kategoriach rozpatrzy tą płytę. Jednak to podły i zdegenerowany grindcore niepodzielnie rządzi na tym LP i przy tym będę się upierał. Wokale są wielkim plusem ‘M,V,D&D’, wokalista nie opiera się tylko na jednym patencie ale eksploruje wszystko co najlepsze w gc. Mamy więc sporo flegmy, ujadania, kilka razy pojawiają się bulgoty z odpływu kanalizacyjnego, i przede wszystkim cała gama przedziwnych krzyków, jęków i skrzeków które pięknie podbiją chory klimat tej produkcji. Na całość płyty składają się dwadzieścia dwa kawałki o długościach oscylujących wokoł póltorej minuty, dla mnie jest to perfekcyjny czas trwania grindcore’owego LP. Ani za dużo, ani za mało, w sam raz żeby rozpierdolić sobie głowę.

Jeśli lubisz grindcore to nie ma się co zastanawiać, Roskopp ‘Mutilation, Voodoo, Deformity or Disease’ to jedna z najlepszych gc płyt ubiegłego roku, słuchaj, stompuj nóżką i machaj łbem do tego gorącego gówna!

RECENZJE

Nie od dziś wiadomo, że Calm The Fire i The Dead Goats to skupiny, które dobrze się dogadują. Nie dziwota, bo sympatyczne z nich...

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial