lublin

15 lipca w lubelskiej Galerii Labirynt przy ul. ks. J. Popiełuszki odbędzie się koncert benefitowy dla chorego na zaawansowaną formę boreliozy Kuby. Wystąpią na nim zespoły Przeciw, Lazy Class, Full Old School Bejbi, Max Cady i Prisoners By Choice.

 

Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/301128280341970/

 

Line-up wydarzenia:

 

PRZECIW

Jedna z najdłużej działających kapel w Lublinie (od 1994). Zespół będzie promować niedawną wydaną nową płytę „Korzenie”.

https://www.facebook.com/PrzeciwPunkRock/

LAZY CLASS

Street punk z Warszawy

https://www.facebook.com/lazyclassoi/

FULL OLD SCHOOL BEJBI

The Ramones,Dezerter, Siekiera… Wszystko w jednym.
Cover band Lubartów.

https://www.facebook.com/fulloldschool/

MAX CADY

Max Cady jest na wolności i wysyła pozdrowienia ze szklanych tulipanów.

https://maxcady.bandcamp.com/album/lazy-class-max-cady-split-lpś

PRISONERS BY CHOICE

Zamknięci w swoim własnym więzieniu jak Escobar w La Catedral. Słychać stamtąd odgłosy punk rock melancholii zabarwionej zimną falą.

https://prisonersbychoice.bandcamp.com/releases
WEJŚCIE – 20zł.

NA RZECZ KUBY MOŻNA RÓWNIEŻ ZŁOŻYĆ DAROWIZNĘ.

 

JAK PRZEKAZAĆ DAROWIZNĘ?

 

Należy dokonać przelewu bankowego (może być przelew internetowy) lub wpłaty na poczcie:

• nazwa odbiorcy:
Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym, Michała Kajki 80/82 lok. 1, 04-620 Warszawa
• numery rachunku odbiorcy: 62 1600 12860003 0031 8642 6001

Rachunek prowadzony przez: BGŻ BNP Paribas Bank Polska SA

W tytule wpłaty proszę podać nazwisko i numer członkowski nadany przez Fundację – Caban, 7910 (ten dopisek jest bardzo ważny).

JAK PRZEKAZAĆ 1%?

Wypełniajączeznanie PIT, podatnik musi obliczyć podatek należny wobec Urzędu Skarbowego.

W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP) należy:
• Wpisać numer KRS: 0000270809
• Obliczyć kwotę 1%
W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE (bardzo ważne!) należy:
• Wpisać nazwisko oraz numer członkowski nadany przez Fundację – Caban, 7910

JAK PRZEKAZAĆ SMS CHARYTATYWNY?

Należy wysłać SMS pod numer 75 165 o treści POMOC 7910 (bez nazwiska).

Koszt SMSa to 6,15 zł. brutto (kwota zawiera VAT), z czego 5 zł. stanowi darowizna na rzecz Podopiecznego. Zgodnie z Regulaminem subkonta Fundacja pobiera od darowizn opłatę w wysokości 3%.

JAK PRZEKAZAĆ DAROWIZNĘ W POSTACI PRZELEWU ZAGRANICZNEGO?

http://www.fundacjaavalon.pl/start/aktualnosci/dane_do_przelewow_walutowych_i_z_zagranicy.html

W tytule wpłaty proszę podać nazwisko i numer członkowski nadany przez Fundację – Caban, 7910 (ten dopisek jest bardzo ważny).

Black Palate to nowy zespół założony przez typów z Indication, One Day Rise czy Rearrange. Kapela opublikowała właśnie dwa numery, które znajdą się na debiutanckim CD. Materiał ujrzy niebawem światło dzienne za sprawą Mark My Words Records.

Wostok to nowa twarz na lubelskiej scenie, która przyatakowała kilka chwil temu swoim debiutanckim materiałem. Zespół muzycznie nawiązuje do bardzo słusznego kanonu grania, jakim jest jest miraż hardcore`a i metalu, rodzajowo mocno maczanym w crossoverze. Materiał, jaki zapodali Panowie bardzo trzyma poziom, więc pogawędzone o tym i tamtym zostało z gitarzystą tej hałastry – Szymonem.   

 

Zacznijmy może od małego rozeznania, jaka wygląda Wasza indywidualna historia muzyczna. Czy możecie mi przybliżyć garść faktów na temat tego, co robiliście zanim powstał Wostok? Z pewnością mieliście inne zespoły, a niektórzy z Was nawet aktualnie grają jednocześnie gdzieś indziej.

Giena – nasz frontman jest znany głównie z thrashowego R.O.D, w którym działa od 2009. Reszta składu grała od lat ‘90 w różnych zespołach, najwięcej kapel – metalowych, punk rockowych, a nawet hard-rockowych ? – „zaliczył” wtedy Sidor (perkusista), ale to już kompletna prehistoria. W późniejszym czasie nasze granie nie wychodziło poza salkę prób – brakowało nam wokalisty, który dobrze się wpasuje w naszą wizję. Przypadkowe spotkanie Sidora z Gieną w połowie 2014 było przełomem – sprawy nabrały tempa. Od tej pory tworzymy prawdziwy zespół, nie tylko razem gramy, ale jesteśmy po prostu grupą dobrych kolegów.

Wydaliście niedawno swój debiut. Czy jesteście zadowoleni z przyjęcia swojego pierwszego „dziecka”?

Płyta spotyka się z dobrym przyjęciem, pojawiło się kilka recenzji (m. in. u was), większość przychylnych, albo wręcz entuzjastycznych. Tylko jedna była mocno krytyczna i zarzucała nam niemal plagiat z Sodom i Metalliki (na szczęście z „Kill ‘Em All” – porównanie moim zdaniem zupełnie nie trafione, ale przynajmniej szlachetne :), od Sodom się absolutnie nie odżegnuję, ale do plagiatowania chyba daleko). Pozostałe ziny dobrze odczytywały nasze intencje – nie mamy zamiaru odkrywać nowych terenów w muzyce, chcemy grać muzykę dokładnie taką, jaka nas najbardziej bawi.

Jak długo powstawał materiał na debiutancką płytę? Kogo można uznać za głównego kompozytora muzyki i czy uważacie, że to co udało się uzyskać na tym materiale to obecne 100% Waszych możliwości?

Pomysły na kawałki są głównie moje, za wyjątkiem linii wokalu, które Giena wymyśla sam. W momencie, kiedy przyszedł do zespołu, mieliśmy sporo gotowego materiału, który w większości jednak poleciał do kosza (za wyjątkiem 3 kawałków, z których zachowaliśmy większość riffów). Wspólnie stwierdziliśmy, że nie pasują do ekspresji Gieny, jego wokal spowodował jakieś zmiany w mojej wyobraźni muzycznej i zacząłem grać trochę inaczej. Materiał wymyślał mi się sam. W ciągu roku mieliśmy już 11 ogranych na próbach numerów. Od strony technicznej to co nagraliśmy, to pod względem naszych umiejętności technicznych max. Nie jesteśmy wirtuozami i chyba nimi nie będziemy. Jedynie w przypadku wokalu myślę, że płyta nie oddaje w 100% możliwości Gieny, ale to wina tego, że rejestrowaliśmy wszystko sami i nie mieliśmy nawet profesjonalnego mikrofonu.

 Jak doszło do wydania przez Wschodnie Nagrania i czym właściwie jest ten podmiot? Czy ma on na koncie jakieś inne wydawnictwa?

Wschodnie Nagrania to na razie label – krzak :) Kiedy mieliśmy już zmiksowany i zmasterowany materiał, wahaliśmy się, czy jednak nie poszukać wydawcy. Nie chodziło o to, żeby ktoś wyłożył kasę na tłoczenie, ale mielibyśmy jakąś promocję, może jakieś fajne gigi udałoby się zorganizować dzięki kontaktom wydawcy. Jednak zwyciężyła niecierpliwość, żeby jak najszybciej mieć te płyty fizycznie i szybko się poddaliśmy w poszukiwaniach wydawcy. Więc Wschodnie Nagrania to nasz własny label :) Może coś kiedyś jeszcze wyda, kto wie :)

Jakie macie aspiracje związane z tym zespołem? Co musiałoby się stać, żebyście z całą pewnością mogli powiedzieć, że udało się zrobić znaczący krok do przodu? Jak zapatrujecie się na dalszą przyszłość zespołu?

Ja osobiście uznałbym za wielki sukces, gdybyśmy mieli więcej propozycji gigów, niż jesteśmy w stanie zagrać i gdyby na tych gigach była zawsze pełna sala. Większych aspiracji nie mamy, chodzi o dobrą zabawę.

Wasza muzyka to właściwie fuzja hardcore`a z metalem. Z którym z tych gatunków czujecie się bardziej związani i który wywiera na Was większy wpływ?

Mnie osobiście od wielu lat najbardziej interesuje to, co powstaje na styku tych dwóch gatunków. Moje podstawowe inspiracje to kapele takie jak Suicidal Tendencies, Agnostic Front czy Cro-Mags –idealne połączenie metalowego brzmienia i hardcorowo-punkowej dynamiki. Ale ogólnie słucham bardzo dużo różnej muzyki – dominuje u mnie ostatnio thrash (zarówno klasyczny – np. Sodom, Exodus, Testament, jak i cała nowa fala – Bonded By Blood, Warbringer, Lich King itd., ale w szczególności podoba mi się nowy crossover – Iron Reagan, Dr. Livingdead), hardcore – na Persistence Tour czułem się jak na koncercie życzeń, niemal wszystkie kapele mogę zaliczyć do ulubionych, bo bardzo lubię również melodyjny hardcore punk (ale taki prawdziwy, właśnie jak Ignite czy H2O, a nie jakieś pop-punkowy shit). Niedługo przyjeżdża Sick Of It All – to również dla mnie bardzo ważna kapela, będzie święto. Z HC koniecznie muszę wymienić jeszcze Sheer Terror i Slapshot. Do tego trochę okolic stonerowo – sludgowo – jakichś tam, różne Downy, COC, High On Fire, Mastodony, to też wszystko bardzo lubię, chociaż akurat pewnie nie przebija się to do tego, co tworzymy.
Jeśli chodzi o resztę zespołu, to myślę, że jest podobnie – pół na pół HC z metalem. Giena to fan kapel takich jak Terror, Sworn Enemy, ale też Agnostic Front i Sick Of It All. Sidor z kolei jak się uczepi jednej kapeli, to międli jedną płytę w kółko przez pół roku :) – kiedyś to była Gojira, ostatni rok to Pro-Pain.

Nie da się ukryć, że hardcore jest dość wtórnym odłamem muzyki. W czym jednak Waszym zdaniem tkwi jego największa siła i jak widzicie przyszłość tego gatunku?

Hehehe, pytanie zawiera sugestię :) (ale nie bezzasadną ;) – przyp. Kwiecio) Nie uważam, że hardcore jest wtórny. Hardcore zburzył na początku lat 90 scenę metalową w takim kształcie, w jakim wtedy była. Skończyła się dominacja thrashu, pojawiła się Pantera, która do metalu wprowadziła niespotykaną wcześniej ekspresję. Niekoniecznie miało to dobre skutki, bo naśladowcy byli dużo gorsi. No i niestety w dalszej perspektywie groove metal, który się pojawił przez silne oddziaływanie hardcore’a na metal, przyczynił się do powstania nu-metalu. Wspominam o tym tylko po to, żeby podkreślić znaczenie hardcore’a i jego siłę oddziaływania. A ta siła brała się i nadal bierze się ze szczerości tej muzyki, prostoty, wyjątkowej ekspresji. Do tego siłą hardcore’a jako postawy, nie gatunku muzycznego, jest rola przyjaźni, ważne jest trzymanie się razem, lojalność, praca nad sobą, wiara w swoje możliwości. Myślę, że zawsze znajdą się ludzie, dla których to są bliskie wartości. A jaka jest przyszłość tego gatunku? Nie wiem. Wydaje mi się, że akurat w Polsce środowisko HC jest mocno hermetyczne, bardzo upolitycznione i to może wpływać na postrzeganie i rozwój sceny HC.

Czy jesteście zadowoleni ze swojego dotychczasowego dorobku koncertowego? Zdarzyły się jakieś wyjątkowo dobre lub z drugiej strony zjebane sztuki, czy raczej na razie wszystko na podobnym poziomie?

Na pewno nie zapomnimy debiutu na Thrash Attacku nr 8 w Lublinie. Byliśmy zaskoczeni zarówno frekwencją, jak i bardzo dobrym przyjęciem. Zabawa była przednia. Miałem nadzieję, że tak to będzie wyglądało zawsze, ale już kolejny gig – w Kraśniku – ostudził nieco zapał. W zasadzie gdyby nie znajomi, którzy przyjechali z nami i chłopaki z innych kapel, to gralibyśmy dla pustej sali. Na szczęście kolejne występy były już wyrównane, za każdym razem było dla kogo grać i ludzie się dobrze bawili. Oby tak było dalej, bo granie dla ludzi to coś, co nam daje największą satysfakcję.

Domyślam się, że za nadaniem takiej nazwy kapeli musi stać jakaś zabawna historia. Kto był pomysłodawcą tego, żeby zespół ochrzcić nazwą radzieckiego statku kosmicznego i w jakich okolicznościach się to stało?

Pewnego dnia zadzwonił do mnie Giena i mówi, że wymyślił nazwę dla zespołu – Wostok. Od razu pomyślałem – ale zajebiście! Wostok znaczy po rusku po prostu wschód. Giena pochodzi z Ukrainy – wschód. Wszyscy mieszkamy w Lublinie, a więc znowu wschód. A poza tym Polska to też dla większości Europy wschód. Nazwa nie pochodzi więc ani od statku kosmicznego, ani od ruskich zegarków (jak niektórzy kojarzą) :)

Czy postać, którą możemy zobaczyć na okładce Waszej płyty ma jakieś szczególne znaczenie symboliczne?

Autorem okładki jest Marcin Studziński, który zresztą projektował okładki dla wielu zespołów z Lubelszczyzny. Poprosiłem go, żeby po prostu narysował coś, co będzie dobrze nawiązywać do muzyki i tekstów. Kiedy zobaczyłem ten rysunek, od razu wiedziałem, że to jest to. Człowiek – dąży do władzy i pieniędzy za każdą cenę, kosztem nawet absolutnego zniszczenia. To nic, że zostały zgliszcza, ale cel jest osiągnięty. Wydawałoby się, że nie warto, nawet nie ma czym oddychać – ale widać, że jest on zadowolony. Świetnie oddaje to ducha wielu tekstów, które napisał Giena – dotyczą one często manipulacji, wojny, terroryzmu, strachu.

Nie jesteście już młodymi gośćmi i z pewnością pamiętacie dość odległe czasy. Jak odnajdujecie się w obecnej rzeczywistości i czy dostrzegacie różnice pokoleniowe wśród współczesnych odbiorców ciężkiej muzyki? Jeśli tak, to pod jakim kątem?

Trudne pytanie o te „różnice pokoleniowe”. Nie czuje się tego na koncertach, ludzie bawią się razem. Natomiast są oczywiście istotne różnice. Jest nas – mam tu na myśli wszystkich – i metalowców, i punkowców, i hardcorowców – mniej, niż np. w połowie lat ’90. I to jest słabe. Metal, hardcore, punk były kiedyś obecne w MTV i to wcale nie oznaczało jakiegoś zeszmacenia – nie do pomyślenia dzisiaj. Dzisiaj to całkowicie nisza. Mam wrażenie, że w Polsce najpopularniejsze zespoły metalowe nie zbliżają się popularnością do hip-hopowego średniaka. Kiedy miałem kilkanaście lat, na osiedlu ludzi utożsamiających się z subkulturami było chyba więcej niż „normalsów”. Jak jest teraz, to widać. Okuninka latem (to takie znane jezioro na Lubelszczyźnie) przypominała Jarocin. Teraz obowiązuje tam dyskotekowy szyk.

Zatem ilościowo zmieniło się na minus. Ale jakościowo na plus. Jest wzajemny szacunek na koncertach, ludzie bawią się, nie ma tyle agresji co kiedyś. Muzycznie nie odstajemy od tzw. Zachodu, jak to było wtedy – od razu się poznawało, że gra polski zespół, choćby po charakterystycznym „polsoundzie”. Zespoły grają lepiej, kiedyś w punkowych kapelach nie liczyło się ani brzmienie, ani technika. A teraz w punkowych kapelach gra się równo i ciekawie, jakość produkcji często nie odstaje od mainstreamu. Metalowcy zawsze przywiązywali uwagę do techniki i brzmienia, ale tutaj też widać, a raczej słychać, jak się to na plus pozmieniało. Oczywiście przyczynił się do tego rozwój wszelkich narzędzi elektronicznych – oprogramowanie i sprzęt, które spowodowały możliwość samodzielnego nagrywania, przez to wielu ludzi stało się świetnymi fachowcami w tej „działce”, Internet, dzięki któremu łatwiej się uczyć grać na instrumentach itd.

Jak oceniacie perspektywy dla zespołów stawiających w Polsce swoje pierwsze muzyczne kroki? Czy możliwości różnią się Waszym zdaniem w zależności od regionu i jak w tym aspekcie wypada w Waszych oczach nasza Polska B?

Mimo tego, że jak już rozmawialiśmy, nie jesteśmy młodzikami (no, może Giena, który jest parę ładnych lat młodszy, ale też już zdecydowanie nie zalicza się do nastolatków), sami jesteśmy w podobnej pozycji jak ci, którzy założyli szkolny zespół i próbują coś zdziałać. Z jednej strony jest Internet, który bardzo ułatwia promocję, a w zasadzie stał się głównym narzędziem promocji, więc niby jest łatwo. Z drugiej, zespołów, i to dobrych, jest cała masa. Ciężko się wyróżnić, żeby to akurat ciebie chciał ktoś posłuchać. Do tego działamy w niszy, ciężkie granie nie jest na fali, ale czasem myślę – spokojnie, karta jeszcze się odwróci.

Co do różnic regionalnych – różnice są, ale chyba nie pokrywają się z tradycyjnym podziałem na Polskę A i B. Trzeba by w ogóle wyłączyć Warszawę, gdzie regularnie bywają wielkie, światowe zespoły i wydaje mi się, że dla tamtejszej publiki nie jest atrakcją pójść na gig lokalnej, podziemnej kapeli. Podobnie może być w Krakowie czy Wrocławiu. Paradoksalnie u nas „na prowincji” jest lepiej – w Lublinie czy Chełmie łatwiej o dobrą frekwencję na gigu. Gorzej z dobrym miejscem na koncert, ale to już inna historia.

Które z regionalnych, okołolubelskich kapel funkcjonujących w klimatach hc/metal postrzegacie jako najbardziej znaczące?

Czujemy się częścią lokalnej sceny, ciężko nam wyróżniać kolegów, możemy być nieobiektywni. Przede wszystkim muszę tu wspomnieć ziomków z R.O.D, którzy nie dość, że prezentują bardzo wysoki poziom w bezkompromisowym, brutalnym thrashu (niedługo wypuszczają drugą płytę), to zbudowali silne środowisko metalowego podziemia (na tym polu udziela się głównie Szlucher), organizując cykliczną imprezę pod szyldem Thrash Attack. Jak burza idą koledzy z Nuclear Holocaust, podbijając Polskę i zagranicę swoimi piwniczno – punkowo – thrashowymi przebojami. Bardzo ważnym ośrodkiem metalowego podziemia w naszym regionie jest też Chełm, gdzie wokół Parricide działa bardzo prężne środowisko, jest dużo fajnych kapel i sporo się dzieje.

Z klimatów hardcorowych świetnymi kapelami są (były) Desperate Times i Indication, ale piszę to wyłącznie na podstawie nagrań, bo nie widziałem ich na żywo. Obie kapele mocno inspirowane Integrity, z tym że w DT równie mocno, jeśli nie bardziej pobrzmiewa Cro-Mags.

Czy podjęliście już jakieś działania pod kątem następnego materiału?

Spokojnie, pierwsza płyta wyszła w listopadzie, na razie chcemy trochę materiał pograć na żywo. Ale oczywiście pojawiają się nowe pomysły.

Czy Wostok ma jakieś szczególne plany na 2016 rok?

Żadnych szczególnych planów. Chcielibyśmy zagrać kilka fajnych koncertów, jesteśmy otwarci na propozycje.

Dzięki wielkie za Wasz czas. Pozdrawiam i do zobaczyska gdzieś na rejonie. Ostatnie słowa należą do Was.

Korzystając z okazji zachęcamy do sprawdzenia naszego materiału na bandcampie (http://wostok.bandcamp.com/album/wostok-cd), w razie czego CD można kupić w Spook Records, Selfmadegod Records i Fat Ass Records). No i zapraszamy na nasze występy. Najbliższy w Łodzi, na In Your Face #3: http://www.facebook.com/events/1496613640641364/).

