metal

Tym razem gratka dla fanów ciężkiego i nietuzinkowego grania, coś dla osób, które przy słuchaniu Chelsea Wolfe odpływają do innego wymiaru, a przy muzyce Lifelovera robią sobie poranną kawę. Oczywiście czarną.

Najbliższy piątkowy wieczór w poznańskim klubie u Bazyla umili nam amerykański zespół Deafheaven, który z pewnością zapewni nam nieziemsko eteryczny klimat, a na rozgrzewkę na scenie zobaczymy kapelę Inter Arma, również godną zobaczenia na żywo.

Taką przyjemność zawdzięczamy oczywiście P.W. Events, jest to wydarzenie totalnie must see!

Rozkład jazdy:
18:30 – otwarcie klubu
19:30 – Inter Arma
20:30 – Deafheaven

Bilety:
79https://pwevents.pl/bilety/deafheaven/622/142
84 – Biletomat, eBilet, Eventim, Ticketmaster, Ticketclub, CIM, Rock Long Luck
89 – w dniu koncertu

https://www.facebook.com/events/2085013388446047/

Techniczni death metalowcy z Bay Area, Rings of Saturn opublikowali nowe video do kawałka „Inadequate”. Pochodzi on z nadchodzącego albumu grupy „Ultu Ulla”, który ukaże się 28 lipca dzięki Nuclear Blast.

Krośnieński zespół Moshmachine udostępnił pełny streaming swojego debiutu zatytułowanego „Tożsamość”. Ukaże się on dzięki Gia Records 12 grudnia. Dostępny jest też pre-order płyty w wersji fizycznej. Można ją zamawiać przez fanpage zespołu: https://www.facebook.com/moshmachinePL/
01. Intro + Plan
02. Moshmachine
03. W Imię Boga
04. Nadejdzie Czas
05. Obietnica
06. Czy Mogło By… (feat. Vogg) (cover Dobbs)
07. Ecce Homo

Lamb Of God wypuściło nowy numer zatytułowany „Culling”, który pochodzi z nadchodzącej nowej EP zespołu zatytułowanej „The Duke”. Ukaże się ona w najbliższy piątek 18 listopada.

Tytułowy utwór EP został zainspirowany fanem zespołu, Waynem Fordem, z którym przyjaźnił się frontman formacji Randy Blythe. Ford walczył z białaczką, ale zmarł w 2015.

 

Black Palate to nowy zespół założony przez typów z Indication, One Day Rise czy Rearrange. Kapela opublikowała właśnie dwa numery, które znajdą się na debiutanckim CD. Materiał ujrzy niebawem światło dzienne za sprawą Mark My Words Records.

Jakiś czas temu dostałem paczuchę od Cursed Records, przesłuchując sobie pobieżnie materiały z ich katalogu. Moją uwagę przykuł między innymi zespół Groteskh uprawiający ogólnie rzecz ujmując black metal z klimatycznymi naleciałościami. Znaczy to tyle co: a) nie będzie to granie na jedno kopyto; b)będzie to mocno nawiedzone i wściekłe granie; c) po przesłuchaniu tego krążka będziecie w bardzo destruktywnym nastroju. Zawierucha rozpoczyna się już od pierwszego kawałka, w którym niewiele jest miejsca na oddech, czuć za to wpływy takich hord jak Mayhem czy Marduk, generalnie panowie okładają słuchacza po ryju bezlitośnie i z odpowiednim dla stylistyki zacięciem. W drugim numerze zerkają bardziej w stronę doomu, nie brakuje nawet niepokojącej deklamacji na początku. Także śmierdzi trupem na całego, ale w jakiś taki nawet przyjemny sposób. Cóż to znaczy? Ano to, że mimo nawałnicy dźwięków zadbano o przejrzystą produkcję, która nadaje jeszcze większej złowrogiej aury „Code: END”. Wrażenie osaczenia przez kosiarza gwarantowane szczególnie podczas nocnego obcowania z tym materiałem.

Jak już wcześniej wspominałem nie jest to granie monotonne i sprowadzające się do prostego łupania choć kilka kompozycji bym chętnie skrócił o minutkę lub dwie, przyznam, że troszkę się zacząłem męczyć w okolicy środka albumu, ale nie wątpię, że prawdziwi blackowi maniacy łykną ten krążek bez popitki. Bo zimnej, złej do szpiku kości muzyki jest tu co niemiara, rzekłbym nawet, że odrobinę za dużo. Ale warto się z tym piekielnym wyziewem zapoznać, szczególnie jeśli krążki starej blackowej gwardii ma się zjechane na kaseciakach na maksa, a nowe propozycje wyjadaczy nie do końca spełniają oczekiwania. Groteskh prochu na nowo nie wynajduje, ale paru maniakom BM ciśnienie na pewno podniesie.

Yliaster – to projekt czy zespół?

W tej formie – projekt. Zespół się tworzy. Jakiś czas temu zaczęliśmy próby, żeby pod koniec roku zagrać już na żywo.

Skąd pomysł na nazwę? Czy coś się za nią kryje?

Pomysł na nazwę sięga pierwotnej wersji tekstów. Napisałem je dwukrotnie. Początkowo miał być to koncept album oparty na alchemicznym opus magnum. Stąd też nazwa. Słowo Yliaster stworzone zostało przez renesansowego lekarza i alchemika – Paracelsusa. Powstało przez połączenie słów ‚hyle’ i ‚astrum’, czyli odpowiednio, z greki – materia i z łaciny – gwiazda. Niestety po usunięciu jednej piosenki z końcowej wersji płyty i zmianie kolejności, koncept album w tej formie przestał być możliwy. Postanowiłem więc napisać nowe teksty. Tym razem od siebie niezależne.

Jakie zespoły są Twoją główną inspiracją przy tworzeniu muzyki?

Przy tworzeniu muzyki na debiutancką płytę inspirowałem się głównie zespołami takimi jak – Gojira, Behemoth, Mastodon i Watain.
W tym momencie najczęściej słucham nowej płyty Chelsea Wolfe, Emperor oraz solowych płyt Ihsahn’a, norweskiego Shining, nowego Ghost’a, ostatniej Vesanii, Tribulation, Tool, muzyki klasycznej, a także wielu soundtrack’ów. Ostatnio – z Mad Maxa, autorstwa Tom’a Holkenborg’a. Często wracam też do Dead Kennedys i Misfits.

Zarówno wokal jak i partie gitar nagrałeś sam. Masz za Sobą muzyczną edukcję czy jesteś samoukiem, któremu ujawnił się muzyczny talent?

Jestem samoukiem.

Zdradź szczegóły na jakim sprzęcie grywasz i czy używałeś czegoś dodatkowego podczas pracy w studio?

Używam gitary Jackson Randy Rhoads i wzmacniacza Evh 5150 III. Zarejestrowaliśmy po dwa ślady gitarowe na stronę. Pierwszy z nich to właśnie ten zestaw. Drugi to Jackson podłączony do Engl Road 50w z ominięciem preampu i wpiętą kostką Helldrive. Jeśli chodzi o bas, to użyliśmy gitary B.C. Rich Bernardo. Brzmienie dokręciliśmy używając przesteru Mxr oraz Darkglass’a B7k.

Za zestawem perkusyjnym zasiadł Daray (Dimmu Borgir, Vesania, ex-Vader). Jak Ci się udało namówić na współpracę?

Zadzwoniłem, porozmawialiśmy o projekcie, wysłałem muzykę i Darek zgodził się na współpracę.

Czy miałeś już przygotowane partie bębnów przed nagrywaniem w studio i tylko je zarejestrował czy Daray przygotował całość od zera?

Miałem przygotowane na potrzeby wersji demo utworów. Darek brał je pod uwagę, kilka fragmentów zostało, jednak większość napisał od zera

Na facebookowym profilu udostępniłeś jedynie zapowiedź debiutanckiego albumu. Jaki gatunek muzyczny możnaby przypisać do Yliaster? Bo sam teaser nie jest wystarczający aby móc to zaszufladkować.

Nigdy nie chciałem, żeby moją muzykę dało się łatwo ‚’zaszufladkować’’. Nie jestem zwolennikiem nadmiernego zastanawiania się nad muzycznymi podgatunkami. Interesuje mnie tylko to, czy dany utwór mi się podoba, czy też nie. Tak do tego podchodzę. Nie jestem w stanie jednogłośnie stwierdzić. Wystarczy powiedzieć, że jest to metal. Suma wyżej wymienionych inspiracji, a także moje spojrzenie na ten gatunek.

Kiedy możemy się spodziewać całego utworu do przesłuchania w sieci?

W październiku albo w listopadzie.

Gdzie dokonałeś rejestracji materiału bo finalne brzmienie uzyskałeś w Heinrich House.

Partie perkusji i gitar nagrane zostały w Sound Division Studio. Natomiast bas i wokale w Heinrich House.

Jak wspominasz współpracę z Heinrichem?

Wspominam ją doskonale. Wiele się od niego nauczyłem i bardzo mi pomógł. Cieszę się, że na siebie trafiliśmy. Dużo czasu spędziliśmy razem nad brzmieniem płyty, a później miksem. Znaleźliśmy złoty środek i zarówno ja, jak i on jesteśmy w 100% zadowoleni z rezultatu.

Materiał gotowy, a więc obecnie szukasz wydawcy ?

Tak, teraz szukam wydawcy.

Czy są wstępne plany kiedy miałaby się ukazać płyta?

Chciałbym, żeby stało się to przed końcem roku.

Dzięki za wywiad, z niecierpliwością czekam na premierowy kawałek!

Ten album jest cholernie ciężko opisać jakimikolwiek słowami. Cokolwiek tutaj przeczytacie nie będzie się co prawda jakoś specjalnie mijać z prawdą, ale mam wrażenie, że cokolwiek bym naskrobał, to będzie zbyt niedokładne i płytkie. Określenie propozycji muzycznej Dystopia Nå jako eksperymentalnego, awangardowego i „post-każdego-gatunku-po trochu” muzycznego tygla to chyba najbezpieczniejsza definicja „Dweller on the Threshold”. Zapewne nieraz słuchaliście słabych, nieprzystających do siebie mieszanek progresywnego kombinowania ścigającego się z black metalem, post-metalem czy inną ekstremą. Zwykle z takich połączeń wychodzą niestrawne potworki przepełnione pompatycznymi kompozycjami dla nikogo. Tymczasem, na tym fenomenalnym (to bardzo mocne słowo, ja wiem) albumie łączą się inspiracje grupami takimi jak Pink Floyd, Dream Theater, Opeth, Tool czy Ulver z domieszką blackowego i deathowego szaleństwa. Momentami kompozycje są tak schizofreniczne, że aż ciężko mi uwierzyć, że te ultra wściekłe motywy nagrali Ci sami ludzie, którzy chwilę temu tkali przeuroczą melodię w obrębie jednej kompozycji.

Odkąd zacząłem pisać dla Louda to w prawie każdej recenzji podkreślam, że trafiam na albumy przeznaczone dla osobników o bipolarnych gustach muzycznych. Dawno nie słuchałem utworów trwających po osiem czy dziewięć minut, które byłby tak pełne jakiegoś podskórnego napięcia i strachu, złości i smutku, z powplatanymi tak pięknymi progresywnymi solówkami, melodiami czy po prostu dramaturgią. Black metal jest tu jedynie punktem wyjścia, mimo, że panowie są rodowitymi Norwegami, to o tego typu eksperyment prędzej bym posądził jakichś pokręconych Francuzów. Nie do końca jestem w stanie stwierdzić, czy jest to nowe spojrzenie na blackową estetykę, czy może jednak na progresywną bo granice tych dwóch stylistyk są tu płynnie pozacierane. I z tego się bardzo cieszę, bo gdzieś tak przy trzecim, czwartym przesłuchaniu idzie ten materiał jako tako ogarnąć jako całość, a im dłużej będziecie z nim obcować tym bardziej się zachwycicie tym dźwiękowym kosmosem na pograniczu koszmaru i spacerowania po łące (serio, sielankowość niektórych motywów jest bardzo zwodnicza). Do tego dochodzi jeszcze znakomita, dynamiczna i głęboka produkcja (perkusja to absolutne mistrzostwo, momentami jest mocno toolowo) i macie przed sobą obraz jednego z najlepszych krążków z muzyką dla wymagającego słuchacza jaki się ukazał w tym roku. I pomyśleć, że gdybym się nie załapał do redakcji Louda to prawdopodobnie nigdy bym o nim nie usłyszał. Absolutna perełka, o której i tak pewnie dowiedzą się nieliczni, ale może to i dobrze, bo przynajmniej grupie nie grozi moda na nią, tak jak na, powiedzmy, Deafheaven czy Wolves In The Throne Room. Polecam, polecam, po stokroć polecam!

Dystopia Nå na Facebooku: https://www.facebook.com/dystopianaa?fref=ts

Avantgarde Music na Facebooku: https://www.facebook.com/avantgardemusiclabel?fref=ts

Symfoniczny  melodyjny death metal. Są tacy, których przechodzą nieprzyjemne ciarki kiedy słyszą takie określenie. Bo to jednak jest muzyka, która prędzej podejdzie maniakom progresywnych struktur, w przypadku Enthring nawet gotyku. Ci wychowani na Dismember, Deicide, Asphyx czy Autopsy nawet nie spluną na te trzy kawałki bo będzie im szkoda śliny. Za to bez trudu łykną taką estetykę zwolennicy Amon Amarth, Children of Bodom, czy innego Dimmu Borgir. Szarżujące riffy, perkusyjna pogoń, umiarkowanie groźny growling i rzecz jasna orkiestracje tworzące tło na tych trzech numerów tworzą „The Art of Chaos”. Daleko temu co prawda do finezji  i wściekłości takiego Fleshgod Apocalypse, ale ogólnie kawałki bardzo dają radę i za trzecim razem powinniście już sobie je śmiało nucić pod nosem. Biorąc pod uwagę, że takie kapele jak In Flames czy nawet Soilwork są już całkiem dalekie od melo-deathu to myślę, że Enthring jak najbardziej można dać szansę jeśli się lubi wymienione przeze mnie wcześniej bandy. Te trzy kawałki to całkiem zjadliwa wizytówka zespołu przecież nieznanego w szerszych kręgach. Nie zdziwi mnie za to specjalnie jeśli pełny krążek będzie już wydany pod szyldem, no powiedzmy, Napalm czy nawet Nuclear Blast. Bo potencjał jest, sensowna muzyka też jest, a zwolenników tego typu grania jak najbardziej nie brakuje. Przyznam, że jak się płyteczka skończyła to miałem ochoty posłuchać jeszcze. Czekam więc na więcej, skoro teraz wydają EP, to pełny materiał powinien ukazać się już całkiem niedługo.

RECENZJE

Ratrace to nazwa, która zapewne obiła się o uszy niejednemu zwolennikowi rodzimego hardcore/punka. Kapela wydaje się być dość aktywna koncertowo, a i wydawniczo od...
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial