Trauma „Invisible Reality” + Promo 1991 [Reedycja 2016]


Trochę dziwi mnie fakt, że zespół, który po 25 latach działalności i z bardzo przyzwoitym dorobkiem wydawniczym, wciąż chyba pozostaje w cieniu i nie przebił się za bardzo ze swoją muzyką. W mojej ocenie na pewno na to zasłużył. Ciężko mi w tym momencie oceniać przyczyny tego stanu rzeczy czy poziom rozpoznawalności tej formacji, ale mając na uwadze takie ciosy jak „Comedy Is Over”, a szczególnie „Suffocated In Slumber”, kapela ta miała na pewno potencjał, żeby zaistnieć szerzej.

Wspomniane powyżej wczesne materiały zespołu rodem z Elbląga kupowały mnie od pierwszych dźwięków, ale nigdy nie poświęciłem szczególnej uwagi pierwszej z kolei pozycji dyskografii Traumy, jaką jest demo zatytułowane „Invisible Reality”. Deformeathing Prod. zdecydowało się jednak na reedycję tego trudno dostępnego wydawnictwa, zremasterowanego przez Satanic Studio, i tym samym zafundowało miły powrót do czasów rodzimego death metalu z okresu niedługo po upadku komunizmu.

Ten leciwy materiał przedstawia oczywiście najsurowszy etap historii tego zespołu i przejawia to przede wszystkim specyficzne brzmienie. Jest ono jednak zaskakująco dobrze wyciągnięte i przez całokształt materiału przebijamy się bez zgrzytów. Nieco gorzej jest z nagrywanym w domu kultury „Promo 1991″, ale i tak idzie posłuchać. O tyle ciekawe jest to, że to są te same numery, a ich zestawienie przynosi ciekawy efekt porównawczy. O ile z promówka jest na pełnym garażu, tak „Invisible Reality” to już materiał reprezentujący naprawdę przyzwoity poziom i doskonale oddający zbasowany i posępny klimat brzmieniowy death metalu lat 90-tych.

Kompozycyjnie te kawałki również są już bardzo dobrze rozkminione- dużo przyspieszeń, zmian temp i dynamicznych akcentów. Wszystko przy tym na odpowiednim poziomie brutalności. Nie ma się do czego przyczepić (no może jedynie dziwacznego wstępu do „No Hope”), a w pewnych fragmentach zespół uderza nawet w grindcore`owe tony. Takie elementy przynosi m.in. zamykający demo „Escape Into The Shadows”, gdzie z drugiej strony mamy też chwile melodyjnego eksperymentowania. Partie ówczesnego wokalisty Traumy odznaczały się nie tylko niską grobową barwą, ale specyficznym pogłosem. Z programu krążka wyróżnia się pijacki, rock`n`rollowy „Beerguys”, dobrze rozładowujący napięcie całego materiału.

Trauma to kawał historii i jeden z bardzo konsekwentnych zespołów, które poniżej pewnego, niezwyle przyzwoitego poziomu nigdy nie zeszły. Konsekwentny nie oznacza w tym przypadku zamknięty w swoim grajdole, bo jak pokazuje późniejszy okres, grupa ta wcale nie stroni od nowoczesnych rozwiązań. Ale to jak bardzo długą drogę przebyła i fakt, że nadal jest na chodzie, kiedy wielu po drodze powymiękało, jak najbardziej zasługuje na szacunek.

Warto wspomnieć, że wydanie zawiera sporo archiwalnych zdjęć z okresu „Invisible Reality”. Sympatycznych i w całkiem nietypowych jak na deathmetalowców pozach.

Traumahttps://www.facebook.com/TraumaOfficialPage/

Deformeathing Prod.https://www.facebook.com/Deformeathing/

 


Od zawsze na zawsze, eleganckie zachowanie. A nie w chuja granie, zyski równo rozliczane. Przekaz hula, dobra morda kuma, kto nie kuma no to rura.

NO COMMENTS

Leave a Reply