Jedną z płyt, jakie ostatnio dotarły pod moje strzechy jest debiutancki materiał lubelskiego zespołu Wostok. Bez większych rozkmin można uznać tę płytę za jak najbardziej udany start tej formacji, której notabene nie tworzą jakieś młode żółtodzioby, a kolesie mający już doświadczenie z podobnym graniem. Grupa wykonuje dźwięki z pogranicza hardcore/punk/thrash, gdzie takie nazwy jak DRI, Suicidal Tendencies czy Municipal Waste mogą stanowić punkt odniesienia.

Muzyka Wostok nie jest ani specjalnie wymyślna, ani wielce wyrafinowana, ale zawiera wszystko, czego fani takich klimatów potrzebują do szczęścia. Całość jest zagrana z odpowiednim, łatwostrawnym feelingiem, a także wystarczającym ładunkiem agresji. Rytmicznie wszystko gra jak należy i mimo dominujących temp o umiarkowanej prędkości, muzycy zadbali też o niemałą ilość urozmaicających struktury zwolnień, przyspieszeń oraz załamań. Nie brakuje również fajnych ozdobników w postaci różnego rodzaju partii solowych o oldschoolowej specyfice, a także dyskretnego wplatania w riffy chwytliwej melodyki. Uwagę zwraca też wściekły, chropowaty wokal, trochę zbyt słabo uwypulony przez produkcję i o nie do końca zrozumiałej artykulacji, ale nie jest to mankament znacząco wpływający na odbiór całości. Na plus polskojęzyczne, bezceremonialne liryki. Brzmieniowo materiał nie jest powalający na kolana, ale garażu też nie ma- ot dość konwencjonalnie, co pewnie też zadziałało na korzyść naturalności krążka, który ogólnie sprawia wrażenie niewymuszonego i nagranego bez ciśnień.

Reasumując, bardzo fajnie się tego słucha, a i na koncertach z tego co słyszałem Panowie wypadają jak najbardziej korzystnie.

Wostok na FB: http://www.facebook.com/wostok.lublin/

Przez zgliszcza świątyń życia, przez człowieczeństwa brzask. W stronę zaćmienia i ku totalnej pustce. Najbardziej ekstremalne koncertowe wydarzenie tej jesieni przetoczy się w październiku przez pięć polskich miast. Infernal War, Outre oraz Morthus, pod wspólnym sztandarem Eaters of Hope, wbiją w martwą ziemię Lublin, Warszawę, Katowice, Wrocław i Poznań.

14 października – Lublin, Graffiti – https://www.facebook.com/events/868919743156387/
15 października – Warszawa, Progresja – https://www.facebook.com/events/1688203418067683/
16 października – Katowice, Prokultura – https://www.facebook.com/events/855405034551367/
17 października – Wrocław, Liverpool – https://www.facebook.com/events/383454408531486/
18 października – Poznań, U Bazyla – https://www.facebook.com/events/409401749259271/

Still going nowhere, but still going strong

Bilety w cenach 40 zł w przedsprzedaży oraz 50 zł w dniu koncertu (przedsprzedaż od 07.09. w klubach, dobrych sklepach muzycznych oraz na http://lhs-booking.8merch.com).

Infernal War – nazwa, bez której nie sposób wyobrazić sobie polski Black Metal w XXI w. Zespół od samego początku skrupulatnie pielęgnujący w sobie nienawiść i z nieludzką precyzją wyrażający ją poprzez muzykę. Wydany w tym roku album Axiom to potwierdzenie niepodzielnej dominacji rodzimą ekstremą, a jednocześnie najbardziej świadomy z dotychczasowych kroków w najczarniejszą ze wszystkich czerni. Znakomicie przyjęty na całym świecie następca Redesekration to manifest obojętności w stosunku do rodzaju ludzkiego, który już dawno sam sprowadził się do najniższego wspólnego mianownika. Negatywizm, otchłań i nicość uświęcona. Hosanna, hosanna, hosanna w Piekle!

Outre – Od ciekawie zapowiadającego się projektu, aż po jeden z najwyżej ocenianych blackmetalowych debiutów ostatnich lat. Mimo krótkiego stażu Outre, album Ghost Chants wykazuje głęboką więź z gatunkiem – pisał o pierwszej płycie krakowskiego kwintetu portal Heavymetaltribune.com. I nie można tym słowom zarzucić cienia przesady. Prezentując współczesne, dysharmoniczne oblicze black metalu, Outre wznosi swoje dźwiękowe modły z pełną świadomością jego wieloletniej tradycji. Trans, psychotyczny klimat, charyzma i rozmach – dzięki tym cechom zespół wyprzedza wiele innych o kilka długości i już teraz przyciąga zainteresowanie takich imprez jak In Flammen Open Air czy Brutal Assault.

Morthus – Materiały takie jak zeszłoroczna EP’ka The Abyss mazowieckiego Morthus są żywym dowodem na to, że polskie podziemie wciąż potrafi dawać plugawe owoce. Działający od niespełna trzech lat deathmetalowy kwartet kreuje swoje brzmienie w oparciu o wzorce takie jak Morbid Angel, Dissection, Unleashed oraz Deströyer 666 i dowodził swego potencjału u boku m.in. Voidhanger, Nomad czy Bloodthirst. Październikowe koncerty będą przedsmakiem pełnowymiarowego wydawnictwa, które ma ukazać moc niszczenia Morthus w całej okazałości

Eaters of Hope

Lubelski Ulcer kończy produkcję kolejnego albumu, And so is Black. Następca Grant us Death z 2013 roku ukaże się już wkrótce nakładem Arachnophobia Records.

Ścieżki zostały zarejestrowane w Roslyn Studio, płyta obecnie jest miksowana przez Marcina Rybickiego w poznańskim studio Left Hand Sounds (m.in. Bloodthirst i In Twilight’s Embrace).

Lucass (gitara): bardziej zróżnicowany i mniej oczywisty niż debiut, ale fani oldschoolowego grania bez problemu usłyszą inspiracje. Album napisany i nagrany w naturalny dla nas sposób, w oparciu o to co kochamy czyli klasyczny metal śmierci. Ni mniej ni więcej, nieskrywany hołd dla Autopsy i Dismember i klimatu lat dziewięćdziesiątych.

Za okładkę And so is Black odpowiada Mentalporn.com, zaś twórcą layoutu jest Kontamination Design.

Więcej informacji wkrótce. Poniżej utwór z ostatniej wydanej płyty Lublinian:

Rzeszowski Banisher (technical/experimental death metal) wraz z lubelskim black metalowym zespołem Abusiveness w maju wyruszą na krótką trasę koncertową podczas której zagrają pięć koncertów. Sztuki będzie rozpoczynał Deivos, który 15 lutego wydał nowy krążek zatytułowany Theodicy.

Plan trasy koncertowej:
15.05.2015 – Rzeszów, Klub Vinyl
16.05.2015 – Lublin, Klub Graffiti
29.05.2015 – Częstochowa, Galeria Teatr from Poland
30.05.2015 – Wrocław, Ciemna Strona Miasta
31.05.2015 – Poznań, Klub u Bazyla

Bilety w cenie 20 zł w przedsprzedaży (kub bilet) oraz 30 zł w dniu koncertu.


Banisher maj 2015 tour (2)

Black/death metalowa grupa Pandemonium oraz śmierć metalowy Ogotay z Gdańska połączą siły i wyruszą na wspólną trasę koncertową. Dzisiaj poznaliśmy kolejne szczegóły:

06.03.2015 – Płock, Rock 69 (+Ragahammer)
07.03.2015 – Szczytno, Pub Piwnica (+Butelka, +Ragahammer)
13.03.2015 – Warszawa, Klub Harenda (+Exmortum)
14.03.2015 – Łódź, Luka (+Exmortum)
20.03.2015 – Częstochowa, Teatr From Poland (+Exmortum)
21.03.2015 – Rzeszów, Vinyl (+Exmortum)
27.03.2015 – Kętrzyn, City Klub (+Ragahammer)
28.03.2015 – Lublin, Lublin Tattoo Konwent (+Ragahammer)
24.04.2015 – Wrocław, Liverpool
25.04.2015 – Zabrze, CK Wiatrak

Bilety w cenach 25 zł w przedsprzedaży oraz 30 zł w dniu koncertu.

Pandemonium Ogotay Anti God 2015

RECENZJE

Nie od dziś wiadomo, że Calm The Fire i The Dead Goats to skupiny, które dobrze się dogadują. Nie dziwota, bo sympatyczne z nich...

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